Twierdza - Gildia Multi MMO

Lord of The Rings Online (Snowbourn/LAURELIN) => LOTRO baza => Pomoc, pytania => Topic started by: Zamir on August 21, 2008, 03:01:15 PM



Title: Strażnicy
Post by: Zamir on August 21, 2008, 03:01:15 PM
Witam Was Wolne Ludy Śródziemia! Jam jest Valramir Captain z Gondoru. Staję oto przed Wami, jako żołnierz Gondoru i wzywam Was, błagam: POWSTAŃCIE!!! Obudźcie gniew w sercach. Poczujcie go! Niech urośnie w siłę. Niech wzbiera! Czujecie!? Z jego mocą, uzbrojeni w męstwo i honor, za tarczę mając wiarę i nadzieję stawimy opór. Zniszczymy zło. Ogniem, stalą i gniewem! Zetrzemy w pył! Wniesiemy światło w mrok nocy. Będziemy wolni.

Przyłączcie się do mnie. Zostańcie Strażnikami. Stańmy razem w szeregu, ramię w ramię, walczmy!! Za wolność. Za miłość. Dla chwały i honoru. DO BOJU!!! GOOONDOOOORR!!!

A teraz wyjaśnienia. Chcę reaktywować Strażników. Stworzyć stałą grupę do wspólnego questowania i wspólnej zabawy. Jedyne ograniczenia jakie narzucam to:

1.   Zbliżony level - chcę grać captainem lvl 28 (w ostateczności Kazamirem Burglarem lvl33. Inna ewentualność to stworzenie nowej postaci – w takim przypadku myślę o minstrelu).
2.   Czas gry to 21-24, można niekiedy dłużej gdy zajdzie potrzeba (w weekendy też można poszaleć). Dni (i ich ilość ) do ustalenia.
3.   Bezstresowy sposób podejścia do gry. Pełen luz. Można pić piwko (pod kontrolą, żeby nie było wtopy) i rpegować. Levelowanie sprawne, przyjemne i bez napięcia.
4.   Pomoc w questach. Wspólne robienie epików i questów. W przypadku gdy ktoś z różnych przyczyn będzie miał zaległości w terminarzu – zwalniamy i uzupełniamy braki.
5.   Słowność i punktualność.
6.   Kultura – bez dresiarstwa.
7.   Vent mile widziany ale nie obowiązkowy (sam jestem często tylko na nasłuchu albo gram bez dźwięku)

To wszystko. Zapraszam wszystkich chętnych. Potrzeba jeszcze 5 osób.  :D


Title: Re: Strażnicy
Post by: Tollek on August 21, 2008, 05:28:42 PM
Jak najbardziej byłbym zainteresowany o ile spełniam wymagania  ;). Fakt, lvl mały bo tylko lub aż 24 i stanowi zapewne barierę. Ale zapewniam że jestem słowny, punktualny i jako mały hobbit burg mogę dużo zdziałać. Nie będę też ukrywał że mając taką ekipę questy leciały by jeden za drugim a co za tym idzie i lvl.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on August 21, 2008, 09:02:30 PM
Różnica poziomów zaiste spora ale kilka wspólnych questów szczególnie w Lone Lands by się znalazło  ;) i level by  podskoczył,

tak wię można powiedzieć, że dwóch Strażników już jest. Czekamy na pozostałą 4  ;)


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on August 25, 2008, 03:30:14 PM
Hymm… nie ma w Twierdzy nikogo na zbliżonym poziomie? Nikt nie chce pograć altem?

A może się wstydzicie? Jesteście nieśmiali? Nic nie szkodzi! Mój captain nieźle buffuje. Podnosi morale i powera. W ogóle to nie ma nie ma czegoś takiego czego by nie podniósł… a z każdym levelem w górę jest lepiej. Zrobi z Was ogniste rumaki albo rozpali najzimniejsze kociaki… (do kociaków - mam miecz dwuręczny a pracuję nad halabardą… ). To jak jesteście chętni? Głęboko spenetrujmy Śródziemie… Każdy jego zakątek. Z dużo dozą przyjemności…

Valramir Captain z Gondoru


Title: Re: Strażnicy
Post by: Huriel on August 25, 2008, 05:11:40 PM
ja moge ew guarda meza - 34lvl


Title: Re: Strażnicy
Post by: Ingo on August 25, 2008, 08:23:01 PM
Chętnie dołączę moim champem, zreszta biegaliśmy ostatnio razem po LL.Mam lev 42, ale na razie nie interesuje mnie szybkie levelowanie ,ciągnę krafterkę i repy.Mogę zaoferować usługi kucharza, scholara , jubilera i w mniejszym zakresie weaponsmitha


Title: Re: Strażnicy
Post by: Tollek on August 25, 2008, 08:42:38 PM
Widzę że nie łatwo zebrać ekipę. Jakiś odzew jest ale różnica spora. Wszyscy mają tak wypasione postacie i nie zależy im na lvl-owaniu ze zwykłymi śmiertelnikami.  :P Tak czy inaczej, jeśli "Strażnicy" jako ekipa zaczną funkcjonować to proszę o info tutaj. Jak na razie to siedzę na alcie.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Huriel on August 26, 2008, 08:18:41 AM
kwestia tego, ze mysle, ze wcale nie potrzeba wypasionego teamu - nawet 3-4 osoby to juz team:)
a roznica levelow zniknie szybko - tych z nizszymi mozna podciagnac, a ci z wyzszymi podciagna deedy np.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on August 26, 2008, 08:22:31 AM
Hymm.. Różnice w poziomach (z wyjątkiem Huriel  ;D) są spore. Ale pomoc i tak przyjmuję. Questuje w Esteldin i ND. Mam do wykonanie jakieś 15 questów grupowych zaczynając od Black Fire a kończąc na Hillmenach, wormach i trollach.

Gram codziennie od 21. Kiedy możemy zacząć penetrację ND?  ;)

P.S. Tollek może poquestujemy w Lone Lands? Mam tam kilka questów (fakt że zrobiły się szare  :D ) i został mi book 2 plus GB. Z pomocą Ingo i  Mezy szybko by poszło i moglibyśmy robić questy w ND.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Huriel on August 26, 2008, 08:53:02 AM
no guardianka tez ma b2 zalegly - tak dlugo wisi, ze az zaczal smierdziec:) ale w LL zawsze tez zostaje Garth Agarwen do spenetrowania doglebnego.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Axe on August 26, 2008, 09:38:31 AM
Jakby co to raz na jakiś czas mogę się dołączyć - mój hunter jest gdzieś w okolicach 33lvl ;)


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on August 26, 2008, 10:06:34 AM
To jak dzisiaj o 21 z kawałkiem robimy b2 plus questy grupowe?


Title: Re: Strażnicy
Post by: Huriel on August 26, 2008, 10:24:25 AM
Zamir, mi sie ciezko deklarowac - jesli bede, moge pomoc, jednak nie bede obiecywac na sto procent, bo chyba dopada mnie wlasnie wstretne przeziebienie i moze skonczy sie tak jak wczoraj - o 19 chcialam sie zdrzemnac i obudzilam sie dzisiaj z rana:)


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on August 26, 2008, 11:07:30 AM
Życzę szybkiego powrotu do zdrowia. Gorzałka krasnoludzka plus pieprz z Haradu powinny pomóc  ;)

Ja dzisiaj będę na 99.9% więc dam tella jakby co :D A Reszcie bractwa termin odpowiada? Ewentualnie, to do Tollka, mogę poquestować w LL. Z naszym levelem nie powinno być problemów ze skończeniem niektórych questów - nawet grupowych.  :D


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on August 27, 2008, 08:11:55 AM
Wczoraj dzięki Ingolasowi zrobiłem cały level:D Dzięki bracie!

Teraz mała dygresja :P Ja (postać Valramir) i Ingolas stworzyliśmy mały zespół Strażników. Chętnych jest więcej jednak jest duża różnica w levelach. Znaleźliśmy na to sposób. Poquestujemy razem (możemy robić epiki b2 np. ) i pomożemy wam podskoczyć z levelem. Myślę że powinniśmy zacząć od Lone Lands a później przenieść się do North Downs.

Tollek i Nuomi może Axe plus alt Huri i my dwaj to już całkiem niezły zespół.
Dzisiaj będę wieczorkiem w grze więc możemy coś zorganizować.

P.S. Jutro i w piątek będę szalał w AoC. ALe w sobotę i niedzielę jestem gotów do pomocy (niestety tylko wieczorem po 21 jak zwykle)


Title: Re: Strażnicy
Post by: Huriel on August 27, 2008, 08:44:03 AM
Zamirku, ja zaniemoglam, tak jak pisalam, wstretne chorobsko sie zaczailo i napadlo znienacka...Jesli tylko bede mogla i miala czas, to chetnie pomoge guardianka męża:)


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on August 27, 2008, 09:15:11 AM
Na razie w planach mamy podlevelowanie "małolatów'  ;) Ingolas i ja pomozemy im pokończyć questy w LL. Ale z Twojej pomocy na pewno skorzystamy. Znasz na pamięć wszystkie questy więc szybciej będzie szło levelowanie  ;)

Jeszcze raz zdrówka życzę...


Title: Re: Strażnicy
Post by: Nuomi on August 27, 2008, 01:04:50 PM
Hejka !

Czytam ten wątek od dawna , ale nie deklarowałem się bowiem z wysiłkiem jednak ten lewel idzie - po prostu nieznajomość terenu i wyczucia czasowego ( gdzieś isć to jest kawał drogi a na wierzchowce szkoda pieniążków ) - troszkę questy robię ot tak co się trafi i mniej więcej po "drodze " ;) . Czasem się grupa trafi więc jakieś grupowe porobiłem ... Teraz jeszcze mam urlop więc siedzę więcej ale od przyszłego tygodnia niestety wracam po pracy do domu około 21 więc w tych okolicach pewnie bede się pojawiał , ale szykują mi się zmiany w pracy wraz z przenosinami - i jest szansa że bedę pracował na rano co spowoduje iż być może online bedę wcześniej ( ale wcześniej lulu ;) )...
W każdym razie widzę iż grupa tu to super sprawa i jeśli tylko co - piszcie do mnie  śmiało bo ja Was nie kojarze za dużo - czyj to alt itd - ja jestem tu newbie i musicie wybaczyć - nie kojarze jeszcze wielu uproszczeń co do nazw instancji itd ...uff sporo musze się uczyć ale pomalutku ...w końcu co mnie goni :)


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on August 27, 2008, 01:16:19 PM
Ja też gram od 21 w górę, jeno przyczyna inna: żoneczka kochana i dzieciaczki prześliczne  :P

uff sporo musze się uczyć ale pomalutku ...w końcu co mnie goni :)

I tak trzymaj. W Śródziemiu jest co zwiedzać... Grą trzeba się delektować w końcu się za nią płaci  ;) Popróbuj też gry innymi klasami. Polecam szczególnie captaina i lore mastera.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Huriel on August 27, 2008, 04:09:13 PM
jak widze po podaniach, to szukuje sie kolejny straznik, tez kapitan  :)


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on August 28, 2008, 08:20:35 AM
jak widze po podaniach, to szukuje sie kolejny straznik, tez kapitan  :)

Nie znoszę konkurencji  ;).

W piątek pierzemy orki w Dol Dinen (north downs). Questy z machinami oblężniczymi itd. Jeżeli ktoś chce się przyłączyć zapraszamy. Wolne są trzy miejsca.
1. Valramir
2. Ingolas
3. Karolus
4.
5.
6.





Title: Re: Strażnicy
Post by: Kedwa on August 28, 2008, 10:38:49 AM
Składam swoje dwa miecze w Wasze dłonie. Slaby lvl 17 nadrabiam pracowitością i gorliwością (FOR THE HORDE - a nie to nie ta bajka) - oczywiście max dps czyli champion.

A co do krainy to zaiste ilekroć złapałem sie na tym, ze nie biegnę w stronę kończącą questa a wręcz przeciwnie w drugą, zwiedzając, podziwiając, pozyskując.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Axe on August 28, 2008, 11:10:56 AM
Ech... no ja w weekend mam wyjazd, więc się nie załapię.
Mam nadzieję, że nie odskoczycie mi zbyt daleko w lvl ;)


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on August 28, 2008, 11:21:58 AM
Hehe.. Obiecałem Finrothowi, że dobije do jego levelka do września... tak więc 5 leveli przez weekend muszę zrobić...  ;D

Kedwa zapraszamy. Jest tylko problem z tym, że w Dol Dinen level mobków to średnio 33  ;D. Możesz dużo xpeka złapać... i zgonów  ;) Mamy w planach pomoc wszystkim Strażnikom i wspólne questowanie w okolicach Lone Lands. Myślę że w ten weekend coś zrobimy w tym kierunku. Jest tylko jedno ograniczenie – gram od 21 w górę.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on August 29, 2008, 07:59:10 AM
To jak robimy dzisiaj questy w Dol Dinen? Na kogo mogę dzisiaj liczyć?


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on September 01, 2008, 07:59:59 AM
Mam, krótką przerwę w graniu  :( - dzieciaki chorują. Jeżeli będę zalogowany to często będę AFK. Tak więc będę tylko połowicznie w grze  ;) Po 2-3 dniach wszystko wróci do normy.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Nuomi on September 10, 2008, 09:49:59 PM
Mnie dopadła praca i tak wkręciła że trudno narazie mnie spotkać w grze - mam sporo pracy i wracam coraz później do domu i co za tym idzie nie mam siły na granie ....a mam kupę questów grupowych w LL do skończenia , boki III i II ehh... masakra , i mam dość tej pracy uff -ale może pod koniec miesiąca już się wszystko ułoży -nowe miejsce pracy i czas pracy -na rano nareszcie :) ale się okaże ...
kłaniam się i pozdrawiam !


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on September 12, 2008, 09:18:14 AM
Witam,

Zaniedbałem trochę nasz temat, ale to nie oznacza, że Strażnicy próżnują. Jest nas trzech:

1. Ingolas Champ lvl 43
2. Quintu Captain lvl 14
3. Valramir Captain lvl 37

Czekamy także na Finrotha (minstrel lvl 39), który ma problem z aktywowaniem konta.   ;D Jak widzicie ciągle są wolne miejsca. Z chęcią przygarnęlibyśmy guardiana i burglara.

Dla przypomnienia trochę informacji. Gramy późnym wieczorem (21 w górę). Postacie, wymienione na liście są naszymi altami. Każdy z nas dysponuje przynajmniej jedną postacią na 50 levelu. Plus jest taki, że zawsze można liczyć na dość silną pomoc w robieniu questów. Minusem jest to, że gramy na różnych postaciach i nie zawsze możemy bawić się razem.
Różnice w levelach wymagają trochę poświęcenia i cierpliwości w awansowaniu postaci. Radzimy sobie z tym w ten sposób, że ustalamy mały harmonogram i trzymając sieę go pomagamy sobie nawzajem. Stawiamy przede wszystkim na dobrą zabawę.

Zapraszamy wszystkich chętnych ze szczególnym uwzględnieniem guardianów, minstreli i burglarów.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on September 12, 2008, 09:34:34 AM
Witam serdecznie członków bractwa Strażników; Co prawda level experiencji u mojego Kapitana jeszcze mizernie niskim jest, ale myślę, że w tej zacnej ekipie szybko doświadczenia zyskam a razem wielkich czynów dokonamy...


pozdrawiam


Title: Re: Strażnicy
Post by: emssik on September 13, 2008, 12:15:15 PM
Witam serdecznie,

tak sobie myślę, że z jednej strony to świetna sprawa, ale z drugiej dla osoby takiej jak ja, która poznaje dopiero tajemnice tego świata (przynajmniej jeśli chodzi o grę bo od strony książkowej to znam je od bardzo, bardzo, bardzo dawna :) ), nie jest to do końca idealne rozwiązanie, za duże różnice poziomów.

Co to za przyjemność robić questy z 18 levelka, z pomocą ludzi o kilkanaście leveli wyższymi? Z tego się zwykła masakra robi, tak nie można, trzeba dać jakieś szanse tym biednym moobkom na obronę to raz, a nam na nauczenie się własnej postaci to dwa :)

Aktualnie czekam aż moje dziewczę (jeszcze nie w Twierdzy, ale pewnie ją namówię), dobije do jakiegoś 15-16 levelka i możemy zacząć się spokojnie bawić.

Tak więc osobiście byłbym za tym, żeby stworzyć grupkę ludzi (albo kilka grup), na porównywalnych poziomach, wtedy taka gra daje o wiele większą satysfakcję.

Takie moje kilka groszy.

Weźcie proszę pod uwagę, że zupełnie inaczej gra się po raz pierwszy, a inaczej, levelując kolejnego alta :)


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on September 13, 2008, 01:52:30 PM
Rozumiem cię emssiku - jednakże nigdy nie da się wszystkiego w 100% pogodzić; Twierdza od zawsze stawiała przede wszystkim dobrą zabawę w grupie i lightowe podejście do gry jako takiej. Szanując twoje zdanie zauważam, że  już niedługo pojawią się takie questy których mimo najszczerszych chęci nie da się zrobić w pojedynkę czy nawet w 2 osoby... A Strażnicy to sprawdzony pomysł, który wywodzi się jeszcze z projektu Zamirka zatytułowanego "Jeźdźcy Apokalipsy", który z powodzeniem funkcjonował na poprzednim forum Twierdzy i objawił, że najważniejsza jest jednak wspólna zabawa... A że różnica 2-3 lvl między członkami była... No cóż - jak powiedziałem nie da się wszystkiego pogodzić.

pozdrawiam

ps. wiem, że mając doświadczenie z WoW chcesz "smakować" grę - zapewniam cię, że w grupie smakuje jeszcze lepiej :)


Title: Re: Strażnicy
Post by: emssik on September 13, 2008, 02:18:57 PM
ps. wiem, że mając doświadczenie z WoW chcesz "smakować" grę - zapewniam cię, że w grupie smakuje jeszcze lepiej :)

Nie do końca się jednak zrozumieliśmy, uważam, że idea jest jak najbardziej słuszna, ale niestety, żeby zabawa naprawdę była fajna, potrzebne są do tego osoby na zbliżonych levelkach +- 5. I jakoś nie bardzo chce mi się wierzyć, żeby w Twierdzy nie można było znaleźć takich osób...

Co do Q grupowych, doskonale wiem, że będzie się ich pojawiało coraz więcej, po prostu wolał bym robić je w ekipie np 6 x 20 lvl, niż 3 x 20 i 1 x 50... A jeśli do tego będzie to stała zgrana grupa, tym lepiej.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on September 13, 2008, 03:44:37 PM
Oj z pewnością się tacy znajdą - mój kapitan ma 15 lvl teraz; Alt Zamira Artamir - hunter 25 lvl (to chyba aktualnie najwyższy lvl ze Strażników); Są z pewnością i inni - wczoraj byłem na huncie z 2-ma szalonymi hobbitami z naszej gildii - obydwaj to minstrele (14 i 18 lvl) - robiliśmy questy w Barrow Downs; Hihi - zabawnie to wyglądało - kilka umarlaków, między nimi kapitan ze swoim heraldem, a troszkę z tyłu (nie za daleko bo maluchy odważne wielce) dwie małe postaci grające na mandolinkach; Przy muzyczce skocznej hunt łatwiej idzie! :D Szkoda że nie miałem czasu fotki zrobić :D
Reasumując - ekipa się z pewnością znajdzie a temat ten ma posłużyć na ich zgromadzenie.

pozdrawiam


Title: Re: Strażnicy
Post by: Eyck on September 14, 2008, 01:56:44 AM
Witam

Eyck Guardian 22lvl (wiem, troche niski) chętnie dołączę do Strażników :)

Pozdrawiam


Title: Re: Strażnicy
Post by: Murkar on September 14, 2008, 01:01:15 PM
Osobiście do Strażników nie chcę dołączyć, bo godzina 21.00+ to już zbyt późno dla mnie, żeby zaczynać zabawę. Mam jednak do zabawy 4 alty: Lore Master 22lvl, Capitan 14lvl, Minstrel 14lvl i Burglar 12lvl.

Tak więc jeśli ktoś chciałby zrobić cały book 2 (czy jakiś inny) - info na forum, ktoś chce zrobić Great Barrows (albo Garth Agarwen) - info na forum, ktoś chce zrobić grupowe questy w Lone Lands - info na forum itd, itp, etc... Równie dobrze można krzyczeć w grze, ale niektórzy nie są w stanie reagować natychmiast (dlatego lepiej jest wpisać prośbę o pomoc na forum z co najmniej jednodniowym wyprzedzeniem - sukces gwarantowany).

Osób z altami na różnych poziomach jest sporo, wystarczy tylko trochę zaangażowania osób potrzebujących pomocy, a na pewno ktoś się zjawi, chętnych nie zabraknie.
Strażnicy v2.0 z postaciami w okolicach 20 levelu, to niezły pomysł, ach może nawet bym się zabrał za organizację, ale słabo z czasem, dopiero po kampanii wrześniowej się za to mogę wziąć - inni kandydaci?


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on September 15, 2008, 08:30:11 AM
Witamy Guardianie. Levelem się nie przejmuj bo mości Quintu odstaje od ciebie o całe 3 punkty. Problemem to nie jest ale wymaga trochę poświęcenia i spowolnienia levelowania  ;). Radzimy sobie grając altami.

Skład na dzisiaj:

1. Ingolas Champ lvl 43
2. Quintu Captain lvl 17
3. Valramir Captain lvl 38 / Artamir Hunter 25lvl
4. Eyck Guardian 20 lvl


Główne zadanie, które nas teraz czeka to wyrównanie leveli. Musimy podciągnąć Ciebie Quintu i Eycka przynajmniej do 25 lvl. Wtedy będziemy mogli wszyscy cieszyć się z gry (przy takiej różnicy leveli gra nie jest wyzwaniem ani dla nisko ani dla wysoko levelowców  ;) ) .

Dwa miejsca wciąż są wolne. Zapraszamy najchętniej burglara i minstrela ale niekoniecznie.

A co do godzin grania drogi Murkarze tego nie da się przeskoczyć. Ograniczenia: rodzina i praca.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Kabali on September 15, 2008, 10:43:34 AM
Na pewno potrzebujecie tanka z wielowiekowym doswiadczeniem ;D
Llyswen do uslug{36lvl} o ile przyznacie ,ze ELF to najdoskonalsza forma istnienia ;D


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on September 15, 2008, 11:23:07 AM
Hymm, ciężka sprawa mości Llyswen. Znam ja bowiem doskonalsze stworzenia niźli elfy… Dyskusyja na temat jednak długa. Zatem proponuję waszmości, abyśmy ten temat z fajeczką i zacną krasnoludzką gorzałeczką przy ognisku omówili. Zapraszamy Panie Llyswen do naszego bractwa, radzi bowiem z Waszego wiekowego doświadczenia skorzystamy…  ;)


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on September 15, 2008, 02:31:32 PM
Która rasa doskonalsza?? To wszak temat - rzeka. Przy jednym antałku doskonałej krasnoludzkiej gorzałki z pewnością tematu nie rozbierzemy. Potrzeba dłuższej dysputy zdecydowanie. Jeden z moich zacnych przyjaciół - hobbit Chomikiem zwany twierdzi, że nie masz wspanialszej rasy niżby niziołki były. Temat otwarty - trzeba go koniecznie przedyskutować :D :D :D


pozdrawiam


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on September 15, 2008, 02:38:03 PM
Temat rzeka jako prawisz mości captainie, ano trza będzie morze gorzałeczki osuszyć i kilka lasów na ognisko spalić... ;)


P.S. Jedna uwaga organizacyjna. Myślę o różnicy leveli. Wyrównywanie poziomów trzeba zacząć od najniższego levela w naszej grupie (wypada na Ciebie mości Quinthorinie). Co to znaczy? A to że trzeba robić questy właśnie tej osoby. Pomalutku wyrównując do drugiej w kolejności, potem ciągnąć questy obu tych osób itd. Jest to proste rozwiązanie, które choć teraz trochę uciążliwe zaowocuje w przyszłości dając Strażnikom wiedzę i doświadczenie. Co wy na to? Musimy teraz to jakoś zorganizować. Proponuje, żebyśmy na bieżąco ustalali na forum mały plan zajęć. Im częściej będziemy razem questować tym szybciej uzyskamy status zero różnicy w questach.

P.S. W środę jest  Rift. Wymogi zejścia w tą wiejącą nudą szczelinkę, są dość wysokie (trza mięć potki na hopa, morale, power, żarcie itd.) więc będę musiał poświęcić trochę czasu dla mojego maina Zamira.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Huriel on September 15, 2008, 02:50:26 PM
ni marudz mi Zamir :)

W kwesti robienia questow "najmlodszego"  - w sumie "starsi" na tym zyskaja tylko, poniewaz deedy, ktore sa uciazliwe przeciez, same sie im pokoncza:)


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on September 15, 2008, 03:39:17 PM
ni marudz mi Zamir :)

W kwesti robienia questow "najmlodszego"  - w sumie "starsi" na tym zyskaja tylko, poniewaz deedy, ktore sa uciazliwe przeciez, same sie im pokoncza:)

Gdzież bym śmiał, marudzić, jam pokorny sługa Waszmość Pani i Bractwa mojego. Jeno z ciężkim sercem rzec to musze, że nie każdy do takiego poświęcenia gotów. Temu me słowa służyć mają, żeby młodszym drogę pokazać, błądzenia po omacku oszczędzając… a że przy tym i własną pieczeń upiekę, experiencje większą zdobywając, nie moja to wina jeno wola Jedynego, że swego pokornego sługę za tak wielkie poświęcenie nagradza.  ;)


Title: Re: Strażnicy
Post by: Huriel on September 15, 2008, 03:49:26 PM
obys Waść równie biegle co językiem i mieczykiem władał, skoro dzieciatka takie, gładkolice jeszcze, z mlekiem pod nosem, w Twa opiekę się pełni ekscytacyj róznych oddają :)




Title: Re: Strażnicy
Post by: Eyck on September 15, 2008, 05:16:40 PM
Proponuje, żebyśmy na bieżąco ustalali na forum mały plan zajęć. Im częściej będziemy razem questować tym szybciej uzyskamy status zero różnicy w questach.

P.S. W środę jest  Rift. Wymogi zejścia w tą wiejącą nudą szczelinkę, są dość wysokie (trza mięć potki na hopa, morale, power, żarcie itd.) więc będę musiał poświęcić trochę czasu dla mojego maina Zamira.
Harmonogram - dobra rzecz. Tymczasem do środy możemy z Quintu porobić mniej wymagające questy.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Kabali on September 15, 2008, 06:55:54 PM
Krasnoludzkie barylki,jak i brody budza pewne obawy...;] nie czas i na dysputy o rasy.Wszystkim bowiem wiadomo[Elfom] ,ze nia ma sie nad czym glowic i o dawien sprawa jasna ;D
Miecza i tarczy skapic nie bede,tym bardziej jesli Krasnali bic by przyszlo;]
Hobbici do Hobbittonu!!! ;D
Hail ;)


Title: Re: Strażnicy
Post by: Scoantel on September 15, 2008, 08:19:47 PM
Ja chętnie bym poquestował moja minstrelka ma prawie 22 lvl.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Ingo on September 15, 2008, 08:29:40 PM
Mogę ci Zamir częśc rzeczy podrzucic, mi się nie przydadzą .Mam flaszki do ściągania fear itp., matsy na hope poty i trochę na morale i power .Będe piekł sobie ciastka to upiekę więcej. Nazbieraj great claw z żółwi na crity i znajdż dobrego jubilera. Będę w grze to zobaczę co mam i podrzucę.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on September 16, 2008, 07:50:22 AM
Strażnicy!!! Nastała chwila prawdy. Dziś niektórzy z nas przejdą prawdziwy chrzest bojowy i zobaczymy czy sprawdzą się w walce. Czas odsiać plewy od ziaren. Dziś nie będzie ważne która rasa jest doskonalsza. Dziś będzie ważne poświęcenie, waleczność i bohaterstwo. Idziemy do Great Barrow i nie spoczniemy póki Ancient Evil nie zostanie pokonany i nie padnie u naszych stóp...
Chętni proszeni są o stawienie się przy stajennym przy zachodniej bramie Bree w godzinach 21.30 - 22.

pozdrawiam


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on September 16, 2008, 08:18:06 AM
Ja chętnie bym poquestował moja minstrelka ma prawie 22 lvl.

Zapraszamy. Gramy codziennie od 21 mniej więcej. Jak będziesz gotów wstąpić w nasze szeregi daj znać -  /tell do któregoś z nas.

Ingo potki na fear i wound jak masz zbędne przyjme. Reszte mam. I tak przy okazji Zamir jest cookiem i jewellerem (jeszcze masterem - ale pracuję nad nim).

A teraz zwracam się do wszystkich Strażników. Jeżeli potrzeba wam ekwipunku, potków lub żarcia to dysponuję następującymi usługami (darmowymi):
- Zamir jeweller i cook (master)
- Hasmir scholar i farmer (master) oraz weaponsmith (expert)
- Valramir tailor i metalsmith (artisan)
- Artamir woodworker (expert)
Niezbędne składniki musicie dostarczyć sami (chyba, że takowym dysponuje). Dołoże wszelkich starań aby item był critnięty ale gwarancji nie daje ;).

Zgłąszam się pierwszy do pomocy. Możesz na mnie liczyć captainie.

P.S. Dzisiaj mogę z wami pobiegać. Zamir jest już gotowy do penetracji szczelinki... więc dzisiaj zrobi sobie wolne.  ;)


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on September 16, 2008, 09:20:56 AM
ach prawda - to ważna wiadomość - dysponuję Masterem Weaponsmithem - chętnie wykuję broń dla potrzebujących :)

pozdrawiam


Title: Re: Strażnicy
Post by: Eyck on September 16, 2008, 11:29:53 AM
Ja się nie mam czym pochwalić Expert Metalsmith :/ Ale chętnie coś wykuję, materiały mam swoje, jedynie shardy albo kamienie chętny musiałby mi dostarczyć.

Dziś w Bree :)


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on September 17, 2008, 08:02:19 AM
Panowie - podziękowania za wczorajszą fajną zabawę w Great Barrow; Zadanie wykonaliśmy a diabeł padł u naszych stóp; Fajnie też, że pod koniec zaczął wychodzić nam conjus Pure of Heart w 100% - to dobrze prognozuje na przyszłość (nie jest to może najtrudniejszy z conjuctions ale ważne, że ustaliliśmy zasady kto i w jakiej kolejności i ładnie to zadziałało);

pozdrawiam

ps. Valramir jak zwykle opił się swojej krasnoludzkiej gorzałki bo zamotał się w korytarzach a Callantris zagadał się z pewnym elfem "Pod Rozbrykanym Kucykiem" - pifko było dobre i rozmowa miła więc zapomniał nasz zacny hobbit o całym świecie przy którym Great Barrow to mała kruszynka; Przybył jednak we właściwym czasie aby morale towarzyszy wspomóc - Panowie powtarzam jeszcze raz - było super! :)


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on September 17, 2008, 08:38:35 AM
Protestuję mości Quintu!! Jeszcze żaden krasnolud nie wypędził takiej gorzałki, która by mi choć odrobinkę rozum zaprószyła. Veto! Wszystko to wina Ingolasa. Zachciało się elfowi grobowiec zwiedzać, to żem za nim biegał z mości Eyckiem. Korytarze wszystkie takie same to się i nam pobłądziło. Ot, co. A żeś ty wlazł mości Quintu prosto w łapy pająków, ba jeszcze naszego zacnego minstrela za sobą wciągnął to i teraz winnego szukasz. A gdzie wdzięczność, żem ci rzyć z opresyji wyciągnął, a?


Było fajnie i mam nadzieję, że nie raz i nie dwa powtórzymy taką wyprawę. Do pełnego składu brakuje tylko jednej osoby.

1. Ingolas Champ lvl 43
2. Quintu Captain lvl 17
3. Valramir Captain lvl 38 / Artamir Hunter 25lvl
4. Eyck Guardian  lvl 23
5. Callantris Minstrel lvl 22

Silna to drużyna dwóch kapitanów, minstrel morale więc nie powinno zabraknąć. Dps też niezły. Tank co prawda jeden ale za to jaki :D Nic tylko trenować experjencyję zdobywać, Rift zwiedzić i do Morii wkroczyć. Salute Strażnicy!


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on September 17, 2008, 10:02:14 AM
Małe sprostowanie Mości Kapitanie/Hunterze - Quintu dysponuje 19 lvl ekspieriencji w profesji kapitańskiej natomiast Mości Eyck osiągnął 25 lvl w profesji guardiańskiej; Prosimy o naniesienie stosownych poprawek...

pozdrawiam

ps. więc to Ingolas chciał pozwiedzać Great Barrow.... Hmmm...  Muszę przyznać, że elfy to osobliwa rasa - widoki podziwiał jak inni padali. Ja i Mości Callantris przynajmniej trofea wynieśliśmy z GB (te kielichy przecudnej roboty były).


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on September 17, 2008, 12:01:07 PM
Już swój błąd naprawiam  ;) :

1. Ingolas Champ lvl 43
2. Quintu Captain lvl 19
3. Valramir Captain lvl 38 / Artamir Hunter 25lvl
4. Eyck Guardian  lvl 25
5. Callantris Minstrel lvl 22


Title: Re: Strażnicy
Post by: Ingo on September 17, 2008, 12:25:11 PM
Mowa jest srebrem , a Milczenie złotem  :P


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on September 17, 2008, 03:07:30 PM
Hmmm patrze na nasz skład i przychodzi mi do głowy że naszej zacnej grupie brakuje jeszcze jednego towarzysza; Fajnie by było, żeby dołączył do nas jakiś przyzwoity burg (chociaż w przypadku tej klasy trudno o przyzwoitości mówić :D :D :D)... Hmmm... no ważne żeby się dobrze skradał i zdzierżył imprezki przy gorzałeczce jakie Valramir odprawia "Pod Rozbrykanym Kucykiem" w Bree :D
Czy jest na sali jakiś burglar w okolicach 20 lvl??



pozdrawiam


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on September 17, 2008, 03:16:45 PM
albo Lore-master...  ;)


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on September 18, 2008, 08:50:54 AM
Tu macie krótki opis, co z nas za jedni... ;)

STRAŻNICY

Aragorn syn Arathorna na swym rączym rumaku podążał szybko doskonale znaną mu drogą pośród wzgórz krainy Bree. Przed oczyma majaczyły mu już zwaliste sylwetki Bramy Południowej miasta. Aragorn spieszył się - sprawy grupki hobbitów, którzy przemykali się z Shire do Bree nie szły dobrze a Gandlaf, który miał ich prowadzić zaginął gdzieś w odległych krainach. Liczył na to, że spotka w mieście przynajmniej kilku ze swoich pobratymców rangersów. Zapadał już zmierzch kiedy dotarł do miasta. Mieszkańcy Bree nigdy specjalnie nie byli wobec niego zbyt przyjaźni ale tym razem zauważył w ich oczach wyraźną wrogość. Szeptali między sobą, kierując w jego stronę ukradkowe spojrzenia. - "Zobacz Strażnik!... Następny... Kiedy kłopoty z tą hołotą się skończą... Znowu będą burdy...Pewnie też do Barlimana pojedzie... Biedny Butterbur..."
Początkowo zdziwiony Aragorn poczuł w pewnym momencie złość. "To my utrzymujemy i tak kruchy pokój w tej krainie a oni tak się nam odpłacają" - myślał zgryźliwie. Jednakże wieść o Strażnikach w gospodzie "Pod Rozbrykanym Kucykiem", którą prowadził Barliman Butterbur przepełniła jego serce radością. Wreszcie spotka swoich - nieważne co o nich mówią - i może wreszcie dowie się co dzieje się z czwórką hobbitów którzy przepadli bez wieści w ponurych czeluściach Starego Lasu... Zapadły już zupełne ciemności kiedy zajechał przed wejście do "Rozbrykanego Kucyka". Szybko wydał stajennym zalecenia odnośnie swojego rumaka i już po chwili wkroczył do przepastnych izb karczmy.
Kiedy wchodził do głównej izby, w której znajdował się kontuar z wyszynkiem zdziwiła go wszechobecna cisza w izbie, która tak nie pasowała do zwykle panującego tu zgiełku i gwaru rozmów. Izba była pusta jeżeli nie liczyć grupki przybyszów która zasiadła w jednym z jej kątów. Należy przy tym zauważyć, że słowo zasiadła nie było w tym przypadku na miejscu. Osobnicy ci częściowo spoczywali na stole biesiadnym, częściowo leżeli pod stołem spod którego dochodziło potężne chrapanie.
Grupka była dziwna - Aragorn z łatwością rozpoznał wśród nich elfa i to najprawdopodobniej z Wysokiego Rodu oraz malutką postać niziołka opartego o ławę, spoczywającego w połowie drogi miedzy stołem a podłogą. Pozostała trójka była rasy ludzkiej. Nie było także problemów z rozpoznaniem profesji jakimi parali się członkowie grupki. Z pewnością elf był klasy champiońskiej - ogromne topory położył sobie na zydelku który stał nieopodal stołu. Malutka mandolinka przytroczona do paska niziołka wyraźnie wskazywała, że potrafił on wprawić wrogów w prawdziwą rozpacz grając smętne dźwięki melodii minstrelskich. Trzech ludzi siedziało przy stole chociaż - jak zauważył naprędce Aragorn - jeden z nich znajdował się na najlepszej drodze w kierunku podłogi. Dwóch ludzi było klasy kapitańskiej a trzeci - potężny ciemnowłosy mężczyzna był guardianem. Towarzystwo podchmielone trunkami, których resztki walały się po ogromnej ławie wyglądało jak martwe.
Aragorn przyglądał się mu w milczeniu kiedy podszedł do niego właściciel gospody. Był wyraźnie roztrzęsiony.
- Następny - wyszeptał tak cicho, że Aragorn go niemal nie usłyszał.
- Dlaczego mówisz tak cicho Mości Gospodarzu - odezwał się po chwili.
- Panowie nie kazali - wyszeptał Butterbur i z wyraźną obawą zerknął w kąt gospody. Ten, który siedzi tam u szczytu stołu, co go zwą Valramir, powiedział, że spali gospodę jak ktoś będzie hałasował, bo ich niziołek Callantris wielce utrudzony odpoczywa... Utrudzony... Piwożłop jeden! Wypił mi 2 beczułki zacnego ale z Hobbitonu a kiedy próbowaliśmy mu odmówić następnej - zagrał na swej mandolince. Stąd pustki w izbie. Zrujnują mnie. Siedzą tu już trzeci dzień. Elf, którego zwą Ingolas opił się wina i rzucał toporami w trofea myśliwskie, które niegdyś zdobiły moją gospodę. Najspokojniejszy z nich to ten wielki guardian - Eyck. Zamówił 5 flaszek zacnej gorzałeczki krasnoludzkiej i pił duszkiem po kolei. Po trzeciej przycichł... A ten drugi kapitan Quintu zabawiał się z Valramirem w pijacką gierkę. Po całym dniu picia odpadł a ten Valramir nawet nie sprawiał wrażenia choć trochę podchmielonego... Zresztą co ja ci będę Obieżyświacie - Strażniku opowiadał - Zabieraj ich stąd! Jeszcze dzień i nie wytrzymam i przyjdzie mi interes zwinąć.
- A co mnie do nich! - zawołał wyraźnie poruszony Aragorn.
- Jak to co? - szepnął Barliman - Wszakże to jedni z twoich. Od dwóch dni wydzierają się jacy to z nich sławni i niepokonani Strażnicy....
Aragorn zaniemówił. Popatrzył tylko na zmasakrowaną alkoholem piątkę i po raz pierwszy w swoim życiu paskudnie zaklął....


pozdrawiam


Title: Re: Strażnicy
Post by: Xabbu on September 18, 2008, 08:58:08 AM
Swietne Quintu.  Trudno sie czyta taki blok tekstu, ale sama treść superoska ;D


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on September 18, 2008, 10:19:29 AM
Mości Quitnu, przyjacielu wielkie talenta objawiasz, minstrela zaiście godne. Znam waści o połowę widać za mało, a przecie długo się znamy, bom nie wiedział, że tak gładko prawić umiesz. Pięknie waść opisałeś wielce zasłużonych i sławnych bohaterów, do których i ja, nie chwaląc się należę. Nasze pierwsze spotkanie z naszym mentorem wielmożnym Aragonem nie wyszło jak wyjść powinno i jasnym się teraz zdaje czemu na tak długo w głuszy się zaszył i nosa nawet na cal nie wyściubia… Nie nasza przecie to wina, uczcić przecie musieliśmy przyjęcie tak zacnego hobbita w szeregi nasze. A swoją drogą wypić to on potrafi, pokurcz jeden, jeno głowę słaba ma bo po dwóch beczułkach czkawki wielkiej dostaje. Dobrze, że mości Ecyk gorzłką dał mu ją zapic.. od razu mu przeszła… Jasnym się teraz zdaje, że mając tak wielką protekcyje śmiało możemy określiś się mianem nie jeno Strażników lecz Wielkich i Sławnych Strażników, Obrońców Wolnych ludów, dziewic, hym byłych dziewic, wolności słowa, honoru  et cetera, et cetera. Sława nasza, choć już wielka jeszcze większą się stanie a czyny godne największych przodków naszych jaśnieć będą jako Gwiazda Elendila. Salute Towarzysze. Do zobaczenia w Śródziemiu!  ;D

Dzisiaj działamy w Evendim. Końcowe questy grupowe - giganci, trolle. Mam nadzieję że szybko pójdzie.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on September 18, 2008, 11:46:50 AM
Wywalą mnie z roboty hehe, ciągle zaglądam na forum i czekam na następny rozdział z dziejów Strażników. Dawaj Quintu. Nie obijaj się.  ;)


Title: Re: Strażnicy
Post by: Utumo on September 18, 2008, 01:59:13 PM
Jeżeli kiedykolwiek będziecie potrzebowali pomocy "nieco bardziej" doświadczonego strażnika służę swą pomocą.W Eriadorze wspieram swym mieczem dunedainów w Evendim i nieraz walczyłem na ruinach Annuminas.Teraz staram się patrolować wielki wschodni gościniec i utrzymywać go wolnym od wszelakiej maści stworów mroku.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on September 18, 2008, 02:20:59 PM
Mości Zamirze - ciężko sypać takimi opowieściami jak z przysłowiowego rękawa; Mogę obiecać tylko, że będzie ich więcej :)


pozdrawiam


Title: Re: Strażnicy
Post by: Ingo on September 18, 2008, 07:19:55 PM
Broń naostrzona, jeszcze tylko ciasteczka odebrać .....
Będę czekał na wyspie Tinnudir

A jak tych powieści więcej powstanie, to zbierzem je w całość i wydamy dzieło powieścijopisarskie
 "Nierzadkie przypadki pijanicy kapitanem Valramirem zwanego i jego wesołej kompaniji"  8)


Title: Re: Strażnicy
Post by: Eyck on September 18, 2008, 09:38:28 PM
Zamir, dzięki żeś wskazał mi cel - obrona honoru byłych dziewic. Od dziś moją tarczę i miecz temu poświęcam ;)


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on September 23, 2008, 01:24:21 PM
STRAŻNICY IDĄ DO GREAT BARROW


Był środek słonecznego dnia kiedy Gandalf Szary oraz jego druh – dzielny Aragorn syn Arathorna wezwali Radę Starszych Gildii Twierdza na pilną rozmowę u progu Rozbrykanego Kucyka w Bree. Zajechali zatem Starsi Gildii i część oficyjerów aby z uczonym Gandalfem dysputy odprawiać. Aragorn przysłuchiwał się jeno wodząc tylko oczyma po zgromadzonych i niewątpliwie wyszukując nowych bohaterów, na których brak wyraźnie narzekał stary Świat Śródziemia. Przybył także Tom Bombadil, który z rzadka zapuszczał się na tereny miejskie jednak chęć rozmowy z Gandalfem przeważyła.

- Cięzkie czasy nadchodzą o Starsi Gildii - grzmiał Gandalf stojąc na schodkach wejściowych do gospody - mroczne siły poruszyły się w głębi zapomnianych czeluści i wystawiają swoje knąbrne łby. Ani chybi wróży to wojnę w najbliższych latach. Wojnę krwawą, którą możemy przegrać jeżeli w porę nie zmobilizujemy sił swoich do walki z Sauronem i jego sługusami. Ja i obecny tu mężny Obieżyświat - Aragorn odwiedzamy kolejno siedziby wszystkich gildii Śródziemia i sprawdzamy czy odpowiedniej eksperiencji w przygotowaniach do wojny ich wojownicy nabierają. A i czy szkolenia odpowiednie odprawują ich młodzi wojownicy aby w przyszłości świeżej krwi napuścić do wycieńczonych bojem armii...

Na to odezwał się Zamir - oficyjer Gildii o wielkiej eksperincji w boju - zaznajomiony doskonale  ze sprawami młodzieży gildiowej.

- Mości Czarodzieju - rzekł - młodzież u nas jak tury - świetnie w boju jak i wszelakich zaprawach wojennych wyszkolona co nie jest trudnym udowodnić. Widząc powątpiewające spojrzenie Gandalfa dodał szybko - potrzebujesz dowodu Mości Czarodzieju? Proszę bardzo. Zakrzątnął się szybko i już po chwili przyprowadził brata swego - huntera o wdzięcznym imieniu Artamir. Hunter wyrażnie zdziwiony przecierał oczy ze zdumieniem widząc tak dostojnych gości (chociaż postronny obserwator mógł zauważyć jak chowa z zanadrzu swego kaftana jakąś butlę z podejrzaną zawartością a przecierane oczy nie koniecznie wynikiem zdziwienia były a niewyspania po długiej biesiadzie "Pod Rozbrykanym Kucykiem"). Oto Artamir - brat mój; doskonałego szkolenia hunter - rzekł z patosem Zamir ale widząc raczej rozbawione spojrzenie Gandalfa szybko dodał - on i jego towarzysze także młodzi kadeci naszej gildii pojmą i sprowadzą żywcem do końca dnia jutrzejszego indywiduum straszne z najniższych czeluści Wielkiego Kurchanu - straszliwego Sambroga... A że ciężka to wyprawa poproszę o pomoc i przewodnictwo zacnego Toma Bombadila.

Bombadil zaklaskał w ręce radośnie i tańcem wyraził przyzwolenie i przychylność prośbie Zamira.

   Ciężko opisać było wyraz twarzy Artamira - najpierw pobladł, potem chciał protestować ale widząc tylko nakazujące spojrzenie starszego brata spuścił głowę, burknął tylko czy może wziąć jeszcze jednego brata (rodzina Zamira jak cały Świat Śródziemia zdążył już poznać - wyjątkowo liczna i bitna jest) i dobrać sobie drużynę według własnych upodobań. Uzyskawszy potwierdzenie i przychylność Starszych wycofał się w cień i szybko rozpłynął się między budynkami miasta.

- Zaiste, świetna to próba - zakrzyknął Gandalf wyraźnie zadowolony - poczekajmy więc na tych zuchów. Zatem do jutra wieczór...



                        *   *   *

   Minęła noc. Kiedy dzień chylił się już ku zachodowi Gandalf z Aragornem pojawili się dokładnie w tym samym miejscu - tuż przy schodach wejściowych do gospody "Pod Rozbrykanym Kucykiem". Przybyli także Starsi Gildii, większość oficyjerów oraz mnóstwo wojowników gildii których przyciągnęła ciekawość jak młodzież poradzi sobie z ciężkim zadaniem ujęcia Sambroga. Powoli zaczął zapadać zmierzch. Przestrzenie wokół budynków miejskich ciemniały z wolna a strażnicy miejscy rozpoczęli zapalać uliczne latarnie. Ciemność nadciągała tylko nad Starym Lasem jaśniała jakaś dziwna łuna jednakże nikt nie robił sobie z tego tytułu jakichś niepokoi, bo Stary Las słynął  z dziwów i ogników szalonych błądzących nocą między nieprzyjaznymi dla ludzi drzewami. Nagle spomiędzy budynków wyłonił się Artamir prowadząc innych członków drużyny którzy z triumfującymi minami na zarośniętych twarzach targali na ramionach sporej wielkości tobół. Widząc nadciągających Aragorn pobladł. On tych ludzi znał. To oni mienili się Strażnikami....

Na czoło grupki wysunął się postawny mężczyzna - jak stwierdził Aragorn - był to brat Zamira i Artamira - kapitan Valramir. Kapitan skłonił się nisko przed zgromadzonymi burknąwszy jednocześnie do pozostałej piątki by zrobiła to samo. Tobół wylądował z hukiem na ziemi i wszyscy Strażnicy kłaniali się w pas Gandalfowi. Po chwili Valramir rozpoczął przemowę, która słynną stała się potem i opowiadana była pośród wszystkich ognisk i obozów Śródziemia.

- Witajcie wielcy wojownicy Twierdzy, witaj Czarodzieju i ty Aragornie. Wielkich czynów dokonaliśmy tego dnia i wiele znużeni jesteśmy. Ja i obecni tu Artamir, Quintu, Eyck, Ingolas oraz nasz mały wzrostem ale wielki duchem Callantris... Ekhem... co to ja miałem - ach, no więc weszliśmy do Wielkiego Kurhanu a przewodził nam Tom Bombadil, który wielce uczony w zakamarkach grobowca poprowadził nas taką drogą, że nie spotkaliśmy przez długi czas żadnej szkarady, których wiele włóczy się tam pilnując dostępu do najniższej komnaty. Doszliśmy tam a ten diabeł Sambrog był tam i rechotał zadowolony mówić coś o świeżym mięsie... Musi chyba jakieś kłopoty z aprowizacją mieć ale to przecież nie nasza rzecz.... Rzuciliśmy się na niego a on, przekonawszy się, że to nie przelewki zaczął ganiać po komnacie wywracając przy tym wszystkie kandelabry i pochodnie które rozświetlały izbę. Hehe - zamieszanie przy tym było. No ale mimo ciemności złapaliśmy go gołymi rękoma a Tom Bombadil dzielnie stawał pomagając nam krępować więźnia a potem obwijać to w jakiś gobelin których mnóstwo wolało się po komnacie. Wzięliśmy tobół z Sambrogiem na plecy a Bombadil pokazał nam tylne wyjście do Starego Lasu po czym przepadł niczym zjawa między drzewami - tylko jego czapę widzieliśmy tak ciemno było. Dziwak jeden - tak sam pośród takich drzew łazić. Ale  nie nasza sprawa... Leźliśmy nocą między drzewami a Sambrog wił się i charczał coś, że mu dechu brakuje czy jakoś tak. No to Callantris swoim sztylecikiem dziabnął kilka razy w tobół, żeby dopływ powietrza stworowi zapewnić - chyba diabeł dostał to co chciał bo ucichł. Po kilku godzinach błądzenia stwierdziliśmy, że nie ma to większego sensu i Quintu postanowił rozpalić ognisko. Przycupnęli my chwilę przy nim ale nie za długo bo pobliskie drzewo - wierzba chyba ale pewien nie jestem bo ja nie forester  - zaczęło jakiś cuda wyprawiać - próbowało nas wciągać do pnia i takie tam. Wrzuciliśmy do środka kilka płonących gałęzi. Ślicznie się drzewko zapaliło a potem inne jeszcze ładniej. A jaka łuna się zrobiła! O tam widać ją jeszcze - Valramir wskazał paluchem na jaśniejący w ciemnościach Stary Las. - Jasno się zrobiło to poznaliśmy od razu  gdzie jesteśmy i ruszyliśmy w dalszą drogę. Dotarliśmy nad jakieś źródełko a tam Eycka przypiliło strasznie - poszedł nad brzeg jeziorka za potrzebą. Quintu z Ingolasem próbowali z posiadanych ziółek jakiś napar rozgrzewający uwarzyć ale experiencja w profesji kucharskiej u nich nie za duża - kilka razy wylewali napar do źródełka aż im się ziółka skończyły. Wtedy z krzaków przy źródle wyskoczyła jakaś kobieta ciągnąc Eycka. Kiedy ujrzała zbezczeszczony zdrój zakrzyknęła wielkim głosem... Jagoda jej było czy jakoś tak... Zawsze dziwiłem się, że ktoś może tak nierozważnie po lesie łazić. Nie pozostało nam nic innego jak zdzielić babsko obuszkiem, który szczęśliwie miał przy sobie Eyck. Wynieśliśmy ją potem na drogę i zostawiliśmy pod jakimś drzewem, żeby do siebie doszła. Po drodze gościńcem to już wszystko jak po maśle poszło nie licząc małej scysji w obozie Adso Haybanka, który nie chciał spragnionych napoić. Adso dostał klapsa a my zaraz po wypiciu tych 3 beczułek piwa tu przybyliśmy i dobre wieści wam niesiemy...

   Tu umilkł Valramir zdziwiony, że opowieści o wspaniałych przygodach strażników powodują w zebranych wręcz odwrotny skutek. Gandalf złapał się za głowę i rozpaczał. Aragorn stał obok i desperacko starał się  go pocieszyć. Tuż obok stał Zamir i ciskając pioruny ze swoich szarych oczu szeptał pod nosem jakieś przekleństwa. Starsi gildii spoglądali na młodzież w zadumie wielkiej jakby zastanawiając się czy zasłużyli sobie na to wszystko a reszta towarzystwa patrzyła sie na szóstkę zuchów z rozdziawionymi ze zdumienia gębami...

Valramir spostrzegł, że to nie przelewki i próbując ratować sytuację szybko wydał komendę aby rozpakować tobół i pokazać wszystkim pokonanego Sambroga. Quintu i Callantris dziarsko ruszyli i zaczęli rozpakowywać tobół. Zamaszystym ruchem złapali za krawędź gobelinu i szarpnęli w górę. Tobół rozrolował się i już po chwili oczom zgromadzonych ukazała się jakaś postać. Jednak już na pierwszy rzut oka dało się zauważyć, że nie ma ona nic wspólnego z żadnym diabłem. U stóp  Gandalfa leżał bez ducha z bladą, poobijaną twarzą Tom Bombadil.

Zapadła niezręczna cisza. Valramir także milczał wreszcie wydukał

- Ech, coś mi się zdaje, że questów w Starym Lesie przez jakiś czas nie będzie....


Nadworny kronikarz Strażników - Wasz sługa Uniżony Quintu


Title: Re: Strażnicy
Post by: Eyck on September 24, 2008, 05:52:37 AM
Ach, więc miała na imię Jagoda...


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on September 24, 2008, 07:52:39 AM
dokładnie w oryginale nazywa się Goldberry - Złota Jagoda...


Title: Re: Strażnicy
Post by: Eyck on September 24, 2008, 09:18:28 AM
Złota Jagoda...pięknie.
Szkoda, że nic nie pamiętam:(


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on September 24, 2008, 11:01:20 AM
Strażnicy! Ja Valramir, captain z Gondoru, ślubuję uroczyście, że nie tknę gorzłki (khmm… jeno piwo i wino) dopóty Sambrog głowę nosi. Trza nam więc tę drobną pomyłkę naprawić, w chwale wrócić i jasno pokazać Starszym, że godni jesteśmy miana Strażników. Szybko działać musim, bo krzywoprzysięzcą zostać nie chcę… Bez gorzłki jeno kilka dni wytrzymam… Ruszajmy więc na Samborga! Mości Emmsik nas wspomoże. Mniemam, że drogę do Samborga zna. Bo my nie znamy. Prowadź nas Emmsiku drogi, plamę na honorze zmyć nam trza. Na Tomusia Bombadilika, liczyć nie można, krzywo na nas patrzy, oczami łypie i chyba coś knuje… Trza na niego uważać.

Waszmość Eyck za to, żeś niewiastę obuszkiem potraktował karę srogą poniesiesz. Garnek na łbie nosisz i rozkazów nie słysz. Jam krzyczał, nie obuszkiem prać jeno do nóżek paść. Kara jedna będzie, sroga ale sprawiedliwa: staniesz przed radą Starszych i sprawozdanie z wykonanego zadania zdasz, pergaminy wypełnisz a my tymczasem Pod Rozbrykanym Kucykiem kolejne zwycięstwo (bo jakże może być inaczej) sławić będziem.

A co do Ciebie Captainie, dumny jestem, że takiego barda w drużynie mamy. Sławnym nas uczynisz. Prośby dwie jeno mam. Pierwsza: mógłbyś waść Ingolasa jakąć fecyją zabawić, bo nasze elfiątko ponure chodzi. Żal serce ściska. Pewnikiem płacze po lesie spalonym… Przejdzie mu jak miecze w cielsku Samborga zatopi ale nie chce jeszcze przez dwa dni na jego smutną gębę patrzeć…
Druga: na laurach nie spoczywaj, pióro i pergamin częściej używaj.

Do zobaczenia w Kurhanach.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Xabbu on September 24, 2008, 11:04:36 AM
To jeden z najciekawszych topików na forum ostatnio ;D Milo sie czyta. Gratulacje talentu panom życzę i czekamy na dalsze przygody.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on September 24, 2008, 01:25:24 PM
Słusznie prawisz Mości Valramirze - nie inaczej nam trzeba jak zmazać hańbę i Sambroga niecnego ubić co mniemam nastąpi przed nastaniem kolejnej nocy; Dobrze, że w drużynie pojawi się ktoś TRZEŹWO myślący. Cny Emssiku liczymy na ciebie! :) Co zaś do Ingolasa - trzeba mu ino zapodać zacnego winka z przepastnych piwnic króla elfów a - jak mniemam - zaraz wigor i radość odzyska...
 
Jeżeli zaś idzie o sprawę Toma Bombadila - wyucz się Mości Valramirze kanonów sztuki foresterskiej a i poznawać będziesz drzewa i nauczysz się ja sadzić, co znacznych zasług ci w oczach Toma przysporzy i gniewać się na nas za to nie będzie... tylko pół lasu mu na nowo zasadzisz :D

Jeśli zaś idzie o profesję i biegłość w warzeniu naparów różnorakich - obiecuje solennie, że od dziś już żadnej nalewki czy naparu nie zepsuję co na chwałę naszej drużynie tylko wyjdzie a i na Ingolasa uważać będę aby też zasad sztuki warzenia dochowywał...

Pozostał nam tylko kłopot co zrobić ze Złotą Jagodą, która być może ciągle bez czucia leży gdzieś pośród cieni drzew przy gościńcu do Bree... Myślę, że to zadanie dla mości Eycka - przeprosi ją, wręczy pęk uwielbianych przez nią lilli i co najwyżej posprząta jeziorko opodal źródełka z immisji wszelakich, które się tam przez jego nieuwagę znalazły.

Na koniec zaś prośba do Mości Callantrisa aby następnym razem uważał gdzie sztyletem dziobie, bo wielkie z tego mecyje wyjść mogą...


pozdrawiam


Title: Re: Strażnicy
Post by: Czarna Mamba on September 25, 2008, 11:50:38 AM
Straznicy!! Stary jezdziec apocalipsy przygladal sie wam z oddali i podsluchal rozmowe o Samborgu... Mam zlecenie z gild na bestyje wszelakiej masci moze ruszymy na dzikiego zwierza jak za starych dobrych lat ;D ??? czekam na wiesci od was (Poslaniec-Piekna Elfka z duzym "C")  ;D


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on September 25, 2008, 12:54:11 PM
Przyjacielu, rad słyszę twe słowa. Dawno też, żem nie słyszał miana Jeźdźcy Apokalipsy. Stare to zaiście dzieje. Z tęsknoty do owych czasów Strażnicy swój żywot wywodzą. Jak widzisz jest wśród nich potomek (przyszywany) naszego starego i sławnego kompana Quinthorina. Razem podtrzymujemy stare tradycje Jeźdźców, tropiąc i niszcząc sługi nieprzyjaciela wszędzie tam, gdzie z piekielnych czeluści wylezą. Żaden z nich pewnym swego żywota być nie może dopóty Strażnicy wartę trzymają. Długo by prawić o naszych zasługach i czynach pieśni godnych, wiesz przecie sam cośmy za jedni. Nie raz i nie dwa stawaliśmy razem, opór mrocznym poczwarą dając. Ech stare to czasy... Dość o tym. Powstali Strażnicy - młodzi, lecz brak doświadczenia męstwem i zapałem nadrabiają (ostatnio z tego mały pożar wyszedł, ale nic to…). Powiem jeno: miejsce dla tak sławnego Jeźdźca (i protegowanych jego) zawsze jest wśród Strażników. Witaj ponownie w szeregach naszych.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Czarna Mamba on September 25, 2008, 02:08:25 PM
Ciesze sie  ze juz niedlugo uderzymy razem na wszelakie elity ja rownierz mam w pamieci wiele piknych bitew :) . Dzis ruszam pod sztandarem EZ do riftu po chwale i zloto;) natomiast jutro obchodze dzien żony ;) i musze zawiesic topor na kolek ale za to w sobote i nastepne dni nie raidowe rusze z wami na łowy tankiem albo hunterem w zaleznosci od potrzeb :)


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on September 30, 2008, 03:30:37 PM
Strażnicy - nadszedł najwyższy czas aby ostatecznie zakończyć panoszenie się nieumarłych w Agamaur i Garth Agarwen; Do dzieła! :)


pozdrawiam

ps. proponuję zrobić dziś booka 2 do końca; jutro podciągnąć Agamaur i w czwartek przymierzyć się już do Garth Agarwen


Title: Re: Strażnicy
Post by: Eyck on September 30, 2008, 03:53:49 PM
Na dziś i czwartek chętnie się piszę, jutro nie będę mógł pójść.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on October 03, 2008, 07:58:13 AM
Dzisiaj to jest piątek 03.10.2008 godz. 21 z kawałkiem robimy b2. Idę Valem.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on October 03, 2008, 09:02:14 AM
A TERAZ TROCHĘ RODOWYCH OPOWIEŚCI...


    Szperając po - muszę przyznać - dość nielicznych zapiskach i starych pergaminach jakie zachowały się w siedzibie Halabarda w Esteldin, dotarłem do dość interesującej Księgi Spisu Spraw Wszelakich. Wynika z  niej jakoby w okolicach farmy Williama Peake'a w North Downs żyła i pomagała temu zacnemu farmerowi w prowadzeniu gospodarki - rodzina Długomira, który zasłynął na całe Śródziemie płodząc pięciu wielkich wojowników. Oczywiście zachowały się w Księdze (bez dat narodzin - nad czym bardzo ubolewam) imiona śmiałków, którzy kilkanaście lat później odcisnęli swe piętno na całym świecie Śródziemia i wielkich czynów dokonali. Jeżeli nie domyślacie się jeszcze o kogo chodzi, już spieszę donieść, że oczywiście mowa tu o (podaję według starszeństwa) Zamira, Hasmira, Valramira, Kazamira i wreszcie najmłodszego Artamira.

    Księga milczy na temat późniejszych czynów dzieci Długomira (o nich i tak wszyscy wiedzą) natomiast nie wiedzieć czemu rozpisuje się na temat skłonności malców wspominając coś o nietrzymaniu moczu przez Zamira, dziwnym kolorze skóry Hasmira (podobno jego matka zapatrzyła się niegdyś na kolumnę jeńców orkowych, którzy rzucili nań zły urok; mój mentor - Quinthorin Niezłomny powiada, że Hasmir słysząc jakiekolwiek komentarze na temat swego wyglądu wpadał we wściekłość tak straszliwą, że nawet on - chociaż mienił się jego przyjacielem - nie śmiał mu wtedy w drogę wchodzić i raczej wolał przeczekać aż Hasmirowi złość przejdzie - a  i tak zazwyczaj kończyło się to paroma trupami i to niekoniecznie orków). W Księdze napisano i o tym jak w latach wczesnej młodości Valramir podkradał wraz z Artamirem z piwnic farmy antałki win zacnych (antałków nigdy nie odnaleziono nie mówiąc już o ich zawartości), i wreszcie wspomina o frasunku Williama Peake'a któremu różne rzeczy ginęły i które odnaleziono później w okolicach łoża Kazamira.

    Powiada też stara Księga, że "dnia pewnego zawezwał stary Długomir synów swych i zadanie zawiłe każdemu z nich zlecił. W warowni goblinów co niecałą staje od farmy stała ukrył Długomir pięć pamiątek rodzinnych a teraz kazał każdemu z synów po jednej z nich odnaleźć i do domu przynieść.  I poszedł Zamir, który drogę mieczem sobie przez łby goblinów wyciął. A kiedy przyniósł wisior zacny własnością Długomira będący i opowiedział o swej przygodzie ojciec polecił mu kształcić się w profesji championskiej. Potem Hasmir poszedł, a że w obłaskawianiu zwierząt wszelakich zdolnym będąc - wystraszył tak gobliny swymi niedźwiedziami, że przerażone ucieczką się salwowały a potem jawnie do ich warowni wszedłwszy przyniósł pierścień ojcowski a wdzięczny ojciec wskazał mu drogę w profesji Władców Bestii. Valramir natomiast zebrawszy okolicznych przyjaciół ruszył z nimi po sztylet ojcowski i tak nimi zacnie kierował, że bez uszczerbku żadnego wrócili a i sztylet Długomirowi przynieśli. Nie namyślał się ojciec długo i na kapitana Valramirowi szkolić sie kazał. Niewiele wiadomo jak Kazamir przyniósł hełm ojcowski - można powiedzieć, tylko że wyszedł i przyniósł a żaden z goblinów uszczerbku nie odniósł tylko im mnóstwo rzeczy poginęło w warowni. Nie podobało się to Długomirowi wcale ale wiedział, że profesja burglarska będzie dla Kazamira najlepsza. Ostatni po naramienniki ojcowskie ruszył do obozu goblinów Artamir. Przekradłwszy się w okolice siedzib goblińskich szyjąc z łuku wystrzelał mnóstwo ich wojowników a potem ściganym przez nich będąc do domu wrócił i naramienniki u stóp nóg ojcowskich złożył. I pojął Długomir że Artamir będzie niegdyś mistrzem w hunterskiej profesji... I jeszcze jedna korzyść z zadań Długomira dla okolicznych mieszkańców wynikła - gobliny przeklinając swój parszywy los i nieustanne nękanie przez tych - jak ich nazwały - "Mirów Strasznych", wyniosły się stamtąd i nigdy już widziane tam nie były"   


pozdrawiam


Title: Re: Strażnicy
Post by: Eyck on October 03, 2008, 11:04:26 AM
Szczegóły z młodości braci odjęły mi mowę   :o


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on October 03, 2008, 01:07:36 PM
Khym... cóż waści rzec mogę. Jeno to byś pergaminów nie czytał. Pisane one bowiem są przez wiarołomców i psubratów, którzy plotą byle co i byle jak… Wartości historycznej takie pergamina, żadnej mieć nie mogą. Pewnie sam Halabard bzdury owe wypisywał, bo wysługując się innymi, czasu wolnego ma wiele. Mówię waści, że spisane kłamstwa przytaczasz. Tatko nasz, niech Jedyny ma go w opiece, żyje w Minas Tirith a zwie się Arador. Imiona nasze od imion naszych władców się wywodzą a nie od mości Długomira. A któż to jeno skryba, powiedzieć zdoła. Ja nie wiem. Wedle wieku nie experjencyji tak być powinno: Zamir, Hasmir, Artamir, Kazamir i Valramir. Jako widzisz skryba umyślnie wszystko w księgach poplątał. Familia moja sławna, zazdrości budzi wiele, tym tłumaczyć mogę bajdy w onych księgach spisane…

Teraz poprosimy o spisanie historii każdego ze sławnych Strażników. Sam mości Quintu tematu się podjąłeś, więc do końca go doprowadź.  ;)


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on October 03, 2008, 01:29:21 PM
No mnie zaskoczyłeś Mości Zamirze... Przekonanym był bowiem, że jakowąś wartość owe zapiski mają a i przyczynkiem zacnym mogą być aby genealogię twego rodu odtworzyć... Nie przypuszczałem, że Halabard może mi taką niespodziankę niecną uczynić.... Może faktycznie zazdrość jakąś do Mości jak i braci jego czuje... W sytuacji takiej uczynienie jakichkolwiek zapisków na temat Strażników niepewnym się staje, bo na równie nikłych i niepewnych źródłach oparta być może... Pozostaje mi tylko udać się do Rivendell, gdzie Mistrz Elrond wspaniały zbiór ksiąg posiada. Liczę, że powaga jego osoby sprawi, że kolejne zapiski za bardziej wiarygodne uchodzić będą...


pozdrawiam

ps. Arador z Minas Tirith?? Jeden z pomocników samego Namiestnika Gondoru?? No toś mnie Waść zaskoczył wielce - może opowiesz coś więcej o swoich przodkach o ile - mam nadzieje - ciekawą ta opowieść będzie?


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on October 03, 2008, 03:43:27 PM
Prośby Twojej nie spełnię. Proponuję coś innego. Zacząłeś historie Strażników. Kontynuujmy  zabawę.
Przepraszam za wszystkie niedociągnięcia i błędy. A także za długość tekstu.

Wyprawa. Cz. 1

W Gospodzie Pod Rozbrykanym Kucykiem, życie toczyło się powoli i spokojnie. Przyjemne ciepło kominka, gwar rozmów i unoszące się z kuchni zapachy, były tym czego pragnął każdy strudzony podróżny. W sali siedziało ich wielu. Budzili duże zainteresowanie wśród mieszkańców miasta. Byli źródłem wieści z dalekiego świata. Wieści groźnych i niesamowitych. Mówiono o wielkim zagrożeniu budzącym się na dalekim wschodzie. O goblinach, dzikich ludziach i innych stworach wyjętych z prosto baśni.

Nieopodal kominka, przy dużym stole siedziało czterech podróżnych, wyraźnie wyróżniających się od innych. Ukradkowe spojrzenia i przyciszone szepty, były jednak jedynymi przejawami zainteresowania jakimi obdarzała ich reszta gości. Nikogo to nie dziwiło, byli to bowiem Strażnicy, ludzie zbrojni i niebezpieczni. Ostatnimi czasami byli tematem każdej rozmowy w gospodzie i po za nią. Za ich to przyczyna zagrożenie płynące ze Starego Lasu przestało istnieć w większej części… tak samo jak sam las. Czterech z nich siedziało z ponurymi gębami przy suto zastawionym stole. Kupa wszelkiego rodzaju wojennego sprzętu walała się dokoła. Hobbit, nie wiadomej płci, Callantrisem zwany dłubał sztyletem w leżącym przed nim talerzu. Co jakiś czas rzucał potrawą w zdobiącą ścianę głowę niedźwiedzia. Wielki mąż, istny olbrzym przypatrywał się temu bezmyślnie na przemian, dłubiąc wielkim paluchem w uchu i wąchając palec. Był to sławny rycerz Eyck ostoja spokoju i powagi. Dwóch pozostałych kompanów elf Ingolas i człowiek Quintu toczyło cichą ale zaciętą rozmowę. Spór był zażarty poparty mocną gestykulacją powodem, której spora część jadła rozrzucona była pod stopami rozmówców lub zdobiła rękawy ich bluz. Towarzystwo było mocno podchmielone.

Drzwi otwarły się z hukiem. Stanął w nich rosły mężczyzna. Wszystkie spojrzenia w gospodzie skierowały się na niego. Płonące wściekłością oczy, wielki siniak pod lewym okiem, potargane włosy i rozerwana bluza przykuwały uwagę patrzących. Człowiek ten widać, musiał wrócić prosto z boju. U pasa przewieszone miał dwa potężne topory a przez ramię przełożony łuk dorównujący długością jego wzrostowi. Rozejrzał się po gospodzie, rzucając wyzwanie wszystkim patrzącym biesiadnikom. Zaraz też towarzystwo spuściło oczy przed tak hardym spojrzeniem. Wyraźnie widać było, że człek ten szuka pretekstu do wszczęcia bójki.

- ARTAMIR!!! – potężny głos, niczym ryk lwa zabrzmiał na sali. Rycerz Eyck, któremu widać piwo najmniej zaprószyło w głowie, zauważył wejście kompana. Zerwał się na nogi przewracając stół i resztę towarzystwa. Niefortunnie przechodząca obok służka potrącona - zupełnie niechcący - przez ogromnego męża przeleciała przez pół sali rozwalając wszystko po drodze. Hobbit przykryty przewróconym stołem, jęczał głośnym piskliwym głosem. Quintu i Ingolas gramolili się z podłogi upaprani jadłem i piwem.
- Ja katorgi przechodzę, leją mnie a wy się bawicie!!– wrzasnął Artamir.
- Mów kto, mów gdzie a zaraz łeb poczwary przyniosę! – ozwał się gniewnym głosem zacny captain, podnosząc z ziemi wielką halabardę. Obrócił nią dookoła, aż zafurczało. Oręż to widać potężny być musiał, bowiem łeb niedźwiedzia i inne ozdoby na ścianie wiszące rozkruszył niczym szkło. Ingolas, który życie swe zawdzięczał, jedynie temu, że po miecze się schylił, wtórował pięknym, czystym głosem:
- Gdzie ten, w rzyć chędożony, popapraniec! Gdzie ten zasrany…
- Spokój!!! – odezwał się zawsze spokojny Eyck – Artuś, pewnikiem oberwał od Zamira, brata swego…
- A, tak – potwierdził Artamir – Wyciągnijcie Callantrisa spod stołu, bo ledwo dycha. I dajcie się napić, bo mnie suszy ogromnie.
Eyck podniósł stół uwalniając hobbita. Czas był temu najwyższy bo ten zrobiwszy się cały czerwony, łzy z oczy puszczał i oddechu złapać nie mógł.
- Barlimanie, kochany, przynieś piwa i jadła – Artamir zwrócił się do mającego łzy w oczach Butterbura – jeno szybko... A sprzątnij bałagan. Nie rycz, rycerzy zacnych gościsz. O koszty się nie martw, wszystko– w odpowiednim czasie – zwrócim, co do srebrnika.

Po dość długiej chwili płaczący Barliman Butterbur z pomocą służby uprzątnął pobojowisko. Strażnicy rozsiedli się wygodnie, pociągnęli po kufelku zimnego piwa.
- Mów co tam Rada Starszych zdecydowała – Eyck ponuro spojrzał na Artamira.
- Pewnikiem powieszą, albo w lochu zamkną – zapiszczał Callantris.
- E tam – mruknął sławny hunter – Kazali tego Samborga ubić, głowę jego przynieść, Toma ułagodzić. Dają nam przewodnika - Emssik się zowie. Champion to i drogę zna…
- A to i dobrze, błądzić po lesie nie będziem, jak ostatnim razem – mówił Quintu z uśmiechem na twarzy, patrząc na Artamira – bo z ciebie taki hunter jak z mojej rzyci trąba, he, he.
- A pewnie, wspominając fakt jakeś się tej kapuchy obżarł – odparował Artamir.
- Cisza!!! –Eyck, rąbnął piąchą w stół przewracając wszystkie naczynia – Nie czas na zabawę. Jutro wyprawa. Naradę odbyć trza.
- Dobra, dobra… Artamirze, Zdrowie twoje!
- I Twoje zdrowie Quintu!!!
- Karczmarzu! Piwa dajcie, beczułki dwie – pisnął Callantris – i dla moich kompanów z jedną…
- Tak, tego najlepszego! – oblizał się Quintu - Strategię ułożyć musim a przy dobrym piwie łacniej się myśli.
Zrezygnowany Barliman, powlókł się wykonać zlecenie Strażników. „Może im trucizny jakieś do piwa dosypać?” myślał. Ale zacna dusza Butterbura sprzeciwiła się takiemu czynowi. „Do Rady Starszych się zwrócę. Niech straty pokryją. Koniec końców Strażnicy z Twierdzy są”. Machnął ręką i ruszył w kierunku piwniczki. „Ech, dobre to, że świtem na wyprawę ruszają, więc przynajmniej kilka dni odpocznę. A może i dłużej”.

Barliman Butterbur jednak się mylił w sprawie terminu wyprawy. Nocna narada trwała bowiem do bladego świtu. Ucichła dopiero, gdy znużone towarzystwo posnęło przy stole. Widać planowanie strategii, nawet tak doświadczonym mężom nie przychodziło łatwo. Trzeba było ustalić aprowizację, przebieg marszruty i wiele, wiele innych czynników, o których ludzie nie wojennego rzemiosła żadnego pojęcia mieć nie mogą. O trudach takiego posiedzenia świadczyła olbrzymia ilość pustych beczek, kości i jadła, które zgromadziły się wokół strudzonych Strażników. Było tego sporo. Wydawać się mogło, że to mała armia wyrusza na wyprawę. I niedaleko to od prawdy odbiegało, bowiem każdy ze Strażników wart był w boju przynajmniej dziesięciu ludzi. Każdy z nich zaprawę wojenną przez lata trudów i ćwiczeń zdobywał. Praktyka mistrzem czyni, więc Barliman Butterbur straty ogromne poniósł. Piwniczka i spiżarnia świeciły pustkami. Zmęczona służba i sam gospodarz spali po kątach i stołach gospody. Wszechobecną ciszę przerywało jedynie głośne chrapanie i kapanie piwa z niedopitej beczułki.

Cdn…

Edit. I przeprosiny dla Emssika  ;D


Title: Re: Strażnicy
Post by: Scoantel on October 04, 2008, 11:51:22 AM
Wspaniała opowieść Mości Zamirze. Już wkrótce podróż do GA. Strzeżcie się poddani Ivara, wasz koniec już bliski.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on October 04, 2008, 01:11:45 PM
opowieść zaiste - interesująca; natomiast z pewnym zażenowaniem chciałem zauważyć, że nie możemy chyba w nadmiernych ilościach pić doskonałego hobbickiego ale, bo oprócz smaku wybornego rozum przyprósza nieco i w efekcie z Emssika champa wyszedł nam Emssik guardian; o stosowne poprawki Mości Zamirze proszę a i Emssika przeprosić wypada aby nie frasował się naszymi pomyłkami bo nie takie już w swoim młodym życiu Strażnicy robili a zawsze obronną ręką z nich wychodzili...


pozdrawiam


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on October 09, 2008, 09:00:15 AM
    Od czasów wczesnej młodości był bezimienny. Kiedy sięgał pamięcią w zakamarki przeszłości - za każdym razem widział w innych barwach swój początek. A to widział siebie w wielkim wiklinowym koszu płynącym rwącym potokiem. Innym razem widział siebie w zawiniątku leżącym w polu z kapustą a w jeszcze innym był niesiony w tobołku przez lecącego bociana wędrownego. Finał jednakże zawsze był taki sam - znajdowali go wieśniacy w Archet i zabierali do swoich domostw.

   Dzieciństwo miał trudne - nikt specjalnie nie przejmował się jego wiekiem czy tężyzną - od początku musiał ciężko pracować aby zarobić na wyżywienie w gospodarstwie a jego opiekunowie nigdy nie zapominali mu o tym przypomnieć poniżając przy każdej  nadarzającej się okazji. Nawet imienia mu nie nadali z wyraźną radością wołając nań po prostu Eee..., które było po prostu najkrótszym zawołaniem. Kiedy skończył 15 rok swego żywota, wieśniacy stwierdzili, że nie nadaje się do uprawy ziemi i wysłali na terminy do miejscowego kowala. U kowala nabrał cech mężczyzny - stał się postawny, dobrze zbudowany a praca w miechem i młotem kowalskim wyrobiła jego rękom biegłość we władaniu ciężkimi przedmiotami. Kowal wykonywał czasem na zamówienie okolicznych łowców jednoręczne miecze, lekkie tarcze i elementy zbroi - korzystał z tego i czasami pod okiem właścicieli oręża dobywał broni i szkolił się w jej władaniu. Mimo wyraźnych cech męskich wieśniacy nadal traktowali go jak postać niższej kategorii. Ciągle wołali na niego E. co wprawiało go w rosnące stopniowo przygnębienie a potem wściekłość. Wreszcie pewnego dnia nie wytrzymał. Kiedy jeden z wieśniaków zaśmiał się szyderczo i już miał wykrzyczeć jego zawołanie, odwrócił się szybko i silnym, mocarnym ruchem złapał delikwenta za gardło. Ten wycharczał jedynie

Eeee...y...c...k...

i padł bez ducha na ziemię. Reszta obecnych wieśniaków rozstąpiła się przerażona. Stał pośród nich i z wściekłością wpatrywał w nich swój szalony wzrok. Nagle doznał olśnienia. - Eyck?? - wyszeptał - Podoba mi się... Tak... Tak się odtąd będe zwał. Radzę wam zapamiętać. I ruszył przed siebie. I  imię stało się słynne w Śródziemiu...


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on October 09, 2008, 09:19:44 AM
Eyck... i wszystko jasne. Zawołanie bojowe i imię sławne.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Eyck on October 09, 2008, 03:55:45 PM
Tak było, zaiste. Tym razem mości Quintu z dobrych źródeł korzystał ;)


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on October 15, 2008, 11:10:02 AM
Wyprawa. Cz. 2

Bree budziło się ze snu. Położone nisko słońce świeciło jasno rozpraszając resztki nocnego chłodu. W cieniu wschodniej bramy stał mężczyzna. Był wysoki, o ciemnej karnacji, z którą kontrastowały jasne szare oczy. Przystojną twarz szpeciła blizna przecinająca na ukos czoło, nos, usta i prawy policzek. Odziany był w czarną, noszącą ślady częstego używania zbroję. Dwa długie miecze wiszące u pasa odbijały światło wschodzącego słońca. Przez bramę wjechał podróżny. Twarz mężczyzny rozjaśnił szeroki uśmiech. Przybysz był krasnoludem. Ciężka zbroja i dwa topory przy pasie zdradzały, na pierwszy rzut oka, jego profesję. Obcy championem, sławnym Quinthorinem chwałą i założycielem rodu Quintów. Ważne sprawy i tęsknota do przyjaciół przywiodły go do Bree z dalekiego Thorin Hall.
- Witaj przyjacielu – ze śmiechem krzyknął mężczyzna – Złaź kuca. Oszczędź mu cierpienia.
Potężny krasnolud zwinnie zeskoczył z wierzchowca.
- Hail Zamirze! Rad cię widzę – krasnolud grzmiącym głosem oznajmił radość.
Przyjaciele padli sobie w ramiona. Po długich uściskach i wymianie wiadomości ruszyli w głąb miasta.
- Jak tam nasi podopieczni – z niepokojem zapytał krasnolud – Czy już sprawa wyjaśniona?
- Wyjaśniona. Wczoraj odbyłem długą rozmowę Artamirem. Wyjaśniłem temu bałwanowi co i jak. Chyba zrozumiał – Zamir mówił masują prawą pieść - Dzisiaj rano wyruszyli po Samborga.
- Dobrze. Idziemy na kufelek zimnego piwa. Pogadamy w spokoju. Dawno już nie byłem Pod Rozbrykanym Kucykiem.
- Piwo jest tam jeszcze lepsze niż kiedyś. Barliman ucieszy się na twój widok.
W doskonałej komitywie, rozmawiając i żartując ruszyli do gospody. Droga nie była daleka. Duży zadbany budynek widoczny był już z oddali. Czym byli bliżej gospody tym bardziej zmysły i doświadczenie mówiły im, że coś wisi w powietrzu. Grupka stałych bywalców gospody stała przed wejściem. Żywo dyskutowali. Niektórzy co bardziej gorączkowi próbowali siła otworzyć drzwi gospody. Na widok championów tłum umilkł.
- Nie podoba mi się to –Zamir wskazał na zamknięte drzwi gospody.
- Tak – rozglądał się Quinthorin – Może Barliman zaniemógł czy co?
- Nic mi o tym nie wiadomo. Wchodzimy.
Ludzie rozchodzili się robiąc miejsce dla championów. Zamir silnie pociągnął drzwi. Były zamknięte. Spojrzał na Quinthorina i rzekł:
- Od tyłu.

Tylne wejście było szeroko otwarte. Milczący przyjaciele przekroczyli drzwi gospody. Po chwili gdy oczy przyzwyczaiły się do panującego wewnątrz półmroku ujrzeli widok, który na długo zapadł w ich pamięci. Przez całe życie odwiedzał ich w najgorszych koszmarach. Poprzewracane stoły, walające się wszędzie resztki potraw. Puste beczki po piwie. Powbijane w ścianę topory, strzały i miecze. Pozrywane ozdoby ścienne. Rozpalone na środku sali z resztek mebli dogasające ognisko. W środku tego pobojowiska leżały cztery ciała. Strażnicy spali spokojnym i błogim snem.
- Kur… mać – jęknął krasnolud - Na brody mych przodków…
Zamir, pierwszy otrząsnął się z szoku, ruszył tanecznym krokiem do najbliżej leżącej postaci. Potężny kop podrzucił Quinta, obejmującego swoją potężną halabardę do góry. Szybkim jak błyskawica skokiem champion dopadł następnego męża. Kopniak trafił olbrzyma spoczywającego na pustej beczułce. Ten stoczył się z niej nawet nie otwierając oczu. Błogo spał dalej mlaskając i co jakiś czas oblizując wargi. Eyck (bo był to on we własnej osobie) sen miał twardy i żadne drobnostki wybić go z niego nie mogły. Ból w nodze spowodowany spotkaniem z potężnym guardianem lekko spowolnił Zamira. Wykorzystał to, budzący się Artamir próbując wpełznąć pod stojący na trzech nogach stół. Nie zdążył. Zamir wykonując piruet :) dopadł go i grzmotnął pięścią między oczy. Ostatni z leżących, całkiem już obudzony, Ingolas zerwał się na nogi i z iście elfią gracją wyrżnął łbem w kamienny kominek, ślizgając się na porozrzucanym jedzeniu.
- W rzyć chędożone bezmózgie jełopy!!! – ryknął Zamir, kopiąc na przemian leżących Strażników – Wstawać! Łby wam pourywam! Kulasy połamię! Z jaj wydmuszki zrobię! Wy zasrane, orkowe ścierwa! Wy…
Straciwszy dech champion ucichł. Quinthorin klęczał wyrywając sobie brodę i szeptał:
- Tatko mówił, dziadek mówił, ba nawet wuj mówił, żeby tego pokurcza w stawie utopić… a ja nie słuchał…

Dwaj championi byli doświadczonymi wojami, w nie jednej bitwie brali udział. Bywali zatem w gorszych opałach. Szybko zapanowali na paniką. Strażnicy zrzędząc i stękając dochodzili do siebie.
- Quinthorinie, wstawaj, trzeba będzie szybko działać. I cicho. Rada nie może się o niczym dowiedzieć… – Zamir rozglądał się po sali - Gdzie Barliman?
- Ech... – krasnolud wstał z kolan, już trzeźwym wzrokiem oceniając sytuację - Gdzie Butterbur!?.. A z tobą syneczku jeszcze pogadam, oj pogadam…- zwrócił się do Quinta delikatnie głaskając gruby okuty pas.

Strażnicy masując obolałe ciała rozglądali się po sali.
- A fdzie Fallanfis? – wydukał Artamir, trzymając się za spuchnięty nochal. Nigdzie nie było piątego strażnika.
- Szukajcie, Butterbura i tego Fallanfisa – Quinthorin skinął ręką poganiając towarzystwo – A my Zamirze musimy się naradzić…
- Callantrisa – poprawił cichutko Ingolas.
Strażnicy jęcząc i kulejąc rozeszli się po sali szukając gospodarza i niziołka. Quintu, obchodząc szerokim łukiem ojczulka ruszył w kierunku kuchni. Ingolas trzymając się za rozbity łeb pomaszerował za nim. Eyck z Atramirem pokuśtykali przeszukując pokoje na parterze.

Butterbura Strażnicy znaleźli zamkniętego w spiżarni (pustej). Siłą wyciągnęli go na zewnątrz. Szarpiąc i popychając przyprowadzili do sali. Eyck potężnym pchnięciem posłał Barlimana wprost pod nogi mentorów.
- Oto i zguba – Quintu z dumą wskazał na wystraszonego i wymęczonego gospodarza.
Championowie patrzyli na to z otwartymi ze zdumienia gębami. Quinthorin złapał za wetknięty za pasem topór.
- Stój! – Zamir powstrzymał przyjaciela – później. Barlimnie wstań.
Na te słowa, Barliman zerwał się na nogi i chowając się za swoich wybawców krzyczał:
- Zamir! Quinthorin! Ratujcie! Błagam ratujcie!
- Uspokój się Butterze. Uspokój – Quinthorin uspokajająco klepał karczmarza po ramieniu – To te psiajuchy w komórce cię zamknęli?
Groźne spojrzenie krasnoluda zamroziło strażników.
- Tak! Nie! Tak! To ten niziołek! Jak się obudził piwa zażądał, a jak mu rzekłem, że wszystko wypili i nic nie mam, sztylecikiem mnie w zadek kolnął, kopa dał i do spiżarni wsadził. Później jeno słyszał jak Boba i Noba goni. I pewnikiem ich złapał. Bo krzyki i piski straszne słyszałem. Ale co dalej nie wiem…
Quinthorin spojrzał na Zamira i rzekł:
- Ja zostaję z Barlimanem. Ty idź i szukaj niziołka. A wy czekajcie. Bez ruchu – zwrócił się do nic nie rozumiejących Strażników.

Zamir skinął głową. Bez zbędnych słów ruszył na piętro. W połowie schodów usłyszał niepokojące dźwięki. Dochodziły z największej i najbardziej strojnej komnaty Barlimana. Stanął pod drzwiami nasłuchując. Krzyki, jęki i rytmiczne uderzenia budziły dziwne skojarzenia. Ostrożnie otworzył drzwi do komnaty. Stanął jak wryty. Szukał jednego hobbita a z znalazł trzech. Champion widywał hobbitów w różnych sytuacjach ale w to co zobaczył w żaden sposób uwierzyć nie mógł. Naga hobbitka, ubrana jedynie w ciężkie buciska lała pasem owłosiony tyłek Boba. Drugi hobbit, Nob półwisiał, półstał przywiązany za ręce do belki podtrzymującej strop. Był całkiem nagi… Towarzystwo nie zauważyło wejścia Zamira. Pas spadał rytmicznie na goły tyłek. Zacięta mina hobbitki i precyzja ruchów mówiły o dużym doświadczeniu w tego typu zabawie. Pracowała z widoczną przyjemnością i zaangażowaniem. Nob przyglądał się temu z mieszaniną strachu i zachwytu.
- Khymm – chrząknął champion - ty jesteś Callantris?..
Ręka Callantris zatrzymała się w połowie uderzenia. Hobbitka powolutku odwróciła się do tyłu. Zamir z uwagą kontemplował widok. Płonące duże oczy, rumieńce na ślicznej twarzy, obfity biuścik i kształtny tyłeczek prezentowały się nader interesująco.
Zapanowała cisza. Na krótko. Bob próbując w pośpiechu podciągnąć gacie wyrżnął na podłogę przewracając z hukiem komodę. Wiszący Nob wykonywał iście akrobatyczne wygibasy próbując ukryć swoje klejnoty. Callantris, chcą zniknąć przed wzrokiem Zamira, dała nura na skotłowane łoże, plącząc się w pościeli i wystawiając swój atrakcyjny tył wprost na widok championowi.
- Przepraszam, że przeszkadzam. Obowiązki wzywają. Za pięć minut macie się stawić na dole... – Zamir wybuchnął śmiechem i zamknął za sobą drzwi.

W głównej sali Strażnicy przerwali nieudolne sprzątanie bałaganu. Spoglądali z ciekawością na schody. Pojawił się na nich Zamir. Sam. Na jego twarzy gościł wesoły uśmiech.
- Co tam tak walnęło? Gdzie ten Callantris? – zapytał Quinthorin widząc nadchodzącego towarzysza.
- To spadła naga hobbicka duma. Callantris bawi na górze i niebawem do nas dołączy.
- Stało się coś? – czujne ucho Artamira wyłowiło subtelną nutkę w głosie brata.
- Nic, z czym bym sobie poradzić nie mógł… – mruknął z uśmiechem Zamir.
- Nie będzie Ci do śmiechu jak usłyszysz rachunek… – zdziwiony Quinthorin spojrzał na Zamira. Widać doszedł już do porozumienia z Barlimanem, bo ten patrzył spokojnie acz bez większej nadziei na działania kompani.

Dokładnie po pięciu minutach z góry zeszła Callantris. Czerwona na policzkach, unikając wzroku Zamira stanęła między strażnikami. Za nią maszerowali ze spuszczonymi głowami Nob i Bob. Hobbitka, ubrana w skórzaną zbroję i hełm nie prezentowała sobą już tak apetycznego zjawiska jakim była na górze. Trudno było nawet odgadnąć, że jest kobietą.
- Gdzieś ty polazł? Co tam się działo? – Quintu zwrócił się do hobbitki.
- Nic ci do tego -  prychnęła Callantris, z wdzięcznością spoglądając na Zamira.
Quinthorin przypatrywał się z zainteresowaniem hobbitce. Mruknął coś pod nosem. Spojrzał jeszcze raz na Zamira i rzekł do milczących strażników:
- Narozrabialiście nie mało – mówił, głaskając brodę – Rozliczycie się z tego później. Na razie niechaj starczy wam, że zacny Barliman, daruje wam poczynione szkody i żadnej skargi nie wniesie.
Strażnicy odetchnęli z ulgą – znowu się im upiekło. Zamir kontynuował, przemowę przyjaciela.
- Macie szczęście. Teraz zbierzcie sprzęt. Zaraz wyruszycie. W chacie Toma czeka na Was Emssik. Nowy to Twierdzy nabytek, acz mądra głowa i mieczam pracować umie. Wspomoże was w walce z Samborgiem.
- Do bramy ich odprowadź – Quinthorin widać nie lubił niczego pozostawić przypadkowi – bo jeszcze nowe szkody uczynią…

W ciągu kilku chwil drużyna była gotowa do drogi. Zamir prowadził ich przed sobą aż do bramy.
- Słuchajcie teraz, bałwany. Kurhany są niebezpieczne. A Great Barrows szczególnie. Idźcie prosto do Toma Bombadila. Zrozumiano? Nie spieprzcie. I uważajcie. Powodzenia!
Strażnicy popatrzyli na Zamira i skinąwszy głowami wyruszyli wykonać zadanie. Słońce mocno grzało. Kompania maszerowała powoli i w milczeniu. Zatrzymali się dopiero wtedy, gdy Zamir i wschodnia brama zniknęli im z oczu.
- To co? Mamy jakiś plan? – Quintu zatrzymał się i spojrzał na towarzysz.
- A co? Przecie idziemy do Toma – mruknął Eyck – Tam przewodnika spotkamy i co dalej ustalimy…
- Droga prosta przecie – Artamir z niepokojem, spoglądał na błyszczące w oddali skały Barrow – downs.
- Zapasów nie mamy – powiedziała Callantris, były to jej pierwsze słowa od momentu opuszczenia Bree – Trzeba by iść do obozowiska Adso najpierw…
- To idziemy. A później na skróty przez Stary Las do Toma – zdecydował kapitan Quintu, któremu myśl o uzupełnieniu zapasów przywróciła dobry humor.
Nie było sprzeciwu. Strażnicy zmienili kierunek marszu, wracając na gościniec. Szli teraz szybciej, tak jakby decyzja, którą podjęli zrzuciła z ich barków ciężar wieczornej narady.

Tak, rozpoczęła się wyprawa, o której głośno było w Bree i okolicach przez długie lata.

Cdn…


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on October 15, 2008, 03:27:07 PM
hihi - pikantne :D


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on October 18, 2008, 05:10:16 PM
Dol Dinen

Ponieważ poproszono mnie o kilka uwag na temat wyprawy do Dol Dinen sprzed kilku dni - proszę bardzo.
Po pierwsze - to, że gram klasą kapitana nie oznacza, że jestem prowadzącym grupę; Grupa powinna się skupić wokół tanków i wydaje mi się ze to oni powinni wyznaczać cele do lania; ja służę buffami i stosowną asystą bannerem, markowaniem celu oraz skillem shield brother, który rzucę na tanka, który będzie zbierał agro (jak zauważyliście skill ten zwiększa zadawane przez was obrażenia oraz daje co 3 sekundy leczenie po 50 z hakiem)
Po drugie - tanki bezwzględnie zbierają na siebie całe agro, które się wytworzyło; pamiętajcie, że byliśmy bez minstrella i agro na mojej osobie więcej niż jednego moba mogło prowadzić do skutków, które łatwo przewidzieć ;)
Po trzecie - niektórzy z nas grali pierwszy raz z burgiem w grupie; burg to dobry zwiadowca i jak zauważyliście - może stunnować cele nie mówiąc już o wywołaniu conjusa; ale burg czeka jakie cele wybierze tank - podporządkowuje się mu i stunnuje pozostałe cele;
Po czwarte - używanie AoE oraz innych skilli działających obszarowo skutkuje tym że stunnowane moby się "budzą"
Po piąte - czyn Artamira traktuje jako żart - prośba tylko na przyszłość, żeby informował, że zamierza popełnić samobójstwo w poszukiwaniu celu questa; wybijemy moby i się Arta upnie ;)
Po szóste - w sytuacji gdy brak minstrella postanowiłem stawiać banner na morale, kiedy więc widzicie, że taki banner stawiam odczekajcie moment zanim załaduje wam zwiększone morale a nie od razu wołajcie moby.
Po siódme - nikt nie jest doskonały - oczywiście i ja popełniłem błędy w tym rajdzie - ale mogę obiecać, że shield brother będzie przeze mnie na takich wyprawach stosowany standardowo
Po ósme (i ostatnie) - w formie i zgraniu jakie zaprezentowaliśmy ostatnio - nie mamy czego szukać w Fornoście; musimy nad tym popracować chyba, że chcemy przechodzić męczarnie i mieć zwiększone wydatki...

pozdrawiam
i proszę o opinie zarówno Strażników jak i doświadczonych graczy (może coś pominęliśmy); Dla doświadczonych graczy dodam, że byliśmy w składzie: 1 hunter, 2 tanków, 1 burg, 1 kapitan i 1 champ.

ps. przepraszam Callantrisa, że nie odezwałem się jak mnie wywoływał na pm ale jatka była wtedy straszna w Dol Dinen, potem zapomniałem a potem już Calla w grze nie było :)



Title: Re: Strażnicy
Post by: Eyck on October 19, 2008, 02:20:08 PM
Dobre uwagi, wiadomo na czym się skupiać.

Nie gram zbyt długo tankiem, ale z tego co zauważyłem to:
1. Znacznie łatwiej jest mi utrzymać aggro, jeśli pierwszy zacznę walkę i mam czas na kilka ataków tauntujacych, moby będące w pobliżu też raczej zainteresują się wówczas mną, a nie losowym członkiem drużyny. Mogę co prawda użyć Challenge na przywołanych mobach, ale to powinna być wg mnie deska ratunku po wyciąnięciu większej liczby mobów, albo żeby natychmiast ściągnąć aggro z kogoś.
2. "Wołanie" (wyciąganie) mobów z grupy - jeśli to zrobi hunter, to automatycznie ma na sobie aggro, które trzeba odbierać, najczęściej Challengem (bo 2-3 zwykłe ataki tauntujące zbyt długo trwają), a ten skill się długo ładuje, lepiej moim zdaniem, żeby to robił ktoś, kto nie skupi na sobie gniewu wrogów ;)
3. Banner - bardzo przydatna rzecz, ale czy nie możnaby go stawiać tam gdzie walczymy, a nie walczyć tam gdzie stoi? Chodzi mi o to, że wywołane moby najczęściej się rozbiegają, część z nich zaczyna strzelać z dystansu, zaczyna się walka na kilka frontów, ciężko biegać od jednego moba do drugiego i próbować go "zainteresować sobą", a im dłużej ktoś walczy z mobem sam tym ciężej mi odebrać aggro.
4. Challenge - świetny skill, ale jak jest 2 tanków w grupie, to trzeba by się umówić w jakiej kolejności używamy, nie ma sensu challengowanie tego samego moba przez dwóch guardów naraz - marnuje się skill, lepiej to robić na zmianę co kilkanaście sekund. Jak jest walka na kilka frontów, to co innego, każdy guard aggruje swoją grupkę mobów niezależnie.

Poza tym kwestia komunikacji - na grupowe wypady do miejsc, w których wiadomo, że będzie gorąco dobry byłby Vent, albo chociaż VoiceChat wbudowany w grę żeby nie zapychać serwera, nie rezerwujmy tych rzeczy tylko na instancje i to te najcięższe. Czat tekstowy nie zdaje w takich warunkach egzaminu, wiele szybciej coś powiedzieć przez mikrofon, niż mozolnie stukać na klawiaturze podczas gdy inni już odbiegli z 70m albo gdy atakują cię 3 moby.

Tyle z mojej strony. Jeśli tkwię w błędzie, to mam nadzieję, że mi to uświadomicie :)
Pozdrawiam


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on October 19, 2008, 04:24:51 PM
Oczywiście sprawa bannera do przemyślenia, ale... banner ma dwojakie działanie; po pierwsze daje w zależności od rodzaju określone działanie in combat (w tym przypadku zgadzam się z tobą Eyck, że mogę go stawiać w miejscu zadymy) ale oprócz tego bannery na power i morale dodają pewną określoną ilość morale czy power - żeby to załadować wypadałoby być out combat; W każdym razie rzecz do przemyślenia - obserwuje miejsce walki wiec widzę czy w danym momencie grupa jest pod działaniem bannera czy tez nie - często tez stawiam banner powtórnie; ważną sprawa jest tez to że hunter ma możliwość stawiania fajnych pułapek na moby; wtedy on stawia pułapkę, ja banner i po prostu tank woła moba i walczymy pod bannerem; da się to zrobić (w tym miejscu uwaga do Arta - musimy pogadać o pułapkach; mogę ci parę ich typów zmontować swoim weaponsmithem);
Inna sytuacja pojawiła się wczoraj w okolicach miejsca stacjonowania man-slayerów i Pakonki w Dol Dinen; tam trzeba bardzo rozważnie wybierać teren walki a po uprzątnięciu miejsca z mobów wycofać się za palisadę jeżeli jest potrzeba i poczekać na całkowity respawn (wczoraj dalibyśmy sobie rade z 3 mobami ale w międzyczasie respneło jeszcze trzech i była gleba; na spokojnie myślę, że zaczęliśmy od złego wejścia - trzeba było zacząć od tego samego co za pierwszym razem bo tam już moby wyrespiło w całości i nie byłoby niespodzianek)...

pozdrawiam

ps. Eyck, co do twoich rozważań na temat skilli tanka proponuje porozmawiać z Ingolasem (on ma tanka jako jeden z altów); Ja nie kojarzę w ogóle tych skilli - nigdy nie grałem tankiem :)


Title: Re: Strażnicy
Post by: Ingo on October 20, 2008, 12:23:31 AM
http://twierdza.org.pl/index.php?topic=86.0 (http://twierdza.org.pl/index.php?topic=86.0)

wszystko o tanku i to u nas


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on October 20, 2008, 08:35:05 AM
Po pierwsze mój czyn nie był żartem. Miałem dość bezsensownego biegania i zafundowałem wam małą rozrywkę. Hehe.  ;)

Po drugie „wyciągałem” bo nie było chętnych.

Po trzecie jeżeli stawiasz banner to automatycznie zwiększa morale lub power. Nie trzeba na nic czekać. Plus regen oczywiście.

Po czwarte zabrakło dowództwa. Działaliśmy chaotycznie, bez komunikacji, bez asysty celów „main” tanka.

Po piąte trzeba uwzględnić uwagi guardiana. Nic dodać nic ująć

Po szóste sprawa huntera. Przed walką muszę mieć około 5sek żeby zgromadzić fokus (potrzebny do odpalanie skili). Jestem wtedy dużo skuteczniejszy. Pułapki (root na 60s) też mogę stawiać tylko gdy nie jestem w combacie. Inne pułapki są do kupienia na AH. Weaponsmith je wykonuje.

Po siódme nie zawsze musi wszystko iść zgodnie z planem. Więcej luzu i mniej przywiązania do srebrników. Gramy dla zabawy.


Uwagi na przyszłość:

1. Komunikacja (nie trzeba bez przerwy nawijać ale jak się robi gorąco bardzo się przydaje)

2. Jedna osoba prowadząca. Zwykle ta, która najlepiej orientuje się w terenie/questach. Ta osoba prowadzi i decyduje gdzie idziemy. Reszta biegnie za nią. Jeżeli komuś wydaje się, że wie lepiej gdzie co i jak  ;D - zgłasza to pisemnie lub ustnie  ;).

3. Nie śpieszymy się. Jeżeli jest hunter w drużynie korzystamy ze sklili namierzających mobki.

4. Asysta celu. W większości przypadków lejemy cel „main” tanka. Są wyjątki zależne od sytuacji.

5. Zwracać uwagę na znaczniki na mobkach. Zestunowanych nie ruszamy.

6. Aoe skille odpalać z rozwagą (budzą stonowane mobki i ścigają agro).

7. Conjunction. Ustalamy jaki odpalamy. Gdy robi się gorąco (do tego vent bardzo się przydaje) w zależności od potrzeb zmieniamy conjunct. Np. brakuje powera, albo morale. Wykleję pod spodem wszystko o conjunction. Poczytajcie.

To wszystk co mi przyszło do głowy. Zgłaszajcie uwagi.

CONJUNCTION

Link:
http://www.lotro-wiki.com/index.php/Fellowship_Maneuvers (http://www.lotro-wiki.com/index.php/Fellowship_Maneuvers)

Uwagi.
Zbindujcie sobie klawisze na conjunction. Najlepiej tak:

Up (strzałka do góry)- Ent's Strength (czerwony)
Down (strzałka do dołu)- Spider's Guile (żółty)
Left (strz. w lewo)- Stallion's Spilit (niebiski)
Right (strz. w prawo_- Eagle's Cry (zielony)
I np. end ( nad strzałkami) na assist buton

Podstawowe zasady dot. Conjunction:

1. Musisz być zwrócony twarzą do celu.

2. Ent's Strength (czerwony) i Spider's Guile (żółty) – odpalamy tylko w zwarciu (nie dotyczy huntera). Stallion's Spilit (niebiski) i Eagle's Cry (zielony) – odpalamy z dystansu i w zwarciu.

3. Jeżeli odpaliłeś skill, który potrzebuje czasu na zainicjowanie (pojawia się niebieski pasek z czasem) nie odpalisz conjunction. Trzeba podskoczyć i anulować akcje.

3. Pomyliłeś się i odpaliłeś nie taki conjunct. Nie panikuj. Podskocz i popraw.

4. Zawsze czekaj na swoją kolejkę, ustaloną przed wyborem conjunction.

5. Trzymaj się blisko main tanka. (dotyczy w szczególności: hunterów, minstreli i lore masterów)


Title: Re: Strażnicy
Post by: Eyck on October 20, 2008, 12:51:26 PM
...i mniej przywiązania do srebrników...
Słusznie

P.S.
...ale ja zbieram na takiego konia w ciapki jak ma Ingolas ;)


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on October 20, 2008, 01:08:56 PM
...i mniej przywiązania do srebrników...
Słusznie

P.S.
...ale ja zbieram na takiego konia w ciapki jak ma Ingolas ;)

Hymm... w tym przypadku kasa to najmniejszy problem. Trzeba zebrać jakieś 95 000 reputacji  ;)


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on October 21, 2008, 08:21:56 AM
Podjąłem trudną decyzję. Artamir opuszcza Strażników. Tatko wysyła go na naukę fachu woodworkera. Ciężka to robota i wymagająca poświęcenia. Strażnicy za to zdobędą bardziej doświadczonego i potężnego towarzysza w postaci Valramira.

Decyzja jak mówiłem łatwa nie była ale ograniczone zasoby czasowe nie pozwalają mi (przynajmniej na razie) grać pięcioma postaciami. Skupiam się więc na dwóch. Zamir i Valramir teraz będą w pocie czoła zdobywać eksperjencyję. Pozostali bracia jedynie rzemiosłem zajmować się będą. Do czasu oczywiście.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on October 24, 2008, 07:56:43 AM
Jak tam questy w Evendim? Kończycie powoli? Na Valu zostały mi praktycznie instance i q z Elfką.

P.S. Proponuje zacząc robić booki, bo ja przynajmniej mam w nich duuuże braki.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on October 24, 2008, 11:53:17 AM
Jeżeli idzie o questy w Evendim, to (po za Tomb of Elendil i Thief's Takers Bane i dwoma questami z trollami) wyczyściliśmy lokację w całości; Zostały nam deedy - ja osobiście planuje zrobić salamandry i gobliny; Jeżeli masz coś do kończenia - spokojnie ci pomożemy.

pozdrawiam


Title: Re: Strażnicy
Post by: Ingo on October 24, 2008, 12:12:12 PM
a qnia jusz masz?


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on October 24, 2008, 02:03:45 PM
Kunia nie mam  ;) ale to kwestia dwóch dni. Tomb of  Elendil też nie mam. Ale nie szkodzi. (chyba, że pamiętacie jaki są q z tego łańcucha to mogę podgonić)

Co do deedów to dorzucam do tych jeszcze guardianów..


Title: Re: Strażnicy
Post by: Huriel on October 24, 2008, 02:09:07 PM
na thief takers bane to ja bym sie chetnie ten tego przeszla byla z Wami. O ile w jakis normalnych godzinach zbiorka bylaby i nie do poznjej nocy:) Bo po nocy to gwałcą:D


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on October 24, 2008, 02:49:31 PM
Żeby dostać Tomb of Elendil musisz zrobić łańcuch questów który daje Pani Jeziora - po zrobieniu questa z renowacją Statuł na Wyspie i po głębokim ukłonie, który potem złożysz Pani Jeziora - wyśle cię ona do Tinnidur do Szefa rangerów - wtedy dostaniesz Tomb of Elendil :)


pozdrawiam


Title: Re: Strażnicy
Post by: Yassith on October 24, 2008, 02:51:21 PM
Czemu zasmiecacie ten watek jakimis strategiami

Tu sa dzieje straznikow i na to czekam Panowie i Panie


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on October 24, 2008, 03:14:32 PM
Jestem wolny na Rifta się nie załapałem to uzupełnię dzisiaj te q.  :)

Kończymy Evendim, robimy booki i hajda do Trollshaws  :D

A i po drodze tego drzewoluda co mi drewienko dla woodworkera zasłania ubić trza.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on October 29, 2008, 10:25:05 AM
Strażnicy!

Jesteśmy już na wysokich levelach, więc nadszedł czas aby wziąć się za traity (z legendarnymi włącznie) oraz za booki.

Jeżeli chodzi o traity to proponuję zacząć od Ered Luin później Shire i tak dalej aż do Angmaru.

Booki natomiast trzeba zacząć od najniższego w drużynie. Wpiszcie na którym jesteście swoimi postaciami.


P.S. Muszę poświęcić trzy dni w tygodniu (lub jeden jeżeli nie załapię się na Rita) na Zamira. Pozostałe dni przeznaczam na Valamira. Mam nadzieję, że nie obrazicie się na takie postawienie sprawy.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Ingo on November 02, 2008, 04:53:28 PM
Pomysł dobry, ale proponuje wspólnie robic deedy od ND/Evendim.

Proponuje też uzbierać kartki w Ram i Aughaire potem w MM, przy okazji porobicie questy i podciągniemy deedy.


Mam, też propozycje związane z MoM

1.Dodatkowy trait legendarny
Uzyskuje sie go po zalożeniu 5iu traitow klasowych,rozszerzą ilość tych traitow do 7iu
Specjalizacje( 3 do wyboru) i potrzebne traity:
Kapitan http://lotrovault.ign.com/View.php?view=Expansions.Detail&id=168 (http://lotrovault.ign.com/View.php?view=Expansions.Detail&id=168)
Guardian/tank http://lotrovault.ign.com/View.php?view=Expansions.Detail&id=166 (http://lotrovault.ign.com/View.php?view=Expansions.Detail&id=166)
Więcej w tym linku od Kadorina http://lotrovault.ign.com/View.php?view=Expansions.List (http://lotrovault.ign.com/View.php?view=Expansions.List)

2.Gildie crafterskie
Wszystko na ten temat http://twierdza.org.pl/index.php?topic=2076.msg19447#new (http://twierdza.org.pl/index.php?topic=2076.msg19447#new)
W skrócie, zeby skorzystać trzeba miec kindered.Najszybciej można to mieć robiąc repy z wszystkich 3ech tierow(expert,artisan,master) i dlatego potrzeba róznych matsów.Mozna nalezeć tylko do 1ej gildii.
Co daje kindered - recki na legendary itemy,recki na crity.Ilośc wykonywanych itemow jest jednak ograniczona - niebieskie można raz na tydzień.
Przykłady http://www.lordoftheringsonline.net/readarticle.php?article_id=28
Cook nie będzie robił legendary, za to dostanie specjalne żarcie z odporanościami na fear, itp. Reszta crafterów będzie robila 2 rodzaje legendary itemów, sa to jednak "podstawki" do rozpoznania przez specjalnego npca(więcej o tym w topicu o crafcie - link o systemie legendary itemów)

W tym miejscu mam propozycje, zgromadziłem już matsy dla scholara i jewelera.Zbierajac ancient silver zebrałem tez dwarf i ancient iron, dam to Eyckowi do przetopu to zrobi GM prospectora.Póxniej się tym podzielicie, mi mozecie w zamian podesłac ancient silver a w przyszlości zrobić legendary weapony, narzędzia,zbroje tier6.
Najgorzej jest z platinum ja część skupiłem na AH, dzis Eyck podeslał mi ingoty i mam komplet.
Mam tez nadwyżki matsów dla scholara (wszystko oprócz moonleterów i relic of lothorien) i jubilera( kamyki,gold,whitegold,ancient nadal zbieram)
Proponuje ,żeby Zamir na Valu wstapił do gildi tailorskiej, skóry to nie problem.

Dobra kończe i licze na owocną współprace



Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on November 04, 2008, 08:09:24 AM
Hehe Ingo ty już myślisz o Morii a ja mam i bez niej mnóstwo roboty. Trzeba podgonić booki, traity i to w moim przypadku na dwóch postaciach. Zamir jest już prawie gotowy ma nieduże braki w traitach i stoi na booku VII. Valramir ma b4ch8 i od cholery traktów do zrobienia.

Myślę, że powinniśmy skupić się na tych właśnie rzeczach. Craft się przydaje (a od Morii będzie jeszcze lepiej) ale wszystko można kupić na AH. Musimy po pierwsze podgonić booki i po drugie porobić najtrudniejsze traity (trolle w angmarze i MM, giganci w trollshaws i inne które trudno i wolno się soluje).

Zróbmy sobie jeden dzień traitowy i dwa dni bookowe w tygodniu. W pozostałe dni będzie można questować i craftować.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Ingo on November 04, 2008, 02:00:05 PM
Dotarliśmy wczoraj do Ram i Aughaire

Można tu zmaxymalizowac i zobić 4 w 1
1.Deedy - wargi(determination),angmarimy(justice)
2.Questy - 30 daje deed Marching into shadow final (loyalty,idealism.empathy +2)
3.Kartki do legendary traitów - lecą w czasie robienia questow i deeda z angmarimami
4.Book6 - otwiera drogę do dalszej części angmaru

Póżniej do MM i podobny scenariusz - zrobimy b5
Trzeba jeszce skonczyc b4



Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on November 04, 2008, 02:32:13 PM
Popieram Ingo; karteczki lecą bardzo ładnie a i do loyalty już mamy blisko; b6 tyle ile się da a jak będzie Cal albo inny miły ministrant na sali - skończmy b4 ch8 i miejmy to "z głowy"

pozdrawiam

ps. chyba jeszcze trzeba lać fire-wormy w Angmarze - też interesujący deed jest z tego


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on November 04, 2008, 02:55:56 PM
Czyli wychodzi na to, że robimy booki do b4 do b6 (tego można wysolować - dużo biegania i nic trudnego do lania :D )

Mała uwaga. Misty Mountains. Dużo questów traitów i kartek do legendarnych traitów  itd. Może najpierw tam skoczymy? W angmarze są questy od 44 levela, więc się nie przeterminują. Poza tym w Goblin Town można bardzo szybko podciągnąc level. Przemyślcie to. Ja głosuje na MM.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on November 05, 2008, 09:14:42 AM
generalnie jestem za ale z małą poprawką Zamirku - zróbmy questy w Ram Duath do końca i przy okazji zbierzmy wszystkie karki które lecą do legendarnych triatów (lecą z Orków w Ram Duath i z Morrwaili też w Ram Duath); potem MM i b5 i przy okazji kartki z goblinów w Caldwell Pool i z krasnalków (z tego co pamiętam)

pozdrawiam


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on November 05, 2008, 10:28:37 AM
Obstaję przy swoim. Powód? Po pierwsze Misty Mountains warto skończyć przed Angmarem bo z wyższym levelem będzie tam łatwiej. Po drugie b5 jest przed b6 i jest w MM. Po trzecie questy klasowe. Robimy je od 45 levela i większość z nich jest w Angmarze i MM.  Po czwarte questy klasowe dostajemy w Rivendell. Po piąte w Angamarze jest naprawdę mnóstwo roboty i jak już zaczniemy tu działać to zapomnimy o MM.  :P I po szóste questy w Angmarze są od 40 levela w góre więc nie zrobią się szare (no chyba że po wyjściu Morii).

Ale nie ma problemu. Może być najpierw Angmar.

Dzisiaj Rift, więc do jutra. Mam zrobione questy z Ram Duath i sporo z Aughaire. Więc nie będzie opóźnień.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on November 05, 2008, 03:41:16 PM
A teraz z zupełnie innej - już trochę zapomnianej - beczki...


   Jak zapewne wszyscy wiedzą (a jeżeli nie wiedzą to się niedługo dowiedzą) - jednym ze Strażników jest tank hobbit Lorsan pieszczotliwie zwany przez swoich współtowarzyszy pokurczem. Przywodzi mi to na myśl pewną opowiastkę, która mogłaby być wzięta niejako "żywcem" z żywota owego zacnego hobbita a niektórym z was może być znana z innych okoliczności...



   "... i stał Balrog straszliwy i śmiał się okrutnym rechotem z gromady śmiałków, którzy odważyli się przestąpić próg jego siedziby. - Kto z was jest wystarczająco mężny aby stanąć na ubitej ziemi i skrzyżować ze mną oręż? Nikt? Tchórze, Tchórze... - grzmiał szyderczo potwór plugawy. I stali bezradni członkowie bractwa Twierdzy a wielcy byli wśród nich wojownicy. Była Huriel i Asmodeus. Był mężny Eoreh. Byli Zamir i Geralthalion. Było wielu innych a wszyscy bali się przyznać jak straszna walka może ich czekać jeżeli odważą się stanąć naprzeciw demona. Nagle szeregi Bractwa rozstąpiły się i wypłynął spośród nich mały człowieczek z toporkiem i olbrzymią drewnianą tarczą (Strażnicy twierdzą, że bardzo użyteczny to oręż bo po trudach walki można wykorzystać go jako praktyczny stolik). Hobbit zwany Lorsanem kołysał się lekko na nóżkach niewątpliwie pod wpływem jakichś straszliwych naparów będąc i rozglądał się lekko zdezorientowany wkoło. Raptem odwrócił się w kierunku szeregu i zawołał gdzieś w jego głąb - Który to? Ten duży na wprost? To idę - sapnął nie zważając na błagalne tony niewidocznych w tłumie kamratów, którzy wołali za nim - Lorsan my tylko żartowaliśmy... Val ty głąbie... Sam jesteś głąb Quintu! No, wyszedł wam dowcip chłopaki...
I stanął przed straszliwym Balrogiem i poczynać sobie z nim zaczął, aż tuman kurzu wzniósł się nad polem walki. Huriel i reszta Rady Gildii patrzyli przerażeni. - Nie da rady - szepnęła przywódczyni i gromkim głosem przy wtórze pozostałych oficyjerów zaczęła krzyczeć - W NOGI Lorsan, W NOGI!!!
Raptem odgłosy walki ucichły a wzniesiony kurz zaczął powoli opadać na ziemie. I wtedy oczom przerażonych wojowników z wolna zaczął ukazywać się dziwaczny widok. Balrog leżał na ziemi i cicho pojękiwał trzymając się za ranioną łydkę a na jego brzuchu skakał rozwścieczony Lorsan i wołał - Masz szczęście Bydlaku, że w nogi wołali bo jeszcze chwila i bym cię $%#%*#@#$ !!!



pozdrawiam



ps. Wczoraj jeden z przyglądających się Lorsanowi wojowników ale nie Strażnik zapomniał się i nazwał go pokurczem. Z tego co wiem jeszcze nie odzyskał przytomności. Więc i wy uważajcie :D


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on November 06, 2008, 08:12:55 AM
Hahaha!! No Quintu to jest genialne  ;D Przeszedłes sam siebie i to co najmniej po dwakroć.  ;)



Title: Re: Strażnicy
Post by: Giliarwe on November 06, 2008, 10:46:53 AM
super! ;p wiecej takich! ;]


Title: Re: Strażnicy
Post by: Mithrod on November 06, 2008, 10:52:24 AM
Quintu - REWELACJA NA PATYKU!! :D


Title: Re: Strażnicy
Post by: Ingo on November 06, 2008, 01:08:27 PM
Opowiadanko świetne, w dodatku wczoraj po rozmowie z quintu o tej opowiesci naszła mnie pewna myśl, to chyba jakis 7 zmysł  ;D

Tem itemek dla scholara potrzebny Lorsanowi nie lootuje się z orkow w Ram Duath, leży on na wzgórzu zwanym Cairn of Honour na północ od Aughaire, dobrze że sobie o tym przypomniałem bo psy by na mnie wieszano, a żem wysoki elf to nadaje się do tego znakomicie  ;D

Sprawdziłem to na stronce mmodb, przy okazji sprawdziłem ze questy klasowe bierze się u trainera potem jedzie się do odpowiednich npcy w Archet(kapitan) i Wali w Norglond(tank). Rozmowę z Boromirem lub Samem odbywa się dopiero po zrobieniu questow.

Matsy do Morii zgromadzilem z mysla o robieniu niebieskiej biżuterii w cenie beryl sharda praktyvznie ,fakt że mozna wykonać raz w tygodniu ale jest w 100% pewne, inni crafterzy też mogą skorzystać robiąc superior narzędzia ,bronie, itp.
Moria to dopiero jak będę miał nowe matsy.

Btw Cal ma juz b4ch8, a ja swoja pierwsza marke, możemy też iśc do MM, mi to nawet lepiej pasuje, chciałem tylko zeby systematycznie uzbierac kartki, traity legendarne sa najwazniejsze.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on November 06, 2008, 01:17:37 PM
A mnie to walnęło jak grom z jasnego nieba. Quintu mówił o pomyśle ale zgoła innym - ale o tym milczę, niespodzianka większa będzie  ;D

Co do kartek zgadzam się - trzeba do tego podejść systematycznie. Proponuję, żeby najpierw uzbierać w MM a potem skoczyć (tylko po nie) do Angmaru.

Już jest nas dwóch za MM. A co myśli reszta Strażników?


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on November 06, 2008, 02:48:59 PM
No sytuacja się lekko zmieniła od wczorajszych naszych rozmów; Cele w Ram Duath osiągnąłem wczoraj przy pomocy Ingo - mam wszystkie kartki; wszystkie questy z obozu Brzydali i loyalty +6; mogę więc iść do MM :D


pozdrawiam


Title: Re: Strażnicy
Post by: Eyck on November 06, 2008, 10:27:26 PM
Ja mam wszystkie kartki z Ram (4+4) więc też chętnie pójdę do MM.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on November 12, 2008, 11:50:25 AM
Mam już wszystkie kartki. Zostały mi tylko questy klasowe.

Wczoraj po rozmowie z Quintem tak sobie ustaliliśmy, że zabieramy sie do questów w MM.

Przedtem jednak chcielibyśmy zakończyć booka 5 ch8. Czy dzisiaj by wszystkim odpowiadało? Przydałby się minstrel (to do Callantrisa  :P )


Title: Re: Strażnicy
Post by: Eyck on November 12, 2008, 12:06:24 PM
Mi jak najbardziej odpowiada.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Ingo on November 12, 2008, 01:41:48 PM
Mi też odpowiada, wczoraj pomogłem Cal zrobić b5ch5, ale czy Lorsan to ma?

Znalazłem jak łowić te najlepsze sztukihttp://www.lotrolife.com/fishing_guide_hobby_lotro/ (http://www.lotrolife.com/fishing_guide_hobby_lotro/)

Znalazłem, tez informację, że niebieską biżuterię tier5 będę mógł robić co 5 dni mając kindered w gildii jubilerów, oczywiście dotyczy to innych niebieskich itemów, wtedy to koszt tylko beryl sharda w sumie.W grudniu zrobie 4 sztuki co najmniej tylko nie wiem jak to rozdać, moż jakiś roll, czy inny sposób.
Więc w tej chwili może zaczekajcie z kupowaniem recek czy gotowych, zdaje się też że scholarem będę mógł kupować w gildii recki na książki do crita.



Title: Re: Strażnicy
Post by: Eyck on November 23, 2008, 08:57:38 PM
Nasunęła mi się pewna myśl, otóż już niedługo wszyscy dobijemy do 50lvl (wiem to żadna rewelacja po wyjściu MoM  ;)) i to otworzy przed nami możliwość zrobienia reszty booków (zdaje mi się, że wszystkie od 8 do 14 są na 50lvl). Moja propozycja jest taka, żeby zrobić je wszystkie jeden po drugim (oczywiście nie za jednym posiedzeniem, chyba że ktoś chce  ;D) Resztę zadań pobocznych i deedy możnaby zrobić potem, ew. możnaby się wybrać do Morii. Czekam na Wasze uwagi.
Pozdrawiam


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on November 23, 2008, 11:54:54 PM
po wejściu Morii otworzyło się tyle perspektyw, że zatraciłem trochę plan jaki sobie założyłem; Oczywiście że trzeba robić booki ale najważniejsze są deedy; musimy o tym pamiętać questując po Angmarze bo skoro chcesz robić b7-b9 to chyba teraz tam będziemy dłużej stacjonować...

oczywiście ja ZA

pozdrawiam


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on November 24, 2008, 07:44:21 AM
Zgadzam się booki to podstawa. A potem questy w angmarze z CD i Riftem włącznie. W między czasie trzeba (przynajmniej my z Quintu) zrobić questy w Eriadorze i v2b1 co by móc używać legendarnych itemków:D

Ostatnio mało grałem dzieciaki mam chore ale myślę, że dzisiaj już powinno być ok.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on November 24, 2008, 08:00:39 AM
hihi - jesteś pewien Zamirku że w Eriadorze?? Może w Eregionie?? ;) No co do vol. 2 b1 - czekamy na Ingo - w wtorek go pykniemy.

pozdrawiam


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on November 24, 2008, 08:07:29 AM
Tyż prawda :D

I jeszcze jedna propozycja. Większość traitów jest do wysolowania to fakt ale w grupie idzie dużo szybciej. Dlatego proponuje powołać do życia DZIEŃ DEEDSOWY. Raz (lub więcej ) w tygodniu zajmijmy się tylko traitami. Jest to upierdliwe ale ułatwi nam życie. Co wy na to?


Title: Re: Strażnicy
Post by: Eyck on November 24, 2008, 09:43:44 AM
No co do vol. 2 b1 - czekamy na Ingo - w wtorek go pykniemy.
Sam już nie wiem, ale mam nadzieję, że chcecie pyknąć v2b1 a nie Ingolasa  :P

Co do pomysłu Zamira, to sie zgadzam, jeden ustalony dzień na deedy to dobry pomysł. Wtedy możnaby uzupełnić braki, a na codzień skupić się na zadaniach lejąc stwory do deeda przy okazji, nie skupiając się na nich.
Pamiętam, że był też kiedyś pomysł, żeby przeznaczyć jeden dzień na grę altami (craft itp) czy zdobywanie kasy - to też możnaby rozważyć.


Co do questów w Eregionie, to chyba trzeba jeszcze poczekać, wczoraj tam byliśmy i większym wyzwaniem było dorwanie mobów niż ich ubicie ;)
A v2b1 można spokojnie zrobić bez tego na 48lvl, trudność zadań jest niska, mimo ich oznaczenia jako 50lvl.



Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on November 24, 2008, 10:12:18 AM
Ingo jest za bardzo doświadczonym champem żeby ot tak dać się pyknąć :D Dzień deedowy jest potrzebny - jakoś nie mogę się zmusić ostatnio żeby solować moby do deeda a tak w całym fellow w 2-3 h zrobimy całego deeda.

pozdrawiam


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on November 24, 2008, 03:12:45 PM
To kiedy zaczynamy? Może środa?

Aha, może w międzyczasie zorganizujmy wyprawę do CD? Zakończylibyśmy w ten sposób q klasowe. Tych wypraw, żeby każdemu z nas dogodzić   :P potrzeba będzie przynajmniej kilka. Dawno tam byłem ale co nieco pamiętam. Quintu i Call też pewnie tam byliście przynajmniej raz. Na początek wystarczy. Proponuję piątek ewentualnie sobotę.


P.S. Próbowałem gry nowymi klasami i mam mieszane uczucia. Wardenem (lvl 5) grało się całkiem miło ale trzeba ciągle kontrolować pasek gambitów – to trochę denerwuje. Natomiast rune keeper jakoś mi nie pasuje. Doszedłem nim do 3 lvl.  Bieganie bez broni z samymi runami to głupi pomysł i nawet nie zmieni tego fakt, że mieszanina lore mastera i minstrela może być całkiem ciekawa. Na razie odpuszczam sobie nowe klasy. Mam już (no prawie) trzy postacie na 50 lvl plus dwie na 30 i to mi wystarczy. Przynajmniej na razie.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Eyck on November 24, 2008, 04:28:56 PM
Jeżeli chodzi o q klasowe, to mam prośbę - mi i Lorsanowi brakuje jeszcze skór smoków, które są w Angmarze niedaleko osady krasnoludów, gdybyśmy poszli tam całą grupą to nie powinno nam zająć więcej niż 1-1,5h. CD w piątek lub sobotę chętnie.

P.S.
W środę mnie nie ma, ale jeśli złapię jakieś zaległości to postaram się je nadgonić, także nie zawracajcie sobie moją nieobecnością głowy.

Pozdrawiam


Title: Re: Strażnicy
Post by: Huriel on November 24, 2008, 06:18:12 PM
Eyck, ile Ci tych skór potrzeba? Bo chyba mam pare na zbyciu w banku.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Eyck on November 24, 2008, 09:24:59 PM
Dzięki, mi 15 zdaje się, a Lorsanowi 25. Podzielimy się równo :)


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on November 25, 2008, 07:58:41 AM
Masz na myśli wormy czy drake? Bo jezeli chodzi o wormy to nie ma problemu codziennie parę ubijam i skórki lecą w miarę często. Z drakami jest więcej kłopotu. Dzisiaj na pewno będę wieczorkiem. Questuje w Angmarze w okolicach Gablishathur. Daj tella jak będziecie gotowi.

Dzisiaj przy okazji farmienia skórek można by zrobic traita na wormy. 450 skubańców do ubicia :D

To co piątek CD? Wszyskim pasuje?


Title: Re: Strażnicy
Post by: Eyck on November 25, 2008, 08:20:32 AM
No niestety drake :) Wormy też leję dla rozrywki ;)

A dziś nie idziecie zrobic v2b1?

P.S.
Ingo jest przygotowany, z zaskoczenia go nie weźmiecie  :P


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on November 25, 2008, 08:29:51 AM
ee tam jest nas dwóch captainów, więc jak go dobrze zbufujemy rady nie da..  ;)

Zobaczymy. Zresztą Quintu loguje się zawsze po 21 z dużym kawałkiem. Do tego czasu możemy draki polać   ;) oczywiście jak mi dzieciaki zasną  ;D


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on November 25, 2008, 09:06:54 AM
No ja klasycznie gram kapitanem po 21.30; wcześniej jak mam chwile latam champem po trollach w Taur; Jeżeli Ingo dorwie Morię dziś - lecimy zrobić dostęp do legendarnych itemów (to po prostu trzeba zrobić); Co do wormów - wczoraj przez 1,5h trochę ich nakosiliśmy... (już na nie tak dalekim horyzoncie widzę koniec tego deeda)


pozdrawiam


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on November 25, 2008, 01:55:31 PM
To dzisiaj pierzemy darke i jak starczy czasu wormy. A potem robimy v2b1.

Mała dygresja. Za tydzień może uda się zorganizować Rifta. Do tego czasu na pewno dobijecie do 50:D. Może dołączycie do drużyny? Zabawa jest przednia a nagroda warta zachodu. Przejrzyjcie wątek o Riftcie – znajdziecie tam wszystkie potrzebne informacje.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on November 28, 2008, 10:19:25 AM
Dzisiaj wyprawa do CD. Kończenie questów klasowych i inne bonusy.

1 Quintu (captain lvl 49)
2 Valramir (captain lvl 49)
3 Ingolas (champion lvl 51)
4 Eyck (guardian lvl 49)
5 Lorsan (guardian lvl 50)

Potrzebujemy jednego chętnego. Wyjście dzisiaj o godz. 21 z kawałkiem.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Ingo on November 28, 2008, 11:18:28 AM
Pierwszego to Urro chyba zgolimy, do innych to trzeba klucze pozdobywać, chyba że jakiegoś klucznika znajdziemy  ;D

Przy okazji b8 porobimy trzeba lootowac ciała, dlatego o tym pisze

Jak zdążę to porobię hope tokeny, teraz mają cooldown 15 min i można używać cały czas


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on November 28, 2008, 02:44:22 PM
hmm - ja rozumiem, że udzieliły się nam nastroje po wczorajszym zrobieniu finalnego chapteru bez minstrella; Poważnie jednak sugeruję aby do CD polecieć z ministrantem; Ale jeżeli go nie będzie - tez pójdę ;)

pozdrawiam

ps. wszystko mi jedno Uru, CD, b8 ... - i tak żaden mob nie przeżyje... :D
ps. może jakieś potki na morale na 45 lvl ktoś by mi zmontował?? cholerka - skończyły się :D


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on November 28, 2008, 03:36:16 PM
Po co ci potki???? Przecierz bez minstrela idziemy  ;D


Title: Re: Strażnicy
Post by: Huriel on November 28, 2008, 04:14:53 PM
Panowie, mam na zbyciu jeden sigil of War - dla tanka sie na bank przyda, jesli jeszcze nie ma:)


Title: Re: Strażnicy
Post by: Eyck on November 29, 2008, 10:52:38 AM
Poczytałem trochę o CD i Uru
http://allshallfade.guildlaunch.com/forums/viewtopic.php?p=1130023&gid=17132#1130023
http://pooh.cz/lotro/a.asp?a=2014335

Pozostaje tylko kwestia dojścia ;p


Title: Re: Strażnicy
Post by: Nepher on November 29, 2008, 02:36:48 PM
Map jeszcze port przy CD , wiec sluze pomoca elfich lini lotniczych .. ;)


Title: Re: Strażnicy
Post by: Huriel on November 30, 2008, 10:48:07 PM
Eyck, odebralam maila - przypomnij mi raz jeszcze mailem o tym sigilu na Huriel/Hith, bo obie mam przy domku, to jak odbiore poczte, to od razu wyciagne z chesta i podesle.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on December 01, 2008, 12:41:39 PM
Fajne strony. I fajna mapka. Tylko jak tam cholera wleźć  ;)

P.S. Huri a nie masz czegoś dla captaina :D


Title: Re: Strażnicy
Post by: Huriel on December 01, 2008, 12:43:20 PM
medallion of passage mam. I moze gdzies jeszcze by sie znalazl emblem of ritual, ale nie ręcze - bo pamietam, ze gdzies to kiedys mialam, co nie znaczy, ze nadal posiadam:)


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on December 01, 2008, 12:51:23 PM
O Bogini lejesz miód w moje uszy:D Czy mój nieśmiały captain może liczyć na ten mały medalik?  ;D


Title: Re: Strażnicy
Post by: Huriel on December 01, 2008, 01:04:15 PM
jasne, jak sie zalogujesz, to tak jak Eyck wyslij mi na Huriel/Hith maila z przypomnieniem (skleroza nie boli:() - a ja sie chetnie go pozbędę, bo zawala miejsce w banku:P


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on December 01, 2008, 01:51:20 PM
Dziękuje bardzo. Odezwę się niezawodnie.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on December 02, 2008, 01:01:13 PM
Znalazłem coś fajnego. Jak przeliczyć współczynniki i w co inwestować? Niby każdy wie ale teraz będzie jasne co i za ile  :D Proszę bardzo. Liczycie i kombinujcie:

Might

1 Parry Rating
2 Block Rating
1 Common Defense
1 Shadow Defense

Agility

2 Evade Rating
1 Parry Rating
2 Melee Crit Rating
2 Ranged Crit Rating

Vitality

3 Morale
7,2 Out of Combat Morale Regeneration
2 Disease Rating
2 Poison Rating
2 Wound Rating

Will

3 Power
12 Out of Combat Power Regeneration
2 Fear Rating

Fate

1 In Combat Power Regeneration
1,5 In Combat Morale Regeneration
2 Tactical Crit Rating


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on December 10, 2008, 12:58:34 PM
Strażnicy do raportu! My z Quintem may już questy klasowe zakończone (ja jeszcze co prawda dla lore mastera potrzebuje dwóch rzeczy z Uru i CD - ale to nic pilnego). A jak wy stoicie z klasowymi? Czego wam potrzeba. Wczoraj był luźny dzień ale dzisiaj nie ma zmiłuj. Idziemy do Uru farmic itemy i traity. Trzeba temat zakończyć.

Z epikami jestem już na b10ch3. Całe b9 jest solo i jest boleśnie proste (chociaż raz się ginie. I nie pomaga nawet last stand ;D ).

Proponuje, żeby czwartek zrobić dniem deedsowym. Zacznijmy od Ered Luin i Sarnur. Jeżeli wam brakuje innych traitów z tych okolic możemy je zrobić (mi brakuje   ;) ) . Znam miejsca gdzie są odpowiednie ilości potrzebnych mobków i w fellow to będzie szybka robota.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Eyck on December 10, 2008, 01:52:18 PM
Ja mam wszystkie itemy zebrane, Lorsanowi chyba brakuje 3.
Też stoję na b10ch3.
Co do deedów, to ciekawą propozycję wysunął Quintu - zamiast poświęcać cały dzień na deedy można każdego dnia poświęcać ostatnie 30 minut grania - wtedy nie dopada człowieka znużenie "deedowe"  ;) A co do zaległości deedowych to MM i Angmar (tu tylko wargi)


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on December 10, 2008, 02:01:55 PM
Propozycja robienia traitów w 30min mija się z celem. W 30min to możemy zrobić jedynie początkowe traity z bree, ered luin i shire :P. Inne będziemy robić tygodniami. Jedyna rada na szybkie zrobienie deedów to fellow i agrowanie dużych ilości mobków. Tego się nie przeskoczy i jest to najbardziej denerwujący element lotro Trzeba przez to przejść. Na pocieszenie dodam, że ja przez to przechodzę już trzeci raz…


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on December 10, 2008, 03:05:17 PM
Nie mogę wam obiecać, że dziś dam radę wejść na dłużej do gry - właśnie się dowiedziałem, że moja córa ma 39 stopni gorączki. Może się więc okazać, że będę musiał się zebrać w trakcie wyprawy a to z pewnością grupie nie posłuży zwłaszcza, że minstrela nie ma...

pozdrawiam

ps. nie wiem więc czy dziś to nieszczęsne Uru, którego zaczynam mieć powoli dość zrobimy... :/

ps.2 deed w ostatnie pół godziny?? jeżeli trudno nam zebrać się w tygodniu na jeden wieczór - to rozsądne podejscie; wczoraj wieczorkiem z Eyckiem laliśmy snow beasty w MM i całkiem szybko nam to szło - jeszcze ze 2 wieczorki i deed będzie ... :) oczywiście w przypadku deedów trudniejszych typu trolle w Sarnurze - rozwiązanie to nie wchodzi w rachubę...


Title: Re: Strażnicy
Post by: Eyck on December 10, 2008, 04:27:03 PM
Dokładnie tak, myślałem tylko o prostszych deedach. Na te trudniejsze niestety trzeba będzie poświęcić więcej czasu.
Jeżeli Quintu dziś nie jest pewien czy będzie mógł grać, to czy jest sens iść do Uru? Bez drugiego kapitana, pod nieobecność minstrela niewiele tam zrobimy.

P.S.
Jeden dzień deedowy w tygodniu czy po trochu codziennie - wyjdzie na to samo, a przyznam, że długie nasiadówy deedowe są makabryczne  ;) wolę po trochu.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Giliarwe on December 11, 2008, 12:54:21 PM
tak sobie mysle... czy ten temat nie powinien byc przeniesiony?


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on December 11, 2008, 09:21:11 PM
KAŻDY MOŻE SIĘ NACIĄĆ CZYLI SMUTNA PRZYGODA STRAŻNIKÓW

   Był środek pięknego pogodnego dnia w Bree. Był równie piękny środek wspaniałej i znanej w całym świecie Śródziemia gospody "Pod Rozbrykanym Kucykiem". Równie wspaniale prezentowały się stoły w gospodzie obciążone rozmaitymi trunkami wśród których prym wiodło niezrównane ale z Shire. Za stołami zasiadało równie wspaniałe towarzystwo. Przy jednym z nich biesiadowała hałaśliwa gromada wojowników pod barwami Twierdzy. Już pierwszy rzut oka wystarczał by stwierdzić że to wielce uczone w rzemiośle wojownika towarzystwo. Wokół stołu walało się rozmaite rycerskie żelastwo - według właścicieli pozostawione przy stole "na wszelki wypadek" "bo wróg nie śpi" "bo nigdy nic nie wiadomo". No ale cóż - Strażnikom w gospodzie zacny Barliman pozwalał na wiele, gdyż wielce przywiązał się do ich sakiewek (zwłaszcza, gdy pewnego dnia zapłacili wszystkie długi jakie mieli względem gospodarza co było wydarzeniem o którym do tej pory głośno jeszcze w Bree). Tylko halabarda bitewna Valramira starannie opakowana w piękny futerał tak, że tylko stylowe zwieńczenie rękojeści wystawało, spoczywała oparta o ścianę;

   Towarzystwo nudziło się i smętnie spoglądało przez okno. Nagle przed ich oczami zamajaczył wychudzony człowieczek w lichej tunice wokół którego fruwało - jak to zauważył Quintu - jakieś czarne wstrętne ptaszysko. Człowieczek spieszył się do gospody ale łatwo mu nie było bo wszystkie okoliczne psy, koty i inne zwierzęta zabiegały mu drogę co z łatwością zdradzało jego profesję władcy bestii wszelakich choćby to i koty były. Człowieczek opędzał się z nerwowością od natarczywych zwierzaków ale nie zauważył sporej wielkości psa który wbiegł mu prosto pod nogi. A że działo się to tuz przy progu Gospody, rymsnął jak długi i wpadł do jej wnętrza niczym bilardowa kula. Strażnicy wybuchnęli hałaśliwym śmiechem widząc tocząca się kulkę która rozbiła się dopiero przy kontuarze Barlimana. Człowieczek łypnął na nich z niechęcią ale szybko się pozbierał i zawołał do gospodarza "Piwa!!!" Barliman podał mu szybko butlę piwa na co człowieczek odsunął ze wstrętem butelkę i wskazał paluchem na sporej wielkości beczułkę stojącą na blacie kontuaru. Otrzymawszy to co chciał, odszpuntował ją czym prędzej, przechylił i zaczął łapczywie pić. Strażnicy obserwowali go w milczeniu a ich uwaga zaczynała powoli ustępować osłupieniu. "Te Lorsan spójrz on pije szybciej niż ty..." szepnął Quintu do małego hobbita, który siedział z nosem przytkniętym do okna. "E tam" - sapnął Lorsan nie odwracając wzroku od okna - "Callantrisa i tak nie przebije..." "Ekhem - burknął nieśmiało Eyck - właśnie przebił... Ciekawe co to za degustator...".

   Człowieczek oderwał baryłkę od ust i postawił pustą na ziemi. "Dobre macie piwo gospodarzu. Teraz poproszę kufelek porterku". Otrzymawszy napitek usiadł przy stole niedaleko Strażników odwróciwszy się do nich plecami. Lorsan tymczasem nadal gapił się na obszerny plac przed gospodą, gdzie czarny ptak, który przyleciał za lore-masterem odprawiał cuda. Wreszcie Lorsan uchylił okno i zaczął wydzierać się na zwierzaka. Ptak! No Ptak! Chodź tu! Boi się cholera jedna - rzucił do towarzyszy nie przestając mieć nadziei, że wołane zwierzę przyleci. "Bo to trzeba inaczej się za to zabrać, subtelnie" - powiedział Ingolas i śpiewnym głosikiem zawołał "Ptaszek, Ptaszek nie bój się... Chodź tu do nas" a ponieważ ptak nie reagował i na to wołanie Ingolas rzucił - "Oj Ptaszek ty mały śmierdzący tchórzu..."

   Strażnicy byli tak zajęcie nawoływaniem fruwającego zwierzaka, że nie zauważyli, że lore-master za ich plecami drży i zaczyna mamrotać coś pod nosem. Chwile potem zdarzenia potoczyły się jak w filmie akcji. Quintu, który stał przy oknie został nagle rzucony jakąś potężną siłą pod ścianę. Kiedy ocknął się po chwilowym zamroczeniu i chciał poderwać się na nogi zobaczył nad swoja głową postać ogromnego zwierzęcia. Misiek przyglądał mu się z uwagą śledząc każdy ruch. Quintu rozejrzał się ostrożnie wkoło. Niewiele zauważył. Zarejestrował tylko, że olbrzymia ława została przewrócona a spod jej blatu dobiegały jakiś przekleństwa. Wtem jego wzrok padł na halabardę Valramira która w swym futerale stała oparta o ścianę. Postanowił zaryzykować. nagle szybkim ruchem sięgnął po oręż druha. I wtedy osłupiał. Oto w jego rekach tkwił drzewiec ale nie była na nim ani śladu ostrza. Misiek nie zastanawiał się długo tylko chapnął zębami i rozkruszył drzewiec niczym spróchniały patyk. I dalej sie gapił z tym, że już nie z uwagą ale z wściekłością. "Val!!!" - ryknął Quintu - "Co się stało z twoją piękną halabardą??" Spod stołu doszedł go zduszony jęk - "No wczoraj wieczorem jeden hobbit namówił mnie na partyjkę kości... Ale ja się odegram, zobaczysz!!" Teraz dopiero Quintu zrobił wzrokowy rekonesans sytuacji. Olbrzymia ława skutecznie przygniotła Lorsana i Valramira, tak, że sami nie mogli się spod niej wygramolić. Eyck stał oparty plecami o ścianę z rękoma przy twarzy, oślepiony czarem wściekłego lore-mastera. Ingolas leżał na ziemi a lore-master obijał jego elficką głową o podłogę i darł się histerycznie - "NIE jestem PTAK! NIE jestem PTASZEK! Jestem PTAH elfi synu! Zapamiętaj dokładnie - P (łup!) T (łup!) A (łup!) H (łup!)!!!"


pozdrawiam


Title: Re: Strażnicy
Post by: Ptah on December 13, 2008, 11:28:03 AM
TE LAPSUSY JĘZYKOWE
Witam!! W tym miejscu chciałbym przeprosić zacnych Strażników za mój brak zrozumienia sytuacji. Wszystkiemu winne te lapsusy językowe i zmęczeniem (cały dzień ganiałem po bagna za tymi ..... fly). Po za tym ja jestem spokojny człowiek. Można mi na język nadepnąć i nic nie powiem (tylko lepiej z niego nie schodizć :D). Co do stwierdzenia Quintu (a propo to co wyrosło Ci pod nosek podpatrzyłeś u Św. Mikołaja? :P) to misiek (znawy Alkesh'em) nie jest może Misiem Puchatkiem, ale też jest sympatyczny. Chciał abyś go podrapał za uszami :). Mam nadzieję, że już zawarta znajomość będzie się rozwijała. 


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on December 15, 2008, 12:23:48 PM
Lapsusy, lapsusy... Tobie się lapsus przydarzył a biednego Ingolasa głowa teraz boli; Ale dzięki twojej - przyznam - impulsywnej reakcji na niewinny dialog między Strażnikami wyszło na jaw, że piękna legendarna halabarda wysadzana runami i innymi cekinami - podarunek urodzinowy od towarzyszy, sprawdzony w boju oręż itp. itd. - została przez naszego towarzysza Valramirem zwanego wydana pewnemu hobbitowi, który okrutnie biegły jest w rzucaniu kostkami. Hobbit zniknął z Bree a Valramir biega teraz z dwuręczną kosą i z mocnym postanowieniem, że się odegra...


pozdrawiam 


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on December 17, 2008, 10:37:35 AM
Życzenie

Wszystko zaczęło się od seksu. Potężna to siła i nie jednego do zguby przywiodła. Ale nie wybiegajmy w przyszłość. Zacznijmy od początku. Dzielni Strażnicy pełnili swoja straż w miejscu jak najbardziej do tego odpowiednim – w karczmie Pod Rozbrykanym Kucykiem. Pełnili ją długo. Zaczęli bowiem wczesnym rankiem a był już późny wieczór. Weseli bawili się z werwą śpiewając, jedząc i popijając zacnymi trunkami. Właśnie wtedy, pośród tej wesołej zabawy wicher namiętności skierował ich w odmęty niebezpiecznej przygody. Valramir, który już od dłuższego czasu wodził oczami za śliczną służką (nowym nabytkiem Barlimana) skorzystał z okazji i klepnął ja z dużą wprawą po krągłym zadku. Niczego nie spodziewająca się dziewczyna zareagowała we właściwy sposób tj. piszcząc i rzucając do góry niesioną tacę. Trafem losu i praw fizyki potrawy i napitki wylądowały na głowie siedzącego obok grubego kupca. Był nim sam we własnej osobie bogaty i dumny Edgar Bayer. Gwałtowny charakter kupca sławny były w Bree i okolicach. Dał znać o sobie i tym razem. Czerwony z gniewu Bayer zerwał się z miejsca. Złapał biedne dziewczę, szarpiąc i plując, ryczał na nie wyciskając łzy przerażenia z wielkich i ślicznych oczątek. Szarmancki Valramir bez chwili wahania stanął w obronie dziewczyny. Gniewnym szarpnięciem obrócił kupca i walnął go pięścią między oczy. Wielkie cielsko Edgara runęło na stół z hukiem go roztrzaskując. Na pomoc Bayerowi rzucili się jego ochroniarze. Dwóch wielkich i umięśnionych osiłków. Lecz nasz szlachetny captain nie był sam. Koniec końców nie wdając się w taktyczne szczegóły zamieszanie skończyło się zwycięstwem zaprawionych w bojach Strażników. Edgar leżał i jęczał a jego obstawa salwowała się ucieczką. Valramir, któremu jak nikomu innemu leżało na sercu dobro i cześć płci pięknej, tłumaczył jęczącemu kupcowi zasady dobrego wychowania. Po drugim ciosie kupiec zapomniał o gniewie. Po trzecim błagał o wybaczenie. Po czwartym (zamachnięciu) wspomniał coś o mapie prowadzącej do wielkiego skarbu. To zainteresowało Strażników, przerwali, więc Valramirowi dalszy ciąg wykładu. Podnieśli kupca i poprosili o wyjaśnienie. Edgar nie łgał. Wyciągnął za pazuchy tubę, otworzył ją i wyjął z niej starą zniszczoną mapę.

Z braku miejsca nie będziemy wnikać w dalsze szczegóły dość będzie wiedzieć, że Strażnicy odkupili (za bezcen) mapę i wyruszyli po skarb. Pokonali wiele niebezpieczeństw, przeżyli wiele przygód, które starczyłyby na kilka osobnych i długich opowieści. Wreszcie dotarli na miejsce. W samotnych ruinach w dalekim Angmarze, głęboko w podziemiach ukryta była tajemna komnata. W komnacie stał kamienny stół. A na nim stała kamienna skrzynia. W skrzyni był skarb. Wtedy pojawił się problem. A właściwie dwa problemy. Pierwszy: do skrzyni nie było klucza. Drugi skrzynia była zbyt ciężka by ją przesunąć czy podnieść. Nawet potężny Eyck nie mógł sprawić by choć odrobinę drgnęła. Rozwiązań taktycznych Strażnicy wypróbowali wiele. Jednak ani walenie w skrzynie toporami, halabardami, mieczami czy pięściami ani błagania i przekleństwa nie przyniosły żadnego skutku. Zmęczeni i zrezygnowani Strażnicy usiedli obok stołu i bezmyślnie gapili się w skrzynie. Lorsan, którego ciekawość zawsze popychała do wielkich a niekiedy i niebezpiecznych odkryć, zbliżył się do skrzyni i oglądał ją uważnie z każdej strony. Coś przykuło jego uwagę na tyle, że zaczął trzeć wieko skrzyni. Jego oczom ukazały się dziwne runy. Najbardziej uczony ze Strażników, dostojny elf Ingolas odczytał je bez najmniejszego problemu. W pięknej mowie elfów napisane było „Powiedz przyjacielu i otwórz”. Ale o tym co powiedzieć i jak otworzyć nie było ani słowa. Dwie doby Strażnicy spędzili zastanawiając się nad sensem napisu.

Rozwiązanie przyszło niespodziewanie i przez przypadek. Ingolas, bijący się z myślami bezwiednie i na głos przeczytał runy w swojej ojczystej mowie. Skrzynia wydała z siebie głuche westchnienie i ciężkie wieko uniosło się odkrywając długo skrywaną tajemnicę. Po chwili, gdy zdumienie ustąpiło ciekawości Strażnicy zajrzeli do skrzyni. Wewnątrz leżała stara, zakurzona i długo nie używana lampa oliwna. Cisza trwała bardzo długo. Lorsan wyciągnął lampę i zaczął ja pucować w nadziei, że i na niej znajdzie jakąś wskazówkę. Po trzecim potarciu z lampy wydobył się niebieski dym. Przybrał on postać groźnego ducha, który przemówił dudniącym, niskim głosem. „Wypowiedz, życzenie a będzie ono spełnione”. Strażnicy zrozumieli jak potężny skarb odnaleźli. Jego moc była ogromna. Trzeba było tylko umiejętnie z niej skorzystać.

Zaczęto naradę. Padało wiele propozycji od „chcę mieć 1000 życzeń” (dla wyjaśnienia propozycja sprytnego Lorsana) przez „daj nam 10000 pięknych i chętnych dziewic (propozycja skromnego Valramira) „Niech w Śródziemiu zapanuje wieczny pokój, dobro i miłość” (zacny captain Quintu), czy „Daj mam nieograniczoną potężną moc” (genialny Ingolas) do „Ten, tego spraw żeby po wypiciu gorzałki, piwa czy wina na drugi dzień głowa nie bolała..” (waleczny Eyck). Zasady były jednak jasne i proste. Życzenie mogła wypowiedzieć tylko jedna osoba i mogło ono tylko jej dotyczyć. Duch był nieprzejednany. Strażnicy zdecydowali, oddać sprawę w ręce przeznaczenia. /Roll. Los wybrał Quinta. Na jego barki spadła odpowiedzialność za dalszy los wszechświata. Bohaterski Captain wziął lampę w ręce. Z namaszczeniem potarł bok lampy i rzekł: „Oto moje życzenie…” i umilkł. Duch spoglądał na niego z nieskończoną cierpliwością. Czekał. Wreszcie Quintu z ogromna desperacją rzekł: „Niech mi broda długa urośnie i niech nigdy jej nie zgolę …” Błysnęło, huknęło a duch zagrzmiał „Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem” i zniknął… Na nic zdały się protesty i błagania. Nigdy też nie dowiemy się co za życzenie chciał wypowiedzieć nasz captain. Słowo ciałem się stało. Długa i gęsta broda zdobi i zdobić będzie lico captaina Quinta aż po grobową deskę… Broda jest piękna. Niestety z powodu wielu zmartwień wybielała…


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on December 17, 2008, 11:26:41 AM
Ech - widzę, że pojawił się kolejny członek Towarzystwa Brody Quintu; Nie wiedzieć czemu każdy napotkany towarzysz gildiowy wypomina mi moją śliczną bieluśką brodę - ozdobę hodowaną latami, która jest jak przysłowiowy pieprzyk na twarzy - zastanawiasz się czy go usunąć mimo, że masz świadomość, że nawet ci dodaje uroku...

No ale teraz już wszyscy będą wiedzieli jak to z ta moją brodą naprawdę było...

Co do dżina - widziałem go po tej przygodzie nie raz jeszcze - często zdarza mi się uczestniczyć w wyciąganiu gina z butelki :D

pozdrawiam


Title: Re: Strażnicy
Post by: Eyck on December 17, 2008, 02:31:36 PM
Co do brody to...ładna, ale czy ma jakieś zastosowanie praktyczne?  :P

Ja dalej TWIERDZĘ, że picie bez kaca znacznie przydatniejsze by było...


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on December 19, 2008, 11:33:58 AM
ŚWIĄTECZNIE

   Straszliwa zawieja szalała wśród ośnieżonych wzgórz północnej prowincji Forochel. Próżno wypatrywać tu było jakichkolwiek ścieżek. Przeżyć mogli tu tylko najtwardsi wojownicy plemienia Lossothów i bardzo doświadczeni wędrowcy. Przez śnieżne ostępy przedzierała się grupka śmiałków prowadzona przez lossothskiego przewodnika. Grupki tej nie trzeba wam drodzy Czytelnicy przedstwiać - oczywiście byli to Lorsan, Eyck, Ingolas, Valramir i Quintu. Co ich tu sprowadziło?? Tego próżno dociekać. Strażnicy słynęli z tego, że pałętali się po różnych dziwnych dziedzinach. "Tam do kata" - narzekał mały Lorsan - "Że też ci się Val zachciało szwendać po takim mrozie. Czuję, że mi rzyć zamarzła a o nogach to już nawet nie wspomnę..." "Cicho" - warknął Valramir strącając zwisające z nosa sople lodu - "Trzeba się rozwijać i poznawać nowe krainy". "Zwiedzać mu się w taką zawieję zachciało cholerka" - mruknął Quintu i dalej w milczeniu przedzierał się przez nieprzyjazną krainę.

   Szli tak przez kilka mil. Nagle do ich uszu dobiegł dziwny tętent. Coś bardzo szybko poruszało się naprzeciw drużyny. Chwilę później dojrzeli w oddali czerwone światełko a jeszcze dalej zamajaczyły im zarysy zabudowań. Światełko poruszało się szybko w ich kierunku. Nagle ich oczom ukazał się dziwny pojazd zaprzężony - jak to stwierdził potem Eyck - w "przerośnięte łosie". Sanie były ogromne - widać było że służyły do transportowania wielkich towarów. Pojazd sunął z przerażającą zawziętością. Widać było, że zmierza, ku konfrontacji z maszerującą grupką.  Powoziła je ogromna postać w czerwonych ornatach. "Angmarin!!!" - wrzasnął przestraszony Valramir - "Czuj Duch! Do broni towarzysze!" Uskoczyli sprawnie przed nadjeżdżającą furą. Kiedy ta zrównała się z nimi Quintu i Valramir krzyknęli jednocześnie, trenowanym wiele lat kapitańskim okrzykiem bojowym. Wibracja okrzyku była tak potężna, że sanie raptem gwałtownie skręciły i z potwornym zgrzytnięciem przewróciły się.

   Wszystko raptem ucichło tylko wiatr świszczał dalej w najlepsze. Już mieli zacząć przeszukiwać dziwaczny pojazd, gdy od strony zabudowań błysnęły światła malutkich latarenek. Były ich dziesiątki. Trzymały je malutkie postaci poubierane były w niebieskie szatki z pięknymi malutkimi czapeczkami z pomponikiem na końcu. Strażnicy staneli w kole i z cichą zawziętością czekali na zbliżających się malców. "Jakieś dziwne gobliny" - mruknął Ingolas i zawołał do nadbiegających - "Co wy za jedni?" "My Elfy Panie" zawołały piskliwymi głosikami stworki i zaczęły się kłaniać zaskoczonym wojownikom. "Elfy?" - ryknął Ingolas - "Ja wam zaraz dam elfy pokurcze jedne. Żartować im się jeszcze z prawdziwych elfów chce. Jak wam tyłki wypłazujemy naszymi mieczami to zaraz zdanie zmienicie palki przebrzydłe!" - i rzucił się na stworki prowadząc za sobą towarzyszy. Szybka była to walka, po której pokurcze z obolałymi pośladkami wycofały się do zabudowań.

   Teraz można było zająć się przewróconymi saniami. Osłaniając się wzajemnie Strażnicy zbliżyli się do pojazdu. "Przerośniete łosie" stały w równym zaprzęgu a pierwszy z nich świecił czerwonym światłem wydobywającym się z jego nosa. "Jakaś chora sztuka." - zadumał się Eyck - "Chyba skrócę jego cierpienia" - rzucił i zaczął powolnym ruchem ściągać z grzbietu olbrzymi refleksyjny łuk. W saniach znajdowały się wielkie toboły pełne jakichś dziwnie opakowanych paczek. Tylko Angmarin gdzieś zniknął. "Ostrożnie Panowie" - zakomenderował Valramir - "Gdzieś się jucha przyczaiła" Chwilę potem Quintu odkrył szybko znikające w zawiei ślady, które prowadziły pod pobliską skarpę. "Angmarin" przysiadł tam i dysząc ciężko klął -"%%&*#$#. I Świąt w tym roku nie będzie. I dobrze, %$##%&! Zadowoleni?? Sami sobie teraz te prezenty rozwieźcie, *&@#$^*!!!"   

pozdrawiam

WESOŁYCH ŚWIĄT :)


Title: Re: Strażnicy
Post by: Ptah on December 19, 2008, 12:04:24 PM
Hehe!!! To Sobie Panowie pracę na całe Boże Swięta załatwiliście :D:D:D:D A niech tylko dzieci prezentów nie dostaną to może ktoś list gończy za Wami wyśle :P


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on December 19, 2008, 12:14:31 PM
Nawet w śniegach dalekiej północy możecie czuć się bezpieczni. Dzielni Strażnicy czuwają. Ta tłusta (i pyskata) poczwara ubrana w czerwone hajdawery już nigdy nikomu nie zrobi żadnej niespodzianki. Możecie być tego pewni. Nie dziękujcie… Nie prosimy o to. Robimy to dla Was. Już tacy jesteśmy…

Quintu super :D

P.S. Wkradł się mały błąd: rzyć nie (daje) żyć. Popraw szybciutko nim Huri przeczyta :D


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on December 19, 2008, 12:28:56 PM
ok - poprawiono :)


Title: Re: Strażnicy
Post by: Huriel on December 19, 2008, 12:50:21 PM
Nawet w śniegach dalekiej północy możecie czuć się bezpieczni. Dzielni Strażnicy czuwają. Ta tłusta (i pyskata) poczwara ubrana w czerwone hajdawery  już nigdy nikomu nie zrobi żadnej niespodzianki. Możecie być tego pewni. Nie dziękujcie… Nie prosimy o to. Robimy to dla Was. Już tacy jesteśmy…


Ze niby to za te sprawdzanie błędów?! Oj, bo się będziesz ze mna na te moja czerwona klate bił, na te czerwone hajdawery, waści Valramirze!I oby coś Cie nie rozkojarzyło!


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on December 19, 2008, 01:24:09 PM
Była piękna cicha bożonarodzeniowa noc. W domu Państwa Kowalskich właśnie skończono kolację. Choinka jaśniała łagodnym blaskiem a w kominku wesoło trzaskał ogień. Jasio i Zuzia z niecierpliwością oczekiwali przyjścia Świętego Mikołaja. Kiedy zadźwięczał dzwonek do drzwi rodzice z uśmiechem poprosili malców o otwarcie drzwi. Jasio szybkim ruchem otworzył drzwi... i zamarł z przerażenia. W drzwiach stała potężna postać z białymi włosami i długaśną brodą. Olbrzym spojrzał się na dzieci srogo i huknął - "Tu mieszkają szczeniak Jasio i szczeniak Zuzia? Mam dla nich pre..." Dzieci krzyknęły przerażone i uciekły wgłąb domu. "Mikołaj" zostawił prezenty na progu drzwi wejściowych domu i chyłkiem wycofał się miedzy stojące przy płocie choinki, gdzie ukryci za pniakami oczekiwali go towarzysze. "I jak było?"  - zapytał Quintu pozostałych Strażników. "Świetnie Bracie" - odpowiedział mu Valramir przy wtórze towarzyszących mu Lorsana, Eycka i Ingolasa -  "Świetnie... tylko jedna malutka sugestia. Ale to naprawdę drobiazg... Następnym razem jak będziesz chciał dać prezent maluchowi, nie trzymaj halabardy w rękach, co??"

pozdrawiam


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on December 19, 2008, 02:58:09 PM
Hehe, ciążkiej pracy Strażników cąg dalszy...

Próba II

Była piękna cicha bożonarodzeniowa noc. Choinka jaśniała łagodnym blaskiem a w kominku wesoło trzaskał ogień. W domu Państwa Kowalskich już dawno  skończono kolację. Jasio i Zuzia z niecierpliwością oczekiwali przyjścia Świętego Mikołaja. Spóźniał się. Zwykle wpadał tuż po kolacji. Dzisiaj jednak już dobrą godzinę z hakiem nie dawał znaku życia. Rodzice patrzyli po sobie z niepokojem. Dzieci wierciły się i z niecierpliwością obserwowały drzwii. Nagle rozległ się potężny rumor, zgrzyt i cos wielkiego wypadło z komina wprost w tlący się ogień. Potężny ryk zamroził serca Kowalskich. Potok przekleństw tak strasznych jak zaklęcia z Mordoru popłynęły z ust brodatego olbrzyma, który próbował się wydostać z kominka. Nie było to łatwe. Ogromy wór i potężna halabarda nie ułatwiały tego zadania. W końcu olbrzym wytoczył się z kominka. Kopnął go z wściekłością, jeszcze raz głośno zaklął. Spojrzał w góre i z wściekłością pogroził pięścią. Rozejrzał się po pomieszczeniu. Kowalscy głęboko wciśnięci  w róg pokoju patrzyli z przerażeniem na obcego. Nieznajomy otrzepał się z sadzy, resztek paleniska, potem stękając wyciągnął wielki wór z komina, rąbnął nim na środek pokoju i rzekł „Mam nadzieję, że byliście kur.. grzeczni, bo jak się niepotrzebnie tak męczyłem to….” Przerwał. Histeria nazbyt widoczna była na bladych obliczach Kowalskich Captain schylił się po halabarde i ruszył mamrocząc do drzwi „Tyle poświęcenia i nawet dziękuje nie usłyszałem… Pieprz… święta”

Tymczasem na dachu pozostała czwórka Strażników, patrząc w komin zastanawiała się nad obraną taktyką. „Val czy on aby na pewno musi włazić przez komin?” „Eyck, no pewnie, bajek nie znasz? Tak jest większa niespodzianka przecież…”


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on December 19, 2008, 03:27:14 PM
hehe - no to teraz pozostaje jeszcze zrobić podkop; albo podlecieć saniami nad ten $#%@# komin (tylko jak to zrobić bez Rudlofa, którym zajął się weterynarz Eyck??) :D 


pozdrawiam


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on December 19, 2008, 03:39:01 PM
Katapulata!!! To jest rozwiąnie.  ;D


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on January 02, 2009, 12:44:28 PM
Witam szanowną ekipę w Nowym Roczku :) Strażnicy!!! Może tak byśmy się spotkali wieczorkiem w grze celem omówienia postanowień noworocznych i ustalenia gryplanu?? :D :D :D


pozdrawiam

ps. miło mi donieść, że mimo, iż było ciężko Strażnicy doręczyli za Mikołaja "Angmarina" wszystkie prezenty... A tym dzieciom co zasłużyły na rózgę - rózgi nie dali... Tylko Val pokazywał im swoją halabardę grożąc, że w przyszłym roku będą miały z nią "spotkanie"... dziwne słowa ale chyba zadziałały :D :D :D


Title: Re: Strażnicy
Post by: Ingo on January 02, 2009, 03:39:34 PM
Chciałem was poinformowac o pewnej sprawie, bylem przekieroewywany strone twierdza.pl gdzie znano moje ip i prezjmowano moje postaci i byc mozeinnycch twierdzowiczow do gry w lotro. Nasza gildia byla sklonowana w momencie jak sie zorientowalem wystapilem to gildia sie rozdzielila i mialem 1 postac u nas a 2uga w tym klonie. sprawdzcie a moze juz to zrobil ktos jak to wygalada i jak to stworzono.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Ingo on January 02, 2009, 03:56:34 PM
Ciąg dalszy Na tamtej stronie gdzie mnie przekierowywało Gilu miał fote Deshroma z mmorpg.pl, więc może Lilith to skonstruowal, oprocz tego mogli krasc naszym ludziom gold, mojego chempiona zalozylem jakos czerwiec/lipiec , a tank zostal tam i byli rozdzieleni, z tego co pamietam to chyba razeam z moim tankiem byl Asmodeus tam i u nas, przekazalem moje kody dobrym ludziom wiec sprawdzcie moze tamta gildia klon opiera sie na naszych altach i jej nie usuneli, dodatkowo ciekawe jak to mozaliwe.Dopoki mielismy 50tki dzialali w najlepsze


Title: Re: Strażnicy
Post by: Ingo on January 02, 2009, 04:06:12 PM
Jak gralem mialem nasza stronke jak wyszlem to momentalnie znikla i po kazalo ta twierdza.pl, skontaktowalem sie z Markusem i okazalo sie ze dobrze slysze. Kiedys jak szedlem dawno temu to widzialem kolesia z 2oma kobitkami , ktore znikly, wyglada na to ze istnieje gildia ktora ma niewidzialna armie i farmi wszystko burgami i elfami, doszlo cos do mnie ze nazywa sie Nihilien, jest unas gosc o takim nicku chybaz eon mieszka bliskomnie i mogl uzywac mojego kompa jak spalem dzieki karcie radiowej, byc moze ktos jednak sie pod niego podszyl, ja jestem ze Szczecina wiec jesli on tez to mogli przejac jego kompa.Kiedys widzialem gdzies nazwe tej gildii Nihilien albo to jest jakas lipa i podpucha, niech Nihilien sprawdzi wiec czy wszystko uniego ok.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Ingo on January 02, 2009, 04:11:32 PM
Na razie nie moge grac bo na rilu wyszla mi pewna sprawa, więc pouzywajcie tam sobie mojego championa  ;D

Skontaktujcie sie zkims kto jest zorientowany w podobnym procedzerze jaki opisalem, w WoW tez tak moze byc

Jak wroce to okolo za miesiac, ale pisac bede

Btw a kto to ta Zuzia, to ta w tych hajdawerach ?


Title: Re: Strażnicy
Post by: Eyck on January 02, 2009, 04:26:11 PM
Ciąg dalszy Na tamtej stronie gdzie mnie przekierowywało Gilu miał fote Deshroma...
Jezu, to prawie tak jak w powieści Eugeniusza Dębskiego "Podwójna śmierć"
Tam też były "klony" z innego świata podszywające się pod "naszych" ;p

P.S.
Swoją drogą całkiem fajna książka, inne z Owenem Yatesem w roli głównej też :)


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on January 02, 2009, 04:37:17 PM
Kto to ta Zuzia w czerwonych hajdawerach?? A któż to wie?? :D Może córka Angmarina?? Może alt Huriel?? :D

Oj Ingo Ingo - namieszałeś; Zdaje się że ten w hajdawerach to jednak Mikołaj... A Zuzia... No cóż - w realu takie imię ma moja córa - wplotłem ją i jej brata zresztą do naszej opowiadaniowej zabawy przedświątecznej :)

pozdrawiam

ps. co do przekierowań na inną stronę - nic nie wiem; Ale ostrożności nigdy za wiele - dobrze, że rzuciłeś temat. Na pewno wszyscy teraz będą uważniej na to wszystko patrzeć.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Huriel on January 02, 2009, 05:27:16 PM
Ingo, bardzo Cie proszę - możesz opisac problem raz jeszcze, troche bardziej skladnie? Bo nie rozumiem, jaka strona, jaka gildia, jacy ludzie?


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on January 06, 2009, 08:22:03 AM
Hymm. Dziwactwa jakoweś w naszym temacie za sprawą mości Ingolasa się objawiły. Ingo wyjaśnij nam o co w tym biega bo za cholere nic nie rozumiem...

A tak bym zapomniał. Wesołego Nowego Roczku :D Mnóstwo czasu na granie i jeszcze więcej dodatków i to lepszych niż Moriia. (Mam dość podziemi - nie mogę się doczekać Lorien, Rohanu itd.)

A teraz sprawy organizacyjne. Z Quintu zwiedzamy Morie ale reszta Strażników jeszcze urlopuje. Ingo jest usprawiedliwiony. A co z resztą składu? Eyck, Lorsan? Dajcie jakiś znak :D

Mamy zaległe booki z v1 od X wzwyż. Może w końcu je skończymy?

P.S. Z Quintem poznaliśmy dwójkę zacnych gildiowiczów Idirien i Madrona. Razem trochę poquestowaliśmy. Mam nadzieję, że pobiegamy z Wami jeszcze nie raz i nie dwa. Zapraszamy w szeregi Strażników :D


Title: Re: Strażnicy
Post by: Huriel on January 06, 2009, 08:43:05 AM
Heh, to Ty mości Zamirze nie wiesz, że Lorsan alta leveluje?:)


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on January 06, 2009, 02:36:51 PM
WATCHER


Zaprawdę mroczne były zakamarki Waterworks - jednej z najniższych dziedzin Morii, którą zamieszkiwały stwory pokraczne i świecące własnym blaskiem jak na głębiny przystało. Dziwne pomruki potworów uzupełniane były hukiem kaskad wody stworzonych do napędzania starożytnych krasnoludzkich machin. W tej gęstwinie okrzyków i mroków chyłkiem przemykały się 2 postaci. Valramir i Quintu mieli cel - dotrzeć do Vile Maw i zbadać dziwne pomieszczenie, o którym Valramir usłyszał popijając piwko z provisionerem w 21 Hali. Co prawda - jak zastrzegał poczciwy krasnal zaopatrzeniowiec - nikt z tajemniczego pomieszczenia nie wrócił ale taką błahostką nikt ze Strażników głowy sobie nie zaprzątał. Valramir od dawna był zwolennikiem poszerzania horyzontów poprzez eksplorację i zwiedzanie terenu. Miał tylko małego pecha w doborze grupy - jedynym Strażnikiem będącym "na chodzie" był aktualnie Quintu przy czym było to trochę na wyrost bo spał właśnie po pijackiej zabawie z krasnoludami z Deep Descent. Valramir zerwał go na nogi i nie tłumacząc zamiaru pociągnął w czeluście Morii.

* * *
 
Kiedy Quintu ocknął się, głowa mu łupała od znanego większości "syndromu poprzedniego dnia". "Wody" zakrzyknął do biegnącego przed nim Valramira. Ten nie zastanawiając się zatrzymał się gwałtownie przez co Quintu wpadł na niego i wykonał niesamowitego koziołka wprost w pobliski basenik. Wynurzył się po chwili i prychnął - "Ech ja chciałem tylko łyka..." Dopiero potem rozejrzał się wokoło i zapytał - "A gdzie Flik i reszta??" "Nie ma" - warknął Valramir - "Teraz zwiedzamy pijaczku drobny!" "Drobny??" Quintu spojrzał na niego z wyrzutem - "A widziałeś jak wyglądały te krasnoludy jak kończyłem??" "Nie" - odparł Valramir -  "Ale teraz mamy zadanie do zrobienia!" "Znowu?? A dlaczego zawsze my co??" "Nie łam się bracie. Już dobiegamy"


* * *

Tuż przed wejściem do Vile Maw płonęło małe ognisko, przy którym zastali przestraszonego krasnoluda, który uciekł jak tylko ich ujrzał, krzycząc coś o szaleńcach. "Co on mówi?" - zapytał Quintu. "Ech - chyba, że oszalał czy jakoś tak" - niepewnie rzucił Valramir śledząc przeraźliwie wydzierającego się krasnalka. "Dobra nic tu po nas - wchodzimy" I już po chwili znaleźli się z rozświetlonej łagodnym światełkiem dość sporej komnatce na środku której błyszczało ślicznymi refleksami całkiem spore jeziorko. "Ładnie tu" - rzucił Quintu i chwile później potknął się o leżące w półmroku ciało. Po tym odkryciu ich morale spadło szybko w okolice zera. Ale brnęli dalej aż stanęli u brzegu jeziorka. "Ale mnie męczy" - stęknął Quintu i nachyliwszy się nad brzegiem zaczął łapczywie siorbać. Nagle z czeluści jeziorka wychyliło się mnóstwo macek i szybkim jak mgnienie oka ruchem oplotło i porwało kapitanów w górę. Wtedy na linii wody pojawiły się złośliwe oczka a w uszach Valramira i Quintu zabrzmiał szyderczy syk - "A kto mi tu wodę wypija?? Nie możecie chyba być tak bardzo źli jak tylko po to przyszliście" "Kto ty?" - zapytał odważnie Valramir a Quintu poczuł wtedy jak gwałtownie wzrasta w nim morale. "Jessstem Watcher!" - po swojemu syknął potwór. "Watcher? A to to się dogadamy" - ucieszył się Valramir.


* * *

W siedzibie gildii panował rozleniwiający spokój. Wojownicy wrócili niedawno z niebezpiecznej wyprawy przeciwko Balrogowi w Angmarze i teraz rozkoszowali się błogim nieróbstwem. Nagle powietrze na gildiowym placyku zgęstniało i pojawił się w nim hunter o dźwięcznym imieniu Scoantel. "Złe wieści o gildio. Kwiat naszej młodzieży gildiowej przepadł w mrocznej siedzibie Watchera w Morii. Stwór zbezczelniał ostatnio - mam wieści, że porwał Valramira i Quintu" W trymiga cała gildia postawiona na nogi zmierzała w kierunku siedziby stwora ohydnego. Mieli okropną świadomość swego losu - Watcher słynął w Śródziemiu jako okrutny zabójca, który w całości niejedną gildie położył do grobu. Kiedy dobiegli do Vile Maw - zastygli w zdziwieniu. Przed wejściem do Siedziby stwora stał tłumek ludzi z różnych gildii. Całe drużyny palące się do walki z bestią. Wierzeje były jednak,szczelnie zamknięte a na próby otwarcia wrót jakiś dziwnie znajomy głos odpowiadał - "Dziś zamknięte. Przerwa. Idźcie już dobrzy ludzie". Przewodząca wojownikom Huriel podeszła do drzwi i zawołała - "Quintu, możesz mi powiedzieć co to wszystko znaczy?" Drzwi uchyliły się nieco a w ciemnościach członkowie gildii dostrzegli badawczo zwrócone na nich oczy. "Wchodźcie szybko" - krzyknął Quintu po czym - gdy tylko spełnili jego polecenie - szybko zatrzasnął drzwi, zza których dobiegły straszliwe przekleństwa. Wojownicy wbiegli do komnaty i zastygli ze zdumienia. Valramir siedział nad brzegiem jeziorka i wesoło gaworzył z paskudną przerośniętą ośmiornicą. "Co tu się dzieje?" - wykrztusiła zdezorientowana Huriel. "Jak to co?" - odparł Valramir - "Przecież on to Watcher. I my też Strażnicy. To przyjęliśmy go w nasze szeregi. Ot i wszystko..."

 
pozdrawiam


Title: Re: Strażnicy
Post by: Eoreh on January 06, 2009, 03:09:19 PM
Super :).

Ale mam też coś mniej prozą napisane.

Was Strażników to potrzeba w instancjach HM. Wyjdzie z wieku "niemowlęcego" i przestańcie się wzajemnie adorować (pomagać). Zacznijcie strzec spraw które się dzieją w Morii. Tam pokraki leją nas, (bez Was) w instacjach HM. Płacimy gigantyczne rachunki za naprawy, nie mówiąc iż morale nam leci na pysk :(.

Quitu dobijesz do 60 w instach. (ja tak zrobiłem). A jak będziecie się wymieniać Valramirem to na pewno żadna nasza grupa więcej nie będzie czuła trwogi przed wejście w czeluścia Morii. Sam Asmo nas nie obroni !!!.

Pomożecie ?


Title: Re: Strażnicy
Post by: Zamir on January 06, 2009, 03:39:56 PM
Och Erciu  ;) nie przesadzaj. Nie raz nie dwa bawiłem z Wami w przeróżnych instancjach. I przypalałem sobie fajeczkę od ognistych trolli i wycierałem ostrze swojej halabardy z trucizny pająków. Robiłem to z dużą z przyjemnością (chociaż naprawy ekwipunku niekiedy doprowadzały moje zasoby finansowe do granice możliwości  ;) ) Czasem jednak musimy podgonić traity czy booki. Na to nie ma rady. Poza tym zawsze i wszędzie służymy pomocą.


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on January 06, 2009, 04:14:12 PM
Nie wiedziałem, że na nasze usługi jest takie zapotrzebowanie... Oczywiście, że pójdę z wami jeżeli tylko zniesiecie moje "dziwactwa" z których to najważniejsze, że wchodzę raczej codziennie ale od 21.30 i jest to stała reguła (po prostu wcześniej nie mogę); Dlatego nigdy nie brałem udziału w rozmowach na kinchacie w sprawie pójścia na jakąś instancję. No i jest jeszcze chyba jednak kłopot z moim lvl - zdaje się, że minimum przyzwoitości to jednak lvl 58 ...


pozdrawiam

ps. a opowiadanka będą dalej
ps.2 najskrytszą z myśli Watchera - skoro już go Strażnicy a co za tym idzie Twierdza przyjęli (są co do tego wątpliwości bo okresu próbnego nie przeszedł ale zapewniam was, że to dobry wojak) - jest ranga oficerska w gildii :D


Title: Re: Strażnicy
Post by: Eoreh on January 06, 2009, 04:45:40 PM
Och Erciu  ;) nie przesadzaj. Nie raz nie dwa bawiłem z Wami w przeróżnych instancjach. I przypalałem sobie fajeczkę od ognistych trolli i wycierałem ostrze swojej halabardy z trucizny pająków. Robiłem to z dużą z przyjemnością (chociaż naprawy ekwipunku niekiedy doprowadzały moje zasoby finansowe do granice możliwości  ;) ) Czasem jednak musimy podgonić traity czy booki. Na to nie ma rady. Poza tym zawsze i wszędzie służymy pomocą.

Nie przeczę, iż byłem z Tobą nie raz nie dwa w instancjach. Ale tu trza za każdym razem mieć kapitana. :) .  A wychodzimy ostatnio co dziennie. Jak by był kapitan to nawet może po 2 lub 3 razy moglibyśmy zrobić insta.

Zważ na to iż kapitan obecnie w HM wg mnie tak samo potrzebny prawie jak ministrel.



Title: Re: Strażnicy
Post by: Ingo on January 07, 2009, 05:47:34 PM
Jesli chodzi o klasowe legendary i specjalizacje to ztego co sie orientuje to v2 trzeba zrobic i niebieski set wtedy sie zaklada

Pierwszy powinien go dostac champion jak zrobi v2 to ma legendary ktory daje wydatek 0 fervour i reset cooldowna skili AoE wtedy potrzebuje tylko power, sound jest wiec dostepny non stop, majac 6 czesvi seta cleave zamienia sie w great cleave i to dopiero upgrejduje sie e Death Storm.To jest DoT AoE w polaczeniu ze stunem z trabki daje niezle efekty


Title: Re: Strażnicy
Post by: Quintu on May 20, 2009, 11:17:49 PM
Wspomnień czar... Tacy kiedyś byliśmy. Na tej fotce wszyscy z podziwem patrzą na Cala który testuje nową wunderwaffe...

(http://img269.imageshack.us/img269/7621/screenshot00032.jpg)


A tu Pra-Strażnicy. Ośmielę się stwierdzić że wtedy Lorsana, Eycka i Callantrisa nie było jeszcze na tym świecie a my już wojowali...

(http://img200.imageshack.us/img200/637/screenshot00072.jpg)



pozdrawiam i proponuje żeby i inni Strażnicy coś wrzucili jeżeli mają jeszcze jakieś archiwa zachowane :)