.... a moje najwcześniejsze wspomnienie z dzieciństwa to jak w nocy mnie matka zaciągnęła do telewizora po kosmonauta wysiadał na księżycu...
tu dowody: http://www.youtube.com/watch?v=RMINSD7MmT4
Oj, i znowu muszę się odezwać, co się staje z lekka nudne...
Ale pobudziłeś pamięć, Karolus, i nie zdzierżę... muszę się wywnętrzyć.
Lądowanie na Księżycu... To były wakacje, lipiec, mieścina pod tytułem Wilga niedaleko Warszawy, wczasy zakładowe mojego ojca, stołówka kryta eternitem falistym z metalowymi stołami, pokrytymi kwiecistą, mocno startą ceratą... I telewizor, jedyny w okolicy, marki nie pomnę, ale Wisła z dużym prawdopodobieństwem... I otwarte usta całego turnusu, gdy Armstrong i Aldrin (ni cholery wtedy nie wiedziałem, że oni się tak nazywają) wyłazili i robili "one small step for a man"... A obok mnie stała Agata, o rok starsza - i pamiętam jak dziś ten dreszcz, gdy ująłem jej dłoń... pierwszy raz dotknąłem wtedy osobnika płci przeciwnej w celu innym, niż zabawa czy bicie... Pamiętne wakacje, pamiętny lipiec, pamiętne lądowanie....
Takie starcze gaworzenie....