Mimo wszystko czas spędzony też ma znaczenie. Czy to rajd czy klepanie na AH, czy jak mówi Utumo 'socjalizowanie się' to dalej jest czas spędzony online a nie IRL. Różni się intensywnością i pomysłem na jego spożytkowanie. Dla kogoś zabawą jest rajdowanie, bycie debeściakiem a dla drugiej osoby na samą myśl o takim graniu pojawiają się wymioty

I odwrotnie - dla kogoś sens ma tylko rajdowanie a AH to nuda i męczący hardcore

Nie da się ustalić limitu godzinnego powyżej którego zaczyna się HC. W odległych czasach studenckich, kiedy uroki internetu poznawało się na zielonkawo świecących terminalach tekstowych (kto pamięta słynny szept - 'jak się z tego wychodzi' po odpaleniu vi?), nie było kafejek a piszczące modemy w domach były równie powszechne jak uczciwi politycy, spędzenie 5h dziennie na mudowaniu to był niezauważalny epizod nie godny nawet wzmianki. Harcore zaczynał się gdzieś tak po drugiej dobie grania

Dziś 5h dziennie to totalny hardcore bo tyle mniej więcej 'wolnego' czasu mam dziennie
Moim zdanie HC zaczyna się w momencie kiedy gra jest ponad realnym światem. Kiedy pod ustalone terminy rajdów, wypadów, wspólnych zabaw ingame ustawiamy nasze plany życiowe - 'oh, nie możemy dziś iść do kina bo mamy spotkanie z Sarumanem' itp

, kiedy więcej mamy do powiedzenia na temat gry w jaką gramy niż na inny temat, kiedy cierpi nasze zdrowie, nasze relacje z bliskimi - to jest hardcore

No i oczywiście kiedy zabawa traci swój urok a zaczyna być męczącą robotą