Pages: [1]
  Print  
Autor Topic: Okrucieństwo inkwizycji to bajka?  (Read 3172 times)
Piotr Witak
vita sine libertate nihil est
Wojownik Twierdzy
Weteran
*
Offline Offline

Wiadomości: 193


jutro to dziś, tyle że jutro...


« on: September 02, 2008, 10:51:26 PM »

Przeciętny katolik wie o inkwizycji tyle, ile zobaczył w filmie "Imię róży". Inkwizycja kojarzy mu się ze stosami, torturami i sadystami, a jak było naprawdę?

Obraz ten przystaje do inkwizycji w sposób znikomy. Oskarżanie inkwizytorów choćby o stosy jest nieporozumieniem. Stosy były wymysłem prawodawstwa rzymskiego. Instytucja inkwizycji znana jest przede wszystkim z literatury popularnonaukowej, która wiele czerpie z dziedzictwa oświeceniowego. Sztandarowym przykładem jest postać Bernarda Gui, inkwizytora Toledo, którego opisał Umberto Eco w powieści "Imię róży". Jeszcze gorzej przedstawiono go w filmie na podstawie tej książki. Jawi się on jako geriatryczny mnich, którego jedyną rozrywką jest grzanie rąk przy płonących stosach. Bernard Gui jako rzeczywista postać historyczna był inkwizytorem Toledo i przez 16 lat, kiedy pełnił tę posługę, orzekł winę w stosunku do 913 osób, a tylko 42 osoby jako groźnych rebeliantów (recydywistów, pedofili, kryminalistów) przekazał władzy świeckiej. Nie było to wcale jednoznaczne z karą śmierci dla nich. Nowatorstwo Gui polegało na tym, że jako jeden z pierwszych inkwizytorów analizował podejrzanych o herezję pod kątem choroby psychicznej, a gdy ją stwierdzał, rezygnował z dalszych przesłuchań. U protestantów osoby te trafiłyby niechybnie na stos. Jednak stworzony przez Eco mit działa mocniej niż prawda historyczna.

Czarna legenda inkwizycji rozpoczęła się w Oświeceniu?

Wtedy w imię ideologii zaczęto atakować Kościół. W walce z nim przekłamywano prawdy historyczne. Klinicznym przykładem nienawiści do Kościoła i manipulacji było wiszące w Muzeum Narodowym w Budapeszcie płótno przedstawiające izbę tortur, zatytułowane w katalogu jako "Inkwizycja". Po wielu protestach historyków, że obraz ewidentnie przedstawia scenę tortur w sądzie świeckim, zmieniono jego tytuł na "Izba tortur". Niestety, do legendy inkwizycji przyłożył rękę sam Kościół. Jednak kiedy w 2000 r. z okazji Wielkiego Jubileuszu zorganizowano konferencję dotyczącą inkwizycji, powszechne było oczekiwanie przeprosin. Jednak słowo przepraszam po konferencji nie padło. Jan Paweł II powiedział, że do tak delikatnego zagadnienia jak inkwizycja trzeba podejść z punktu widzenia ówczesnej epoki, zbadać okoliczności, a dopiero potem wydawać werdykty.

Na czym polegało, jak pan powiedział, przekłamywanie historii?

Choćby na tym, że nie mówiono o Europie protestanckiej Lutra, kiedy to właśnie wtedy zapłonęły masowo stosy. Kto pamięta, że Hiszpania, gdzie działalność inkwizycji kościelnej była połączona ze świecką, była jedynym krajem wolnym od polowań na czarownice? Działo się tak dlatego, że tamtejsza inkwizycja wydała dekret mówiący o tym, że ktokolwiek wierzy, m.in. w sabaty czarownic, podlega sądom inkwizycyjnym.

Twierdzę, że w obiegowej opinii synonimem inkwizycji są tortury.

W tym czasie sądy świeckie powszechnie stosowały tortury, np. jako formę dodatkowej kary przed straceniem. W sądach inkwizycyjnych tortury, o ile były stosowane, to tylko w celu uzyskania ważnych zeznań. Stosowanie tortur w prawodawstwie średniowiecznym było powszechne, a sądy inkwizycyjne przejęły je w znacznie złagodzonej formie. Jak na tamte czasy było to nowatorskie podejście. Zabraniały torturować kobiet w ciąży, dzieci i ludzi w podeszłym wieku. Grupy te nie były wyłączone w sądach świeckich z możliwości stosowania tortur. Pospolici przestępcy, złapani za gwałt lub kradzież, często tłumaczyli swe zbrodnie motywami religijnymi. Chodziło im o to, żeby przejść pod sąd inkwizycyjny.

Z czego to wynikało?

Z prawa oskarżonego do obrony i adwokata z urzędu. Inkwizycja gwarantowała w miarę rzetelny proces, który był w pewnym sensie zbliżony do dzisiejszych rozpraw. Po inkwizycji odziedziczyliśmy poręczenie majątkowe czy zwolnienie za poręczeniem autorytetu lub areszt domowy. Sądy inkwizycyjne zniosły więzienia koedukacyjne. Ponadto wniosły sąd łaski. Gdy ogłaszano przyjazd inkwizytora, można było skorzystać z mniejszej kary. Akt skruchy znają również dzisiejsze sądy.

Jednak przyzna pan, że sądy inkwizycyjne stosowały tortury.

Oczywiście. Trzeba tylko pamiętać, że zeznania uzyskane za pomocą tortur nie mogły stanowić materiału dowodowego i musiały być potwierdzone w ciągu doby przez oskarżonego. Nie można było też poddawać torturom dwukrotnie tej samej osoby. Zastosowanie tortur musiało być podjęte przez aklamację całego składu sędziowskiego, łącznie z obrońcą. Trzeba było uzyskać zgodę miejscowego biskupa i niezależnego konsultanta. Tortury były stosowane rzadko. We Francji, gdzie trwała walka z sektą Albigensów, w ciągu 200 lat zdecydowano trzykrotnie o użyciu tortur! Najczęściej stosowaną torturą było morzenie głodem przy całkowitym odosobnieniu.

Skąd czerpał pan źródła do swojej publikacji?

W latach 90. studiowałem we Włoszech i pracowałem w Watykanie. Dlatego miałem możliwość korzystania ze zbiorów tamtejszych bibliotek. Mam tysiące kopii dokumentów, uzbierało się ich ok. 27 kg. Kiedy skonfrontuje się obiegowe opinie o inkwizycji z suchymi faktami, to można być rozczarowanym w stosunku do tej wizji, którą serwuje nam popularna literatura czy filmy. Choć z drugiej strony nie ukrywam, że z instytucją jaką była inkwizycja jest związanych wiele negatywnych postaci, które sprzeniewierzyły się jej ideom.

Czy duchowni sięgają po książkę?

Na pewno. Jednak podczas licznych spotkań autorskich nie spotkałem księdza. Książkę trudno też znaleźć w księgarniach diecezjalnych.


http://www.polskatimes.pl/dziennikzachodni/kultura/8749,okrucienstwo-inkwizycji-to-bajka,id,t.html
Badalaman
Wojownik Twierdzy
Weteran
*
Offline Offline

Wiadomości: 247


« Reply #1 on: September 03, 2008, 08:16:00 AM »

Fakt faktem wiekszosc wizerunkow inkwizycji jets oparta nie tyle na histori co na tworczosci popularnonaukowej czy wrecz fantastyce.
Co do samej histori sprawa tez niejest prosta, bo jak to mowia historie pisza zwyciezcy. Nawet w czasach wspolczesnych, gdzie kazdy moze zrobic zdjecia/film czy podzielic sie swymi opiniami/doswiadczeniami poprzez internet czesto sa przeciwstawne wersje "faktow" dotyczacych jednego zdarzenia i nie mozna ustalic jak bylo naprawde. Jak wiec dojsc do tego jak bylo w czasach historycznych, gdzie utrwalenie informcji bylo bardzo kosztowne i nie kazdy potrafil pisac? Zreszta nawet jak cos napisano to na jakiej podstawie stwierdzamy ze tak bylo "naprawde" a nie napisano czegos "na zamowienie" jako forme dawnej propagandy? ;)

To powoduje ze w praktyce ludzie wierza w wiekszosci w to w co chca wierzyc. Jak ktos uwaza ze inkwizycja to ciagle tortury i stosy to bedzie wierzyl w zrodla tak mowiace a inne uznawal za falszywe i na odwrot.
Niema juz zadnej mozliwosci sprawdzenia jak bylo naprawde.

Poza tym czasy inkwizycji ogolnie byly okrotne, wiec np. na tej podstawie mozna zakladac ze i przesluchania przez inkwizycje nie byly delikatne.
(w czasach calkiem wspolczesnych mozna na komisariacie niezle oberwac, wiec co musialo sie dziac w czasach historycznych?)
Absynth
Jeździec
**
Offline Offline

Wiadomości: 56


« Reply #2 on: September 03, 2008, 08:28:10 AM »

Offtopic zaczyna przypominać kącik edukacyjny :D
Dzięki Max :P
Galder
Wojownik Twierdzy
Bohater
*
Offline Offline

Wiadomości: 769



« Reply #3 on: September 03, 2008, 10:45:20 AM »

Strach przed inkwizycją wyrósł sztucznie podtrzymywany przez watykańską cenzurę, gdyz to tylko ten aparat, bardzo słabo działający, miał jakiś wpływ na doczesne zycie. Cenzura dotyczyła oczywiście słowa pisanego. Ogromne podziały wewnątrz watykanu same były powodem do wielkich obaw, ale bardziej watykańskich duchownych i urzędników, w większości analfabetów lub matołów. Największym zagrożeniem dla życia i zdrowia człowieka był brak komunikacji z małymi prowincjami, miasteczkami czy wioskami, gdzie własne inkwizycje prowadzili tamtejsi księża lub sąsiedzi sami sobie robili dookoła ogona.
Pages: [1]
  Print