Pages: [1] 2
  Print  
Autor Topic: Opowiadanie :)  (Read 7603 times)
yacah
Bohater
***
Offline Offline

Wiadomości: 794



« on: March 02, 2009, 06:30:48 PM »

A to moje wariacje na temat Wara , mam nadzieję , że się spodobają . Miłej lektury :

Twierdza
Noc powoli odchodziła w zapomnienie , a nad zabudowaniami pojawiły się pierwsze promienie słońca . Pomimo wczesnej pory na placu treningowym było gwarno . Dźwięki inkantacji mieszały się tutaj ze szczękiem broni, tworząc swoisty , pełen uroku odgłos , charakterystyczny dla tego miejsca . Każdy mógł tu ćwiczyć , nieważne czy był zupełnie "zielonym" rekrutem , mistrzem w swej dziedzinie , czy sławnym Herosem , otoczonym glorią chwały . To była Twierdza , ten mały skrawek ziemi, gdzie wszystkie rasy i profesje tworzyły wspólnotę , gdzie nikt się nie wywyższał , nawet względem nowych wojowników . Tak , duch wspólnoty przesiąkał te mury , zdawało się , że nic ich nie może skruszyć . Liderem duchowym był Kerroth , czcigodny Czarodziej z zakonu Ognia , posiadający niezmierzoną wiedzę i estymę wśród swych pobratymców . Ludzi zjednywał bezkompromisowym podejściem i charyzmą . Wokół Niego zebrało się kilku wojowników chcących walczyć o dobro i sprawiedliwość , gotowych walczyć do upadłego , a nawet poświęcić życie w walce z siłami Chaosu . To oni zbudowali ten bastion , z czasem tworząc elitarną jednostkę pośród wolnych ludów , do której z czasem przyłączało się coraz więcej rycerzy Ładu . Dzień sprawdzianu dla wielu z nich miał nadejść już wkrótce , co wyczuwało się w powietrzu .
 - Witajcie wszyscy - przywitał zgromadzonych na placu ogólnym Kerroth - Witaj , o Hegemonie - odpowiedzieli z przekąsem zebrani . - Dziś będziemy ćwiczyć współgranie na polu bitwy - mówił dalej Przywódca -  Podzielę Was więc na grupy , dajmy na to 6-osobowe, aby łatwiej było dowodzić . Każdej z tych grup przydzielimy twardych wojowników , którzy przyjmą na siebie uderzenie , zręcznych łowców , gotowych razić wrogów z daleka oraz czcigodnych czarodziejów umiejących przywrócić siły bojowe , nadwątlone w trakcie walki - jego słowa wywołały lekką konsternację . Wojowników było wielu , ciężko więc było sobie to wyobrazić . Szczególnie , że do tej pory takie inicjatywy stwarzały całkowity chaos i popłoch wśród zgromadzonych . Jednak teraz miało się to zmienić . - Czcigodny Kapłanie Run , Thoernie , wystąp proszę . Przed szereg wyszedł niskiej postury , lecz ogromnej mocy Krasnolud , wspierając się swym lekko sfatygowanym w wielu bojach kosturem . Szmer przebiegł ponad głowami , bo choć wielu znało tę postać , niewielu wiedziało jaką ma władzę . Thoern wodził wzrokiem po zgromadzonych i już samo to zmusiło ich do karności . Nawet najbardziej krnąbrni i wielcy wojownicy woleli nie ryzykować rozdrażenienia tego maga . Chodziły słuchy , że tak szybko jak potrafi zabić swych wrogów , może również wskrzeszać ciała poległych sojuszników . Taka wiedza była przydatna i nikt nie chciał go mieć przeciwko sobie . - Drodzy Wojownicy - rozpoczął - dzisiaj przejdziemy do walki w większej grupie - dla ułatwienia nazwijmy ją grupą wojenną . Składać się ona będzie z 4 mniejszych grup i musi stanowić jedność , aby w wirze bitwy nie stracić rezonu . - Thoern miał posłuch i mimo , że niechętnie , to jednak wojownicy ustawili się w wyznaczone grupy . Pomimo , że z początku wychodziło to niezgrabnie , z każdą kolejną chwilą grupa nabierała wprawy , by pod koniec treningu działać całkiem zgranie . Kapłan pozwolił sobie na lekki uśmiech - Może będą z nich ludzie - pomyślał .
Tymczasem w innej części placu trwała zażarta dyskusja . To Tarell - Elficka Arcymag - rozprawiała z Wojennym Kapłanem Klinkerhoffenem o wyższości Jej taktyk na placu boju . Oboje byli doświadczonym wojownikami , więc tym bardziej rozmowa ta miała wysoką temperaturę . A chodziło o to , że swego czasu Tarell stwierdziła , że nauki Wielkich Elfickich Magów były o wiele wartościowsze i przydatne niż to , czego Klinkerhoffen mógł nauczyć się w Klasztorze Wojny . Spieraliby się tak może dłużej , ale Kerroth nie znosił kłótni i waśni pomiędzy swoimi podopiecznymi , więc przeciął to szybko . Wiedział , że oboje mają wielki wkład w utrzymanie wojowników przy życiu i powiedział im to . Każdemu z osobna ma się rozumieć . Jako , że oboje poczuli się stroną wygraną , uścisnęli sobie dłonie i rozeszli się doskonalić swoje umiejętności .
Tak wyglądała codzienność w Twierdzy , jednak każdy z nich miał wolną wolę i mógł opuścić bezpieczne mury , aby udać się we własną podróż , z czego większość od czasu do czasu korzystała . Przygód jakie mogła czekać tychże śmiałków nie sposób zliczyć . Część zanim przystąpiła do tej Wspólnoty miała już na swoim koncie zabicie wielu potworów . Jedni lubowali się w przeszukiwaniu niedostępnych miejsc i zabijaniu mitycznych stworów , inni woleli szukać skarbów zgromadzonych przez rzesze umarłych , a jeszcze inni chieli zyskać chwałę poprzez niesienie śmierci sługom Chaosu . Ostatecznie jednak ich drogi splatały się i dalej szli już razem . Jak wielki wpływ na ich losy , chyba nie trzeba mówić , bo wielu zawdzięcza życie i zdrowie swoim towarzyszom .
yacah
Bohater
***
Offline Offline

Wiadomości: 794



« Reply #1 on: March 02, 2009, 06:43:39 PM »

Bitwa o Praag
Okolice Praag zawsze były niebiezpiecznym miejscem . W najlepszym przypadku można tu było spotkać zabłąkane siły Chaosu lub nieumarłych , ale walki jakie się toczyły o miasto miały często charakter rzezi, a żadna ze stron nie zamierzała odpuszczać .
Rekonesans , jaki Tarell miała wykonać z grupką wojowników okazał się być tragiczną pomyłką . Elfka wiedziała , że garstka zupełnie świeżych wojowników , jakich prowadziła przeciwko nieznanemu wrogowi nie ma pojęcia o walce i jakiekolwiek działania bojowe mogą się przeistoczyć z łatwości w masakrę . Jakże chciałaby się mylić chociaż raz . Pierwszy padł młody Rycerz Zakonu Słońca , uderzony z zaskoczenia przez ukrywającą się w mroku Elfią Czarownicę . Jej sztylet ciął mocno i głęboko , rycerz zdążył tylko cicho westchnąć , a jego ciało już leżało na ziemi . Pomimo szybkiej reakcji stojący blisko Mag tylko rozpoczął inkantację , a jego pierś rozdarł kolejny cios morderczyni . A to było dopiero początek . WOjownicy zebrali się wokół Tarell , czując , że jest Ona ich jedyną nadzieją na zobaczenie kolejnego dnia . Walka rozpoczęła się kiepsko , ale po chwili większość ochłonęła i zaczęłą odpierać ataki . Do Czarownicy dołaczyły kolejne oddziały Chaosu , w powietrzu zaczęły latać magiczne pociski , słychać było szczęk oręża i ostatnie okrzyki umierających . - Jeśli nie stanie się cud , to już po nas - pomyślała Elfka . I jak za dotknięciem czarodziejskiej różdzki ciało herszta bandy - wielkiego Orka - stanęło w płomieniach . Jego wrzaski słyszane chyba były w całym imperium . Konający olbrzym wciąż się palił , gdy jego ciało dotknęło ziemi . - Może pomóc ? - z uśmiechem na ustach powiedział Trygona - Nawet nie wiesz jak się cieszę , że Cię widzę - odparła Tarell - pokażmy tym maruderom , gdzie ich miejsce - krzyknęła . Karta zaczęła się odwracać . Strategiczne punkty , które pozwalały kontrolować miasto w większośći opanowane były przez siły CHaosu , nie potrzebowali oni dużo , aby zając lokację . Jednak na ich nieszczęście Tarell nie należała do tych , którzy odpuszczają . Z pierwotnej zasadzki nie pozostał już prawie nikt przy życiu , jedyna ocalała osoba - znienawidzona przez wielu morderczyni Kombajnova - uciekła w popłochu nie chcąc podzielić losu swoich pobartymców . - Jeszcze się spotkamy - rzuciła za nią Elfka . Wojownicy widząc całkowitą porażkę przeciwnika wzięli się ostro do roboty i z łatwością pokonali przybywające posiłki . Walki przenosiły się coraz bliżej centrum miasta , owianego złą sławą Placu Męczenników , który zasłużył na swe miano będąc miejscem rzezi wielu wojowników obu stron . Opór zaczął wzrastać , po obu stronach wyczuwało się zmęczenie , jednak żadna z nich nie zamierzała odpuścić . W pewnym momencie , gdy szale zwycięstwa zaczęły się przechylać na stronę Ładu , serca rycerzy ogarnął strach , a nawet przerażenie . Na horyzoncie zauważono czarne proporce - znak rozpoznawczy Zabójców Krwi , których doświadczenie , krwiożerczość i bezlitosne traktowanie jeńców było znane we wszystkich krainach , w jakich się pojawiali . Mały oddział elitarnych zastępów tej jednostki potrafił z łatwością wykończyć wielu i to w taki sposób, że trudno było później rozpoznać czy to elf czy człowiek . Wycofanie się nie było opcją , przy chaosie panującym w takich przedsięwzięciach każdy stałby się łatwym celem . Śmierć albo zwycięstwo , nie było wyjścia . Wojownicy Ładu przyjęli postawy obronne , starając się chronić Medyków za swoimi szerokimi tarczami . Obronne runy Kransoludów miały pomóc w walce , każdy starał się przezwyciężyć wszechogarniający strach . Wtedy to , już po raz drugi los uśmiechnął się do bohaterów . Szarża najlepszych wojowników Twierdzy prowadzona przez rycerza Louisa - przybysza z dalekiej Frankonii - wyłoniła się z pobliskich ruin . Ich sztandar łopotał na wietrze ukazując przepięknego orła , znak rozpoznawczy . W serca obrońców wlała się otucha , kiedy Louis przywitał ich gromkim okrzykiem . - Do boju ! Za wolność! Odpowiedział mu ryk wielu gardeł , a chwilę później już cała grupa szarżowała na wroga . Miecze spięły się z ogromną siłą , metal tarł o metal , a każdy cios przynosił śmierć . Walka była wyrównana , tym bardziej , że obie grupy były odwiecznymi wrogami , z radościa mordującymi się nawzajem . Czasem przekształcało się to w polowania . Ale tu nie było miejsca na finezję . Rozkazy padały , kolejne osoby ginęły , nad całym placem boju unosił się kurz . Wciąż ciężko było stwierdzić kto wygrywa , z każdą chwilą więcej ciał zaścielało plac , idąc w dziesiątki . Wokół wybuchały magiczne pociski , strzały przecinały powietrze z ostrym świstem , a kotłowanina walczących była nie do opanowania . W tym momencie dały się słyszeć donośne odgłosy rogów - znak Chaosu do odwrotu . Bezładny i chaotyczny - przyniósł więcej ofiar , od ciosów w plecy zginęły kolejne orki , szamani i czarownicy . Tratowani przez swoich rzucili sie panicznie w kierunku obozowiska , gdzie fortyfikacje dawały im szansę obrony . Niewielu tam dotarło . Ład triumfował . Praag było zajęte , ostatnie sztandary Chaosu zerwane zostały z dachów , ich miejsce zajęły proporce obrońców . Chwała spłynęła na zwycięzców . Tarell oddychała głęboko , chyba nigdy nie ocaliła życia większej liczbie wojowników niż dziś . Wiedziała , że to nie koniec . Jednak humor Jej dopisywał , utarli nosa swym największym adwersarzom i w dodatku nie zanotowali strat w szeregach Twierdzy . TO był dobry dzień . Podobne odczucia miał Trygona , mimo , że krwawił z lewego ramienia . Powierzchowna rana nie była w stanie zmniejszyć Jego radości . Louis obmywał właśnie ostrze z krwi jakiegoś goblina . Popatrzył na pobojowisko i wiedział , że po to właśnie się urodził i jeśli będzie trzeba , tak właśnie umrze .
yacah
Bohater
***
Offline Offline

Wiadomości: 794



« Reply #2 on: March 02, 2009, 06:43:54 PM »

Zdobywanie Warowni
Kerroth wiedział jak ważne zadanie przed nimi postawiono . Jako reprezentant Twierdzy brał udział w naradzie Przywódców. Jego misją była próba odwrócenia uwagi sił Chaosu poprzez zajęcie Warowni Garnizonu Czaszek - ostatniej linii obrony na drodze do Pustkowia Chaosu - krain , gdzie niepodzielnie rządziła śmierć . Główne siły miały w tym czasie zaatakować granice i starać przebić się jak najdalej na północ . Od osiągnięcia zamierzonego celu mogły zależeć losy Imperium . Niepowodzenie oznaczało ogromne straty w siłach Ładu , należało więc przedsięwziąć wszelkie środki ostrożności . Jako głównodowodzący wybrał swoich najlepszych wojowników , na których mógł liczyć i być pewnym , że nie zawahają się wykonać najbardziej ryzykownego rozkaz . Takich ludzi potrzebował , bo to zadanie nie miało być łatwe . Warownia już z daleka zdawała się mówić - Odejdź , tu znajdziesz tylko śmierć - . Nie zamierzał się jednak przejmować takimi rzeczami . Zwołał naradę w swoim namiocie  przy ogromnej mapie terenu zajmującej cały stół . Naszkicowany tam rysunek zamku ukazywał wszystkim jego słabe i mocne strony . Twierdza nieraz już zdobywałe takie obiekty , ale nigdy nie były one bronione przez fanatycznych wyznawców Chaosu . To miała być wyniszczająca batalia , wielu z nich mogło nie ujrzeć kolejnego dnia , ale ta misja musiała zostać wykonana . Po przydzieleniu dowódców do poszczególnych grup wszyscy udali sie na plac przed namiotem , aby otrzymać od Kapłana błogosławieństwo przed bitwa . Wielu poczuło moc wstępującą w ich ciała i dającą im siłę do walki .
Wszystkie zadania wykonywane były zgodnie z planem , bez pośpiechu , aby uniknąć błędów . Prawie w samo południe rozpoczęło się oblężenie Garnizonu Czaszek wystrzałem z armaty . Jakiś zabłąkany ork patrolujący mury Warowni spotkał swoje przeznaczenie . Kolejne kule posypały sie na obrońców, którzy również nie pozostawali dłużni . Inna grupa wytoczyła ciężki taran , który osłaniał ich od strzał wroga i magicznych pocisków ogromną kopułą . Jakże wielkie było zdziwienie obsługi tarana , gdy nagle z góry polał się gorący olej . Wojownicy w dzikim szale rzucili się do ucieczki , próbując zerwać z siebie płonące zbroje . Wielu z nich poległo , nielicznym udało się dotrzeć do medyków na czas . Kolejna fala ruszyła w strone tarana , widać było , że kolejne porcję wrzącego oleju nadwątliły konstrukcję , ale dało się go jeszcze użyć . Kerroth postanowił zadziałać . Nie mógł patrzeć , jak na Jego oczach giną ludzie . Skupił całą swą magiczną moc , a że był potężnym czarodziejem, po chwili w Jego ręce pojawiła się ogromna kula ognia . Jeden ruch warg wystarczył by wprawić ją w ruch . Kula pomknęła ze świstem w kierunku wroga . Pocisk po chwili osiągnął cel - rozbijając się o gar z olejem wybuchł pomarańczowym światłem . Olej zajął się ogniem natychmiast , by po chwili eksplodować w wielkim wybuchu . Obsługujący olej goblin został rozerwany na tysiąc kawałków , podobny los spotkał jego pobratymców stojących opodal . Z gardeł wojowników Twierdzy wydobył się ryk zwycięstwa . Obrońćy starali się przegrupowac . Na darmo . Kilkanaście uderzeń taranu i drewniana brama stała otworem . Resztki ocalałych skierowały się do wewnętrznej Warowni . Ład ruszył w ich kierunku , podbudowany sukcesami i pewny swego zwycięstwa . Scenariusz powtórzył się i już po chwili wbiegali po schodach wprost ku Lordowi Warowni znanemu ze swych morderczych upodoban władcy tej części praag . Kazdy chciał wbic swoj miecz w znienawidzonego wroga , jednak na drodze stali jeszcze jego poplecznicy wraz z niedobitkami sił CHaosu . Po krótkiej walce - nk praag lord - padł ugodzony toporem RUmcajssona , który został okrzyknięty bohaterem oblężenia . W nagrodę za zasługi otrzymał artefakt o wielkiej mocy - Napierśnik Unicestwiacza - starożytny i drogocenny skarb . Jego wielka moc spływała teraz na krasnoluda . Część ludzi goniła ostatnich żywych obrońców, aby definitywnie zakończyć władanie Chaosu w tej części Imperium . Ich krzyki jeszcze długo były słyszane w mieście , do którego powoli zaczęli wracać mieszkańcy . Mimo , że to co zobaczyli , nie było optymistyczne, ale jednak miasto było w końcu wolne od znienawidzonego wroga i można było spokojnie żyć . Misja Kerrotha została wypełniona , siły Ładu mogły przekroczyć granice Pustkowia Chaosu , zbliżając się tym samym do serca - stolicy wroga . Ostateczna batalia była coraz bliżej .
Xabbu
cigrela sabmel
Forum Addict
*
Offline Offline

Wiadomości: 2232



« Reply #3 on: March 02, 2009, 09:08:07 PM »

Swietnie ;D PO prostu super ;)   :o :D
Tarell
Weteran
**
Offline Offline

Wiadomości: 187



« Reply #4 on: March 03, 2009, 11:54:23 AM »

Yacah, to jest niezłe  :) chyba zyskasz miano kronikarza wydarzeń w Twierdzy  ;)

yacah
Bohater
***
Offline Offline

Wiadomości: 794



« Reply #5 on: March 03, 2009, 12:01:48 PM »

Krypty Sigmara
Do nielicznych rozrywek , jakie mieli wojownicy należało zdobywanie skarbów . O ile większość z nich była niemalże bezwartościowa dla ludzi ich pokroju , to niektóre były warte zachodu . A jeśli w dodatku pomagało się jakimś zaprzyjaźnionym Kapłanom , to dodatkowo motywowało awanturników do działania . Tak było i tym razem , 6 śmiałków spokojnie przemierzało ulice Altdorfu , stolicy całego Imperium , gdy nagle podbiegł do nich zdyszany posłannik od samego Arcylektora,  będącego jedną z najważniejszych postaci w tym rejonie . Nie dając się prosić podążyli za posłańcem do Świątyni Sigmara . Klinkerhoffen będący jednym z Wojennych Kapłanów oddał należytą cześć swemu Bogowi , bo mimo , że pochodził z Nowego Emskrank to jednak otrzymał nauki w najlepszych świątyniach Imperium i nie darowałby sobie takiej impertynencji , na jaką pozwolili sobie pozostali członkowie grupy , wchodząc w brudnych buciorach i zachowując się jak w tawernie w tym uświęconym przybytku . Przewodziła im Krasnoludzka "piękność" - Jagienka . Piękno Jej polegało na tym , że nie miała wąsów , jakimi natura obdarzyła wiele Jej pobratymczyń . Zachowanie to wzbudziło zainteresowanie Kapłanów oddających cześć chwale Sigmara . Jednak widać było na pierwszy rzut oka , że mają o wiele większe zmartwienie niż banda awanturników spod ciemnej gwiazdy . Szybkim krokiem grupa osiągnęła centralny punkt świątyni , przy którym Arcylektor rozmawiał z dowódcą straży Świątynnej i wydawał polecenia . Przybycie Herosów skwitował nieznacznym uśmiechem . Pośród nich był elf Xabbu , o imieniu którego krążyły różne domysły , Łowca czarownic Gukwa , lubiący zabijać nie tylko czarownice , Mieszko , rycerz Słońca , blisko spokrewniony z jednym z Wojennym Kapłanem  oraz Melman - Wojownik Białego Lwa , któremu towarzyszył tenże przepiękny kot . Już samo podsumowanie tej zbieraniny ludzi różnych profesji , różnych ras mogło być zabawne . Ale oni wiedzieli co robią , ich umiejętności doskonale się uzupełniały . Byli dobrzy w swoim fachu i nie dawali wrogom żadnych szans . Kapłan podszedł do nich dobrze odczytując , że ma zwrócić się do Jagienki . - Witajcie! Cieszę się , że mój posłannik tak szybko Was odnalazł - zaczął - Wieść o Waszym pojawieniu w stolicy wielce mnie ucieszyła . Jak już zapewne wiecie , jesteśmy w wielkiej potrzebie . Zostaliśmy poddani okrutnej próbie - ciągnął dalej - Nasi bracia  ,którzy zgłębiali tajemne księgi poddali się złej mocy i przeszli na stronę chaosu . A to wszystko pod naszym nosem . Od tego czasu żyjemy w ciągłym strachu o swoje życie . Jeśli chcielibyście pomóc , chętnie Was nagrodzimy i oddamy do Waszych usług naszą aptekę pełną magicznych mikstur . W dodatku słyszałem , że zdrajcy zgromadzili nieprzebrane skarby . Czy jesteście chętni sie podjąć tego wyzwania? - Kapłan zawiesił głos . - Taa - zgasiła go szybko Jagienka - Którędy do nich ? - zapytała . - Tttędy - Kapłan był zbity z tropu bezpośredniością krasnoludki . - Niech Sigmar będzie z Wami ! - No niech będzie - odrzekła Jagienka na odchodne . Klinkerhoffen rozpoczął modlitwę z prośbą o powodzenie , by po chwili spostrzec , jak jego grupa znika w pobilskiej krypcie . Rzucił się biegiem w ich kierunku , nie chcąc stracić szansy na chwałę .
Krypty były miejscem na pozór spokojnym . Wszechogaraniającą ciszę  przerywały sporadyczne krzyki ginących strażników . Ciemność rozświetlały umieszczone tu i ówdzie pochodnie. Po przekroczeniu bramy śmiałków przywitał całkiem spory oddział nieumarłych . Walka choć nie była równa , nie należała do łatwych . Na nieszczęście dla tych pomiotów Chaosu oddział był zaprawiony w bojach i szybko sobie poradził z wrogiem . Jagienka poczuła zew krwi - Szybciej - rozkazała . Grupa posłusznie wykonała rozkaz , nie chcąc rozzłościć dowódcy. Jagienka znana była z temperamentu , czasem lubiła ponarzekać , a cierpliwości nie miała za grosz . Jedyną przyjemnością w życiu było usuwanie z drogi kolejnych adwesarzy . Tak było i tym razem . Skarby , które miały czekać na końcu przygody dodatkowo wzmagały apetyt całej drużyny . Im dalej posuwali się śmiałkowie , tym więcej napotykali nieumarłych istot . Walka była coraz cięższa , komendy padały co chwilę , medycy nie mieli chwili wytchnienia , a Gukwie powoli zaczęły kończyć się naboje . Ich oczom ukazał się cały przekrój nieumarłych - od przywróconych do życia Kapłanów , poprzez ogromne Pająki Chaosu , po wielkie i niebezpieczne nietoperze potrafiące jednym uderzeniem skrzydła pozbawić nieostrożnego wojownika głowy . Wszystkie one spotkał ten sam los - ponowna śmierć . Klinkerhoffen odmawiał swe modlitwy , aby żadna z tych istot nie wróciła już do życia . Drużyna dotarła w końcu do wielkiej komnaty , w której dostępu do ołtarza broniła kolejna partia przeciwników . Kiedy ostatni z nich legł pod stopami , oczom ich ukazała się odwrócona tyłem postać . - Ej Ty - bez chwili zastanowienia rzuciła Jagienka . Reakcja była natychmiastowa . Postacią okazał się Nekromanta Saldicious dzierżący w swojej ręce potężnych rozmiarów kosę . Ruszył z impetem w kierunku drużyny . Pierwsze cięcie o centymetry minęło głowę Mieszka , refleks uratował mu już nieraz życie , tak było i tym razem . Walka była ciężka , postać odporna była na ciosy , zdawała się nieśmiertelna , ale po jakimś czasie jej siły zaczęły słabnąć . Kiedy już wydawało się , że walka zakończy się zwycięstwem herosów , Saldicious przyzwał do pomocy 2 pomocników . Cios spadł na Gukwę niczym piorun . Jego pierś przebiła kosa , robiąc sporą dziurę . Reszta drużyny odskoczyła walcząc jednocześnie z lordem . TO była dobra taktyka , ostateczny cios zadał Melman wbijając topór w łeb potwora . Przy akompaniamencie ryku i oślepiąjacym błysku lord odszedł z tego świata zabierając swe sługi . Xabbu natychmiast ruszył w kierunku poległego przyjaciela . Miał na taką okazję przygotowany zestaw czarów . Chwilkę później , po wielu modlitwach i inkantacjach GUkwa wstał o własnych siłach . - Dzięki - skinął w kierunku Xabbu - Jak ja nie lubię umierać - kontynuował - zawsze później wszystko mnie boli . Łowca powoli dochodził do siebie . W międzyczasie Jagienka zdążyła splądrować pomieszczenie zabierając co wartościowsze rzeczy . - I znowu nic dla mnie nie ma - rzucił Klinkerhoffen . I rzeczywiście - w porównaniu do towarzyszy był najskromniej odziany . W oczy rzucało się wyposażenie pozostałych , lśniące nawet w mrokach krypt . - Chciałbym być tak dobrze wyposażony jak Yacah - rzucił Klinkerhoffen pod nosem - On ma wszystko . Ehh . Towarzysze podróży pocieszali go , że jeszcze coś znajdzie dla siebie i żeby się nie zniechęcał dostał największy worek złota przy podziale . Kupi sobie za to na pewno jakiś ekwipunek .
Skierowali swe kroki w stronę wyjścia , gdy nagle przed ich oczami ukazała się brama . Jak za dotknięciem różdżki drzwi stanęły otworem zapraszając ich do środka. - Nie idźmy tam , to pułapka - rzucił Klinkerhoffen . I jak zwykle w takich sytuacjach Jego słowa powędrowały w próżnię , gdyż grupa już zwiedzała nową lokację idąc za przykładem Jagienki . - Ja się dam przez nich kiedyś zabić - pomyślał kapłan ruszając za nimi . Wnętrze przypominało to , co widzieli do tej pory , wrogowie też nie odbiegali od standardowego opisu umarlaka . Mądrzejsi o wiedzę zdobytą wcześniej szybko rozprawiali się z kolejnymi falami . Stanęli na rozdrożu - Którędy teraz ? - zapytał Melman . Mieli do wyboru 3 drogi , uzgodnili , że odwiedzą każdą z nich w poszukiwaniu swego zadania . Na pierwszy ogień poszła północ . Czekał na nich tam ogromny nieumarły Kapłan strzegący dostępu do swych panów . Walka z nim nie miała nic z wielkich pojedynków , już po chwili u ich stóp leżało ciało . Drugim przeciwnikiem była Siostra Eudocia z towarzyszącą jej watahą nietoperzy . Stworzenia te nie były niebezpieczne , ale wielce denerwujące . Los Siostry był przypieczętowany od początku . Nie miała najmniejszych szans w walce z Herosami . Dołączyła do grona byłych nieumarłych . Ostatnia ścieżka przyniosła miłą odmianę . Spotkali tam ludzi , a dokładniej Hieny Cmentarne grabiące krypty . Ich przywódczyni prowadziła tutaj bandę rzezimieszków i zabierała to co wartościowe , zdążyła uzbierać już pokaźną sumkę i wiele interesujących artefaktów . Kolejna walka zakończyła się przed czasem . Skruszona Łowczyni błagała o darowanie życia. W zamian miała oddać wszystko co do tej pory zgromadziła i zaprowadzić ich do celu podróży . Przystali na jej propozycje i podążyli za nią . Kolejna brama stanęła otworem , a skrzynia ze skarbami była pełna kosztowności . Podzielili łup sprawiedliwie i przekroczyli próg ostatniej krypty . Wszędzie czuć było zapach śmierci . Ci , którzy tu dotarli przed Herosami powoli zaczęli się rozkładać . Sługusy ciemności przywitali ich ciepło od razu rzucając sięw ich kierunku . Wydawali przy tym dziwne odgłosy . Jedni mówili "uhm" , inni wtórowali im z "oth" . Razem łączyło się to w dziwny jęk . Najzabawniejsze , że nie wszyscy słyszeli to samo . Kerroth opowiadał im o tych istotach , mówiąc o dziwnych dźwiękach . Teraz mogli zrozumieć o co jemu chodziło . Po pokonaniu kilku grup przeciwników dotarli do kresu swojej podróży . Na samym końcu pomieszczenia , na płaskich alkowach leżeli 2 zdrajcy , od których to wszystko się zaczęło . Dzierżyli w swych dłoniach Sztylety Ofiarne , z których biła wielka moc . Gdy śmiałkowie podeszli bliżej , postacie zaczęły powstawać . Po chwili wzrok ich spoczął na wojownikach , a oczy zapłonęły nienawiścią pomieszaną z szaleństwem . Jagienka mocniej ścisnęła uchwyt swej tarczy i ruszyła w kierunku jednego z nich . Mieszko natarł na drugą postać , a cała drużyna intuicyjnie podzieliła się na 2 grupy . Walka była ciężka , czuć było wielką moc bijącą od Kapłanów . To już nie były przelewki , Herosi wiedzieli , że w przypadku śmierci nikt już im nie pomoże , a pomoc dotrze za późno by wskrzesić ich ciała . Co gorsza , ich truchła mógły zostać wykorzystane przez złe duchy i mogli oni powrócić do świata jako sługusy Nieumarłych . To dodatkowo działało na ich motywację . Do Mieszka dołączył Melman . U jego boku pojawił się Lew , który do tej pory stał posłusznie przy wejściu do krypty , jednak usłyszał wezwanie pana i teraz razem z pozostałymi walczył z pomiotem Chaosu . Arcylekotrzy czując , że ich siła słabnie porozumiewawczo skinęli na siebie . W mgnieniu oka wykonali starożytny rytuał , a po zgromadzonych przebiegła fala chłodu . Stojąca najbliżej Jagienka poczuła , jak opuszczają Ją siły . Każda z kończyn nagle ważyła tonę . Nie mogła się ruszyć , nie mówiąc o machnięciu bojowym toporem . Wściekłość Jej rosła z każdą chwilą , czar powoli ustępował . Ręką najpierw zadrgała, aby później z impetem rąbnąć w głowę wroga . Ten zaskoczony postawą Krasnoludki nie był gotowy na cios i nie zdążył go sparować . Krew polała się na posadzkę . Drugi z przeciwników widząc ten obraz zdecydował się na ostateczny ruch . Skupił całą swoją moc i wysłał wiązkę światła w kierunku niczego nie spodziewającego się Klinkerhoffena . - Sigmarze broń .. - nie dokończył , kiedy śmiertelny pocisk dosięgnął go i zabił na miejscu . - No i znowu to samo - krzyknął Xabbu . Inkantacje i tym razem pomogły . Klinkerhoffen , mimo , że obolały po zabiegach Elfa stanął na własnych nogach . Czuł , że miejsce to zostało oczyszczone . Drużyna zabrała się do penetrowania pomieszczenia . W kącie leżała szata emanująca dziwną energią . Była to tunika - idealnie pasująca na Wojennego Kapłana . - Masz , zasłużyłeś - rzekła Jagienka wręczając ją Klinkerhoffenowi . Ten uśmiechnięty od ucha do ucha ruszył za swymi kompanami w kierunku wyjścia . Wiwatom i radości kapłanów nie było końca . Obiecana nagroda jeszcze bardziej poprawiła humory wesołej bandzie . Po przyjęciu dziękczynnym drużyna ruszyła w kierunku wyjścia . Wszyscy byli szczęsliwi , że przeżyli , a sława o ich czynach będzie rozchodzić się po całej krainie . Po krótkim pobycie w mieście ruszyli w kierunku Mistrza Machin Lotniczych . Stać ich było na tę drogą przyjemność i podróż do domu trwała bardzo krótko .
Już na miejscu wzbudzali zainteresowanie innych , pytaniom i wiwatom nie było końca . Klinkerhoffen wzbudzał największe zainteresowanie swą magiczną szatą . Jedynie Tarell stała z boku zniesmaczona . - Sroki , ehh - mruknęła pod nosem - zamiast bić Chaos , tylko im przygody w głowie . Minęli wszystkich i skierowali się do Hegemona . W jego domu usłyszeli jakieś dziwne odgłosy dochodzące z komnaty . - Kerroth czy wszystko w porządku ? - zapytał Mieszko . Zajrzeli do środka ,a tam Kerroth siłował się z jakimś magicznym talizmanem , próbując wcisnąć go w niewielki otwór w kosturze , nazywanym Laską . - Może pomóc? - zaśmiał się Mieszko . - Obejdzie się żartownisie - odparł -  Och. Wszedł . - odpowiedział zmęczony - A Ty Mieszko nie miałeś mi dostarczyć kolejnego? Inny talizman już prawie stracił moc , zostało mu może kilka godzin , a później zniknie - zakończył . Mieszko skinął głową wymachując jakimś magicznym przedmiotem - Mamy materiał , dzisiaj go przekuję - wyjaśnił . Drużyna opowiedziała Dowódcy o swoich przygodach przy kielichu wybornego krasnoludzkiego piwa . Śmiechom i radości nie było końca .
Iago
Wojownik Twierdzy
Super Bohater
*
Offline Offline

Wiadomości: 1180



WWW
« Reply #6 on: March 03, 2009, 12:46:35 PM »

O mamuniu, uwiecznił - przynajmniej częściowo - nasze wyczyny w Kryptach...
Dobrze, że mnie pominął - nijak nie mógłbym się potem pokazać w przyzwoitym towarzystwie. Zakłądając, że się jakieś znajdzie w okolicy :>
Xabbu
cigrela sabmel
Forum Addict
*
Offline Offline

Wiadomości: 2232



« Reply #7 on: March 03, 2009, 01:15:43 PM »

Poczekaj Tunnele opisze a z czasem nasze nte wipy w LV ;D

 Juz sie doczekac nie moge.
yacah
Bohater
***
Offline Offline

Wiadomości: 794



« Reply #8 on: March 03, 2009, 02:18:19 PM »

Cieśnina węża
Sytuacja Ładu była dobra . Ofensywa przebiegała zgodnie z planem , jednak dowódcy dalecy byli od optymizmu . Wiedzieli , że każda porażka może kosztować drogo i zagrozić bezpieczeństwu królestwa . Potrzebne były posiłki , a walki o Praag nadwyrężyły siły Imperium . Jedyną nadzieją byli sojusznicy - Elfy i Krasnoludy . Ktoś musiał wybrać się z misją i poprosić o pomoc , inaczej mogła wydarzyć się tragedia . Na tajnym spotkaniu obecni byli wszyscy dowódcy co większych Gildii . Był tam też Kerroth i to on został wyznaczony do wypełnienia tego zadania . Wracając z narady rozmyślał cały czas jak to zrobić . Pewne było , że sam nie może opuścić posterunku , musiał więc wysłać jednego ze swoich najlepszych wojowników . Krasnoludy odpadały , bo ich skorość do bitki i kłótni mogła przynieść więcej szkody niźli pożytku . Więc Elfy . Tylko kogo wybrać - myślał . Wybór był pomiędzy Xabbu a Tarell . Oboje byli Arcymagami , szlachetnie urodzonymi , więc ich siła przekonywania byłaby z pewnością większa niż któregokolwiek z wojowników . Xabbu był jednak w gorącej wodzie kąpany , mogło to negatywnie odbić się na efekcie końcowym . - Więc to będzie Tarell - powiedział do siebie Kerroth .
Znalazł ją jak zwykle doskonalącą swoje umiejętności w walce i leczeniu . Każdy dzień zbliżał ją do perfekcji . Była znana nie tylko wojownikom Ładu , ale chyba przede wszystkim Chaosu . Niezliczeni mordercy polowali na Nią podczas każdej bitwy . Wiedzieli ile znaczy dla każdego oddziału , z jakim ruszała do boju . Uratowała niezliczonych rycerzy od śmierci . - Tak , Ona będzie idealna - pomyślał Czarodziej . Rozmowa była szybka , Tarell nie zwykła odmawiać swojemu przełożonemu , a poza tym cieszyła Ją okazja wyrwania się z tych murów . Jakkolwiek by ich nie lubiła , żywa akcja była tym , co uwielbiała . Miała przebyć morze i dostać się do Krainy Smoków , gdzie mieścił się sztab główny Elfów . To była kluczowa lokacja , a broniące jej siły były elitą elit wśród elfickich wojowników .
Tarell zamustrowała na statek w Norsce , zimnej i nieprzyjaznej krainie . Morze było spokojne , pogoda dobra , więc Arcymag Twierdzy nie czuła się źle . Dni mijały powoli , a Ona coraz bardziej zbliżała się do celu . Wraz z Nią podróżował Moebiuus , Krasnolud , który znany był ze swego opryskliwego usposobienia . Jednak dla Niej zmieniał się w całkiem miłego gościa . Został przydzielony jako osobisty ochroniarz , co wywołało uśmiech na ustach Tarell . Jej nie była potrzebna ochrona , do tej pory dawała radę ochronić siebie samą z dobrym efektem . Jednak znajomy kompan był miłą odmianą od żołnierzy Imperium , z którymi nie miała nawet o czym rozmawiać . 6go dnia podróży, gdy zbiżali się już do portu musieli minąć jedno z niebezpieczniejszych miejsc na morzu - Cieśninę Węży . Cieszyło się ono złą sławą wśród marynarzy , gdyż zabrało życie wielu z nich . Jednak ze względu na szybkość była nieocenioną pomocą - skracała podróż o połowę . Dlatego płynęli wprost między niebezpieczne skały . I kiedy po kilku godzinach żeglugi statek niemal opuścił rejon , stała się rzecz najmniej spodziewana . W zatoczce czekała na nich łódź bojowa Chaosu . Przywitała ich salwą ognia . Kilku marynarzy zostało wyrzuconych w powietrze , część raniła odłamki , tak czy inaczej Tarell miała mnóstwo roboty . Żołnierze Ładu odpowiedzieli ogniem . Wymiana pocisków trwała jakiś czas , obie strony odnosiły obrażenia i straty w ludziach . Statek nabierał powoli przechyłu , już wiadomo było , że nie obędzie się bez napraw . Szczęście w nieszczęściu - wrogi statek również nie wyglądał zbyt dobrze . Kapitan wykonał nagły manewr w kierunku lądu , by po chwili znaleźć się na plaży . Mocne uderzenie zwaliło ludzi z nóg , ale natychmiast podnieśli się z powrotem. Dowódca jednostki Chaosu wpadł na ten sam pomysł i mroczni wojownicy już gramolili się na plażę . Wyspa , na której przyszło im wylądować była mała , lekko górzysta , jak to w tym rejonie Krainy Elfów . W oddali majaczył lasek . Kapitan szybko podjął decyzję - należy wyruszyć w jego kierunku i załadować tyle drewna , ile się uda w opuszczany właśnie wóz . Potrzebni też byli ochotnicy , którzy mieli wybrać się w tę niebezpieczną wyprawę . Większość sił miała bronić statku przed ewentualnym atakiem . Tarell nawet chwilę nie czekała , już zaczęła organizować drużynę i rozdzielać zadania . Była w swoim żywiole . Moebiuus też cieszył się na możliwość obcięcia kilka głów swoim toporem , bo nudził się niezmiernie . Ruszyli niedługo później , mając za sobą wóz . szli powoli , piasek zgrzytał pod kołami , ale nigdzie nie widzieli wroga . Niepokój wkradał się w ich serca , ale nie było tam miejsca na strach czy wahanie . Nagle zza wydmy wypadł na nich ogromny Wybraniec Chaosu . Cięcie było celne i powaliło jednego z marynarzy . Nie zdążył nawet krzyknąć , nim jego głowa nie pofrunęłą w powietrze . Po chwili do napastnika dołączyła reszta krzycząć groźnie i wzbudzając lekką panikę wśród mniej doświadczonych wojowników . Krasnolud i Elfka tylko mocniej zacisnęli dłonie na swych orężach . Moebiuus wyprowadził cios w kierunku nadbiegającego Marudera , celując w jego zmutowaną rękę , niestety bez powodzenia . Reszta również włączyła się do walki , wymieniając ciosy i bijąc mocno , prawie bez opamiętania . Walka trwała długo , pomimo ciężkich warunków . Siły były wyrównane , powoli jednak zaznaczała się przewaga Ładu . Umiejętności bojowe obojga Twierdzowiczów przechylały szalę na ich korzyść . Tarell zajęta utrzymywaniem żołnierzy przy życiu nawet nie zauważyła małego goblina napinającego łuk . Celował prosto w Jej serce . Mierzył długo , a kiedy ostatecznie puścił cięciwę , strzała pomknęła do celu z ogromną prędkością . Elfka zobaczyła ją za późno , nic nie mogła zrobić , przygotowała się już na śmiertelne trafienie , gdy znikąd wyłoniła się szeroka tarcza . Strzała wbiła się w nią głęboko , nie czyniąc jednak krzywdy Acrymag , ani niosącemu tarczę Moebiuusowi . - Dzięki - powiedziała krótko .- Nie ma problemu - odrzekł krasnolud . Po chwili otrząsneła się z szoku i ze zdwojoną mocą pomagała swoim . Po krótkim czasie Chaos zdecydował się do odwrotu . Stracili wielu ludzi , woleli się przegrupować . Siły Ładu triumfowały , ale radość nie trwała długo . Doświadczenie podpowiadało Tarell , że Chaos wróci w większej grupie . Musieli się spieszyć , więc zabrali się ostro do roboty . Praca szła dobrze i juz po chwili zebrali wystarczającą ilość drewna , by naprawić statek . Droga powrotna była nerwowa , ale nie byli nękani przez Chaos . Wszystko wydawało się zbyt proste . I jak można się było spodziewać - siły wroga runęły na nich znienacka . Atak był agresywny  , ale obrońcy byli na to gotowi . Tarell przekazała dyspozycje już wcześniej i teraz należało je tylko wykonać . I jakby natchnieni duchem walki wojownicy stanęli murem i skierowali swą broń w kierunku nadciągających Chaosnikow . Fala została zatrzymana , w tym samym momencie łucznicy wypuścili swe strzały , które osiągając cel odebrały chęć do walki . Na koniec kule ognia posmakowały ciał chaosu . Walka została szybko zakończona . Tarell uśmiechała się do siebie - W końcu coś zrobili jak trzeba - powiedziała . Wóz nie napotkał już przeszkód w drodze na statek . Mogli dokonać koniecznych napraw i odbili wraz z falami odpływu . Siła zła próbowały jeszcze zaatakować , ale obrońcy rozprawili się z nimi za pomocą dział . Niedobitki wracały na swój statek, jednak mieli oni pozostać na wyspie na dłuższą chwilę  .
Podróż przebiegła dalej już bez przeszkód . Tarell została przyjęta z honorami należnymi Jej rodowi . Narada trwała krótko , obyło się bez zbędnych tyrad . Posiłki miały dotrzeć już wkrótce , a Elfy zamierzały wywiązać się z sojuszu i wysłać wojowników . Statek czekał na Elfkę w przystani , gotów znów zmierzyć się z morzem . - Może i teraz ktoś nas napadnie - zachichotała Tarell . Miała świetny humor . Nic nie mogło go zepsuć .
thoern
Wojownik Twierdzy
Mędrzec
*
Offline Offline

Wiadomości: 589


« Reply #9 on: March 03, 2009, 03:20:02 PM »

Ups, trzeba bedzie zaczac uwazac co sie mowi  ;D
Super opowiadania.

ps.
phi?  ;)
Tarell
Weteran
**
Offline Offline

Wiadomości: 187



« Reply #10 on: March 03, 2009, 03:30:32 PM »

Jakaz bohaterska ta Arcymag  ;D i taka...niesmiertelna  ;D hyhy...aż dziw bierze że wczoraj pozwoliła sobie wlepić na dobranoc śmiertelny pocałunek Igły  ;)

Czekamy na ciąg dalszy  :)
Klinkerhofen
Wojownik Twierdzy
Weteran
*
Offline Offline

Wiadomości: 247



« Reply #11 on: March 04, 2009, 06:38:41 AM »

Jasny gwint. Trzeba nawet uważać na to co się gdzieś z boku robi, bo zaraz paszkwil się ukaże ;)
Leegun
Przybysz
*
Offline Offline

Wiadomości: 7



« Reply #12 on: March 04, 2009, 09:26:29 AM »

kiedyś grałem w Baldurs Gate i z grą była książka. pamiętam że po pierwszej stronie można było się spodziewać że lektura będzie ciekawa i tak jest z Twoimi opowiadaniami. po prostu bomba czekam na kolejne. może w przyszłości się ukaże jakiś ebook Warhammer-Przełęcz Białej Twierdzy ? :P
Kerroth
Moderator
Bohater
*****
Offline Offline

Wiadomości: 642


« Reply #13 on: March 04, 2009, 11:29:39 AM »

Już ci mówiłem in-game. Jest świetne :). Można by to kiedyś zebrać razem i może umieścić gdzieś jako całość promująco-informującą na temat Twierdzy :)?
Jokero
Wojownik Twierdzy
Jeździec
*
Offline Offline

Wiadomości: 81



« Reply #14 on: March 07, 2009, 03:53:43 PM »

Szacuneczek ;D talent nie przecietny, czyta sie rownie fajnie co opowiadania Sapkowskiego. Dawno juz nie bylem tak zaczytany. Mam nadzieje, ze bedzie tego wiecej  ;D
Pages: [1] 2
  Print