Pod nieświadomym wpływem Taru i świadomym naciskiem Gimliana, postanowiłem poruszyć watek EVE
Niech to diabli! Jeden skok do bezpiecznej przestrzeni!
Skubańcy mieli przenośny zakłócacz napędu. Zamiast wyjść z nadświetlnej na styk od wrót, znalazłem się 30 km od nich. W powolnym pancerniku, z resztkami amunicji i mocno uszkodzonym poszyciem. I w towarzystwie sześciu typków, których mój pokładowy komputer od razu oznaczył jako piratów.
Zaczęli mnie namierzać niemal natychmiast. Zmieniłem kurs, chcąc wyjść poza zasięg ich zakłócacza i przygotowałem się do walki. Odpuściłem sobie myśliwce – wiedziałem, że przy obecnej konfiguracji mojego okrętu nie będę w stanie zrobić im krzywdy. Odpaliłem sześć torped w ostrzeliwujący mnie nieskutecznie krążownik. Osłony zjechały mu natychmiast do 25% – ale co z tego, skoro główną siłą okrętów Gallente jest pancerz? Dwa kolejne krążowniki zaczęły mnie ostrzeliwać działkami hybrydowymi. Znakomici strzelcy – trafiali solidnie niemal za każdym razem. Gdy do zabawy przyłączył się pozostający z tyłu (i poza moim zasięgiem) minmatarski pancernik typu Tempest, wiedziałem, że pozostały mi tylko sekundy – moje osłony nie były w stanie przetrwać takiego natężenia ognia. Mimowolnie sprawdziłem, czy kopiowanie świadomości działa. Działało, jak zawsze. Komputer wygłuszył bodźce sensoryczne, kiedy mój piękny okręt zaczął eksplodować dookoła mnie – inaczej niewątpliwie bym ogłuchł i oślepł. Kapsuła, w której byłem bezpiecznie zamknięty, zadrżała solidnie, ale wytrzymała. Jednak nie cieszyłem się zbytnio – wiedziałem co nastąpi za chwilę. Myśliwce przeciwnika zaczęły namierzać moją kapsułę jak tylko wyłoniła się z chmury gorących gazów, w którą zamienił się mój pancernik. Nie zdążyłem nawet ustawić kursu, kiedy poczułem pierwsze trafienia pocisków. Jeszcze raz zerknąłem na status przesyłania świadomości. Kadłub kapsuły zaczął pękać... Błysk światła... Ciemność...
Otworzyłem oczy, nie do końca wiedząc, gdzie jestem. Dopiero po chwili rozpoznałem, że to moduł medyczny na stacji kosmicznej – transfer świadomości zawsze powoduje chwilę oszołomienia. Zamrugałem, odtwarzając w pamięci ostatnie chwile mojego poprzedniego ciała. Niemal automatycznie złożyłem u sztucznej inteligencji stacji zamówienie na nowego klona. I sprawdziłem, gdzie jestem.
New Caldari. 30 skoków od poprzedniej pozycji... Straciłem statek, zawartość ładowni, klona... I kupę czasu... Piotr "Peter" Pajerski
Powyższa sytuacja lub jej wariacje zdarzyły się niemal każdemu śmiałkowi, który we wszechświecie EVE Online odważył się zapuścić w niebezpieczne rejony. Niektórzy z nich nauczyli się takich sytuacji unikać, inni nauczyli się stawiać przeciwnikom czoła, a jeszcze inni... sami polują na nieostrożnych podróżnych.
EVE Online.
Tym którzy znają ten tytuł nie trzeba nic przedstawiać, a ewentualnie zachęcić do wspólnego misjonowania, kopania, czy tez killowania wrogich korpów. Tym którzy odstawili EVE jakiś czas temu, gorąco polecam powrót. Tym, zaś którzy nie mają zielonego pojęcia czym jest EVE, zapraszam do poniższego tekstu.
Zatem zacznijmy od początku … Dawno, dawno temu, w odleglej galaktyce …
Tematyka podobna ale …
EVE Online na samym początku zagościła w głowach dwóch skandynawskich doktorów ekonomi jako program badania rynku. W konsekwencji stal się projektem do gry która bije rekordy mimo swoich 6 lat bez 2 miesięcy. Otóż dnia 2009.02.08 liczba zalogowanych graczy wyniosła 51,675 osób. Zanim gracze WoW zaczną się obrażać i dąsać to należy wspomnieć że EVE online jest światem niepodzielnym, co znaczy, nie więcej niż to, że każdy
z grających, teoretycznie jest w stanie spotkać pozostałe 51,674 osoby.
Fabularnie EVE Online nie jest majstersztykiem (takim jak chociażby IMO LOTRO czy AoC do 20 lvl) w odległej przyszłości mieszkańcy Ziemi znaleźli wrota międzygwiezdne, pozostawione przez nikomu nieznaną cywilizację, które miały posłużyć do kolonizacji odległych światów, gdzieś po drugiej stronie wszechświata.. owe wrota nazwano EVE. Niestety, nie wszystko wyszło tak jak wyjść miało i koloniści zostali uwięzieni gdzieś po drugiej stronie wrót.
Akcja toczy się ok. 2 tysięcy lat po tych wydarzeniach, kiedy to koloniści podzielili się na 4 rywalizujące ze sobą głownie nacje i kilka grup z szyldem „strzelajcie do wszystkiego” czyli niezrzeszonych z pozostałymi nacjami grup pirackich.
Gra rozpoczyna się wcieleniem w jednego z pilotów głównych ras, które specjalizują się
w ściele określonych dla swojego gatunku zdolnościach. Tym samym nie jest powiedziane że wybierając dla przykładu rasę Caldari (specjalizująca i mającą bonusy do tankowania shildem i używania wszelkiego rodzaju wyrzutni rakiet) nie można łatać statkami innych ras
i używania innego sprzętu. Problem polega na tym, że gracz jest zmuszony do nadrobienia nie posiadanych skili. Ale to już zupełnie cos innego ponieważ skili w grze jest od za…trzęsienia. Mianowicie 15 głównych grup a w nich razem (dochodząc do 6 grupy naliczyłem 162 skile – dalej mi się nie chce – wybaczcie). Co ważniejsze kolejnym aspektem EVE odróżniającym ja od innych MMO są własnie sille, które nie zdobywa się poprzez levelowanie postaci na kolejny lvl – bo takiego tutaj brak. Otóż nasze wirtualne ego uczy się skilla poprzez wpajanie go w czasie rzeczywistym, mówiąc prościej, Gracz nie zdobywa doświadczenia poprzez zabijanie kolejnych wrogów, a poprzez mijający czas.
Wracając do konkretów bo zbyt szczegółowo zabrałem się do tego opisu, co w konsekwencji jego kontynuowania skutkowałoby zmiana klawiatury ze dwa razy
Zatem w ogromnym świecie EVE online który liczy ponad 5 000 systemów słonecznych,. znanych i oznaczonych na mapie (nie licząc tych które można odkrywać i nadawać im nazwy), możemy zajmować się, w zależności od upodobań.
• górnictwem (mining)
• zabijaniem mobów (NPC hunting)
• byciem łowcą głów (bounty hunting)
• robieniem misji dla agentów, są 4 kategorie: zabijanie, transport, handel, górnictwo (NPC agents)
• drogą naukowca (research agents)
• manufakturą (production)
• handlem (trading)
• piractwem (pirating)
• przeszukiwaniem martwych miejsc (deadspace complexes)
wybierając jedna z dróg wcale nie znaczy że nie można wybrać pozostałych. Tak naprawdę jedyną przeszkodą w byciu wyjadaczem jest czas, może dlatego właśnie EVE cieszy się taka popularnością. By osiągnąć „coś” nie wystarczy grrindowanie, ale właśnie czas i stopniowe pięcie się we wspomnianej już drabinie skili sięgającej gwiazd. Ale aby się nią wspinać potrzebna jest dobrze przemyślana droga naszego pilota. Dlatego też warto zagłębić się w tematykę EVE samodzielnie, lub tez zapytać doświadczonych graczy, zanim stworzymy postać i zaczniemy skillować co popadnie.
O tej grze można by napisać niemałą książkę a i tak nie uwzględniło się w niej wszystkiego. Osobiście gram w EVE ponad rok, z przerwami na inne tytuły, i kilka tygodniowe obrażanie się na „Ewkę” z powodu zestrzelenia i utracenia wymarzonego statku, ciągle nie znam wszystkiego i nie wiem czy kiedykolwiek będę chciał wiedzieć.
Nie wiem co więcej Wam napisać, mam zbyt dużo myśli a nie wiem jak je ubrać w słowa.
Po prostu EVE to bardzo rozległy świat gry oraz olbrzymia swoboda działań i rozwoju. Nie jest to jednak gra dla narwanych i spragnionych natychmiastowej akcji – do wszystkiego trzeba tu dochodzić powoli, konsekwentnie i cierpliwie. Kiedy już na dobre zanurzycie się
w świat EVE, to nieprędko z niego wyjdziecie. Im dalej zabrniecie, im lepsze nawiążecie w grze kontakty (i im więcej ISK-ów zarobicie), tym większą będziecie mieli zabawę. Wierzcie mi – wielka bitwa, w której jednocześnie bierze udział ponad 200 okrętów, robi naprawdę ogromne wrażenie – nawet jeśli wraca się z niej w kapsule albo budzi się w nowym klonie.

Podsumowując tradycyjnie plusami i minusami:
PLUSY:
- ogromny świat i ogromne możliwości rozwoju;
- kilkadziesiąt tysięcy graczy jednocześnie;
- znakomicie rozwiązana kwestia współpracy/wojen korporacji i sojuszy;
- rozbudowany rynek, tworzony w większości przez graczy;
- klimat science–fiction – orkom i elfom mówimy nie!
MINUSY:
Powiem że ja ich nie widze, ale nazwałby je zniechęceniami
Zatem zniechęcenia
- zbyt uproszczona walka; (panowie z CCP ciagle nad tym pracuja i obiecuja, może się wkoncu doczekamy)
- nieco toporny interfejs: (od dzis to chyba już nie będzie mialo znaczenia, nowy patch nowy UI ze screenow wyglada bajecznie, okaze się w praniu)
- grafika zaczyna się starzeć; (patrz powyższy nawais)
- jak na polskie warunki jest dosyć droga.
- gra może nudzić na początku... Jeśli nie trafimy na kolegów, znajomych lub nie poznamy kogoś fajnego. To nie jest gra dla samotników. Chociaż to akurat może być i zaletą

- gra jest skomplikowana, bardzo złożona i bez pomocy łatwo się pogubić.
- bardzo wysokie death penalty - znam osoby, które zaliczywszy zgon odchodziły z gry, bo straciły "dorobek" kilku miesięcy gry.
Uważam że niektóre z wymienionych przeze mnie zniechęceń dodają tlyko smaczku
i adrenaliny do całej rozgrywki.
Szczerze mówiąc nie grałem jeszcze nigdy w grę o takim klimacie i tak zaawansowanej
i rozbudowanej. Także serdecznie zapraszam na 14 dniowy triall, a kto wie, może załapiecie taka wkrętkę jak ja czy Gimlian i 51.672 pozostałych graczy EVE online
Tym samym zapraszam do dyskusji na temat tego MMO
Pozdrawiam
Divus