Szwaqier - to taka mała przypowieść

Byla zima i worbelek trząsł się z zimna. Skakał sobie po ziemi szukając ziarenek, żeby się trochę rozgrzać. Skakał, skakał, akurat przechodzila krowa i walnęła na wróbelka placek.
Wróbelek wpierw się przerazil, a potem poczul, że może g...o, ale ciepłe. Wygrzebał główkę i z wielkiej radości, że mu wreszcie ciepło, zaczął śpiewać.
Akurat przechodził tamtędy kot. Usłyszał śpiewanie, rozejrzał się, zobaczył wróbelka w placku, podchedł i go zjadł.
Jakie płyną z tego morały?
- nie każdy, przez kogo trafisz w g...o, jest Twoim wrogiem
- nie każdy, kto Cię z g...a wyciąga, jest Twoim przyjacielem