No ale, żeby nie było, że temat tak naprawdę powinien mieć nazwę "Gleby, mity i paciaki naszego GMa", to z tego salcesonowatego wypadu do LV też pewna drobna klechda domowa w wykonaniu waszego ulubionego salcesonmejkera

Jakoś tak się zdarzyło, że sobie idziemy, idziemy a tu rums, bums, rach ciach, zniknąłbył nasz rajd lider z powodu tzw. DC. No to pozwoliłem sobie na chwilkę odprężenia. Relaksik przy kejku (może to był muffin

) spowodował, że moja percepcja (wzrokowo/słuchowa) nieco się obniżyła. Po pewnym czasie nasz RL wrócił i rozpoczęliśmy triumfalny marsz dalej w busz

. No i zauważyłem, że mi ten assist nie działa i nie działa. Zgłaszam problem i otrzymałem bełkotliwą odpowiedź, którą uznałem za "Ustawiłem nam". No ale kurde znowu coś nie ten teges, sprawdzam, sprawdzam i doszedłem do wniosku, że asysta działa dopiero jak sobie sam ustalę cel (hmm... normalnie ogrom tego wniosku do tej pory masakruje mnie z ciężarem milion ton). No to mówię, "ej gajs, kurde... no przecież ten mejn assist to nie działa, znaczy działa, ale dopiero jak zaznaczę cel".
Nastąpiła złowroga cisza, sugerująca jednoznacznie, że machnąłem jakiś epik z krytycznym fumblem na inteligencji...
Oczywiście był całkiem krótki lol, bowiem w tej całej zabawie z ciastkami, dc, i innymi nie zauważyłem, że dostałem lidera i MA i nie przeszło mi nawet przez głowę, że skoro zaznaczam na cel i po tym dopiero zapala mi się MA, to chyba ja nim jestem