Widzę, że jeszcze nikt tego nie opisał więc zacznę, bo wczoraj nareszcie coś się działo na przedmieściach Altdorfu i w samym mieście i to DWUKROTNIE !

Zaczęło się niewinnie, zaraz po otwarciu LotD cały Order praktycznie wyparował z t4 kierując swoje zadki by podbijać nowe ziemie, a przynajmniej zobaczyć co i jak zanim Destro tam zawita. Przypominało to trochę gorączkę złota, każde PQ obstawione przez co najmniej pełną warbandę, w warcampie ledwo co niektóry wyskoczyli ze sterowca a już pędzili po złote skarabeusze (tak, tak, zwykłe złoto, czy srebro Karla franza jest w LotD warte tyle co zasikany piasek w kuwecie mojego kota

)...
Tymczasem wredne i podstępne destro zaczęło sobie robić prawdziwy festiwal podboju. Wściekłe na Order za przegrany wyścig do LotD ruszyło pełną ofensywą na wszystkich tierach a w t4 padły wszystkie 3 forty... muszę przyznać, że pomyślałem sobie wtedy, a co tam, najwyżej trzeba będzie Franzowi odmalować komnatę a może i nowe łóżko zmontować i dalej radośnie uczestniczyłem odkrywaniu nowego lądu. Jednak inni nie byli samolubni i dzielnie stawiali czoła przeważającym siłą wroga. (to może dopisze ktoś kto tam był

) Tak czy inaczej Destro odbiło się od murów naszego pięknego Altdorfu.
Mimo wszystko uff...
Tak jakoś przed północą rozpoczął się kolejny atak, niezłomni Destro-farmerzy annihilatorów

znowu podeszli pod mury Altdorfu i znowu weszli do miasta. Znudzony wszechogarniającą pustynią i piachem w oczach, ustach i na mojej rudej brodzie postanowiłem udać się i wspomóc Karla swoim świeżo zdobytym na jakimś przerośniętym kościotrupie toporem. I muszę przyznać, że się nie zawiodłem, zabawa przez całe chyba 2h była przednia (moja pierwsza wizyta w oblężonym Altdorfie), a to ugasić pożar, a to potłuc trochę czerepy destraków, a to jakiegoś herosa, czy Lorda, no po prostu full wypass

(już się cieszę na spotkania w LotD z destro).
Tak czy inaczej znowu obroniliśmy miasto, a pod koniec to już po prostu farmiliśmy Invadery

PQ zrobiliśmy chyba z 4-5 razy i doszliśmy już do takiej wprawy, że jedno zajmowało nam coś ok. 20 min...
Niestety nie dane mi było wyrolować złoty worek (max. 2-3 niestety się rollują), niemniej jednak bogatszy o piękny fioletowy, niebieski i 10 Invader Crestów z czystym sercem po oczyszczeniu miasta z plugastwa destro zasiadłem z samym Gotrekiem przy kuflu piwa

...a za oknem już świtało... więc jeszcze ekipa się zebrała co by parę keepów odbić z rąk destro...
Szczerze polecam... Jeżeli zabawa w IC jest równie dobra jak w Altdorfie, to postaram się być tam częstym gościem