Vanguard to gra typu "sandbox" - tzn nie ma tu czegos takiego jak glowny quest, ktory ciagnie sie przez cala gre (a jakos tak sie sklada, ze w kazdej grze ten quest jest dziwnie podobny - powstrzymac zlego czarodzieja ktory chce przejac wladze nad swiatem

) - pozatym nie ma tu zadnego tutoriala i prowadzenia za reke - swiat jest zlozony i otwarty od samego poczatku.
Gry typu WoW, LOTRO czy AoC odsylaja gracza z miejsca na miejsce, wskazujac, gdzie nalezy teraz levelowac i jakie questy robic. W Vanguardzie zupelnie tego nie ma: skrecisz na skrzyzowaniu w lewo - dojdziesz do regionu z mobami i questami na poziomie 10-15, skrecisz w prawo trafisz na region dla graczy po 40tce...
Sadze, ze osoby lubiace gry typu "instant gratification" nie maja czego szukac w VG, bo sie bardzo szybko zniecheca - explorowanie to jeden z najwazniejszych aspektow tej gry (zupelnie nieobecny w AoC i szczatkowy w LOTRO) i na pewno nie wszystkim odpowiada - ta sama ilosc czasu ktora w AoC jest potrzebna do zrobienia calego dungeonu w VG moze byc wymagana tylko na dojscie do niego...(no chyba ze juz sie dorobilo wlasnego Gryfa, Pegasa czy Wyverny)
Niemal kazda zamek/jaskinia/ruiny itd to immanentna czesc gry, a nie tylko element grafiki , - odkrywanie powiazanych z nimi questow i co za tym idzie historii swiata to sedno tej gry.
Chyba najblizsza Vanguardowi jest Eve, tylko ze osadzona w swiecie Sci-fi.