Świtało.
Mgły podnosiły się z okolicznych łąk.
Jabłkowita klacz, idąca stępa, niosąc na swym grzbiecie zakapturzonego jeźdźca weszła na dziedziniec. Człowiek, mężczyzna, zatrzymał ją spokojnym ruchem ręki i poklepał po szyi. Wierzchowiec zarżał cicho.
Stadko szpaków poderwało się z drzewa jarzębinowego zatoczyło koło i usiadło na kolejnym. Przybysz odprowadził je wzrokiem, po czym zsiadł z rumaka, który parskając zatańczył na brukowanym placyku, wybijając kopytami niespokojne stakatto.
- Ciiii... Mżawka – uspokoił ją człowiek, kładąc na jej grzbiecie dłoń.
Zdejmując kaptur odsłonił niemłode już oblicze i podszedł do przycupniętych przy ognisku ludzi.
- Witam. – powiedział lekko zachrypniętym barytonem, a zobaczywszy w towarzystwie elfy dodał: Mae govannen. – i kładąc dłoń na piersi pokłonił się z szacunkiem.
-
Widząc wyczekujący wzrok gospodarzy dodał:
- Nazywam się Tessali Ravensaar. Pochodzę z Gondoru, z Andrastu. Tam się wychowałem i spędziłem młode lata mego życia. Gdy osiągnąłem dwie dziesiątki wiosen zostałem wcielony do armii gondorskiej, gdzie służyłem lat dwadzieścia pięć. Zakończywszy służbę zapragnąłem spokoju i osiedliwszy się w Bree kolejne piętnaście lat przepracowałem jako strażnik miejski. Teraz... – gorzki uśmiech zawitał na ustach przybysza – teraz jestem na emeryturze i puty sił starczy i wigoru, chciałbym zwiedzić świat, zaznać życia, pochędorzyć zdrowo... eee... nie o tym chciałem prawić.
- A wiec do rzeczy. Mam na imię Tessali jako się rzekło, jestem mistrzem w walce brońmi dwiema i 30 szlif w owym fachu zdobyłem.
- Mój dawca imienia ma 34 lata nosząc imię Marcin. Swoją przygodę w krainach śródziemia zaczął jakieś 6 lat temu gdzieśmy razem przez jakieś 3 lata przemierzali krainy Barsawii. Następnie, gdy żyć już się tam nie dało kolejne lata spędził w krainie zwanej ze staroelfickiego Lineage 2, lecz to już nie było to...
- Teraz jestem tutaj. Wróciliśmy do domu... – mężczyzna westchnął wspominając dawne czasy – tak to czuje. I tu zapewne zostanę. Lubię walczyć ale lubię też przy kuflu piwa ziela fajkowego poćmić. Lubię wrosnąć w świat i nie zmieniam stron. Przybyłem do Was właśnie jako że wielu dobrych znajomych mam w waszych szeregach, takich też z którymi me losy się splatają od początku mych przygód. Wiem tedy, że można Wam zaufać i żeście godna kompania, tedy przybyłem.
- Zaiste, przeczytałem kodeksum i regulamin... rozumiem je i akceptuję warunki.
- Mam kąt swój własny w gospodzie Pod Rozbrykanym Kucykiem, a ludziska gadają żem Bardzo Ważna Osoba... jak to ludziska...
Ciekawie:) Ode mnie masz "za", a sledztwo, któż to ten Twój "tajemniczy" przyjaciel, trwa:)
Za. Ale też jestem ciekaw owych tajemniczych przyjaciół ;D
Popieram. (Mam swoje przypuszczenia)
Za
Avatar jak Zavisha:)
Fakt , ten sam art.
Ładne podanie. Jednak w wieku 60 lat z tym chędożeniem to może być różnie :)
Jak najbardziej Za.
Meżczyzna uśmiechnął się szeroko, przeczesał włosy i odparł:
- Dziekuję za pozytywne opinie, to zaszczyt, iż w oczach waszych ma kandydatura ma wartość... Co do przyjaciół tajemniczych, nie wymieniałem ich z imienia, tak aby nie robić wrażenia, że chcę się niejako na ich reputacji dostać do Waszej kompanii. Chciałbym dołączyć do Was nie jako Tessali kamrat tego, tego lub jeszcze tego, ale jako ja sam. O przyjaciołach prawiłem jeno w kontekście pozytywnej opinii o Was.
Obrazek na mym podaniu jeśli powielony, czym prędziej zmieniam.
Z chędorzeniem natomiast - dziekuję za troskę (szczególnie troska niewiast będzie dla mnie wielkim wsparciem) - jakoś jeszcze dzieki Valarom daję radę... chociaż nie wiem jak długo jeszcze Yavanna, dawczyni owoców, będzie me grona wzmacniać.
Apropo chędożenia, przypomnieliście mi jeden z moich najulubieńszych kawałków Wiedźmina...
" Stojąc niepewnie na rynnie, Jaskier zastukał w ołowiane ramki. Okno nie było zamknięte, ustąpiło przy lekkim pchnięciu.
- Geralt! Hej Geralt!
- Jaskier? Zaczekaj... Nie wchodź, proszę...
Jak to, nie wchodź? Co to znaczy, nie wchodź? - poeta pchnął okno. - Nie jesteś sam, czy co? Czy może chędożysz akuratnie? ( ;D )
Nie doczekawszy się odpowiedzi i nie czekając na nią, wgramolił się na parapet, strącając leżące na nim jabłka i cebule.
- Geralt... - sapnął i natychmiast umilkł. A potem zaklął półgłosem, patrząc na jasnozielony strój medyczki leżący na podłodze. Otworzył usta ze zdumienia i zaklął jeszcze raz. Wszystkiego mógł się spodziewać. Ale tego nie."
Ilekroć przeczytam sobie podkreślone pytanie, tak zawsze równie głośno się śmieję. :D
Cytat: Tessali w Styczeń 04, 2011, 04:05:13 PM
Obrazek na mym podaniu jeśli powielony, czym prędziej zmieniam.
Mnie to nie przeszkadza. ;)
Prosimy o wyjasnienie zachowania:
(http://img717.imageshack.us/img717/6299/16031638.jpg) (http://img717.imageshack.us/i/16031638.jpg/)
Uploaded with ImageShack.us (http://imageshack.us)
Towarzysz Tessali prosil mnie bym w tym miejscu i o tej porze poinformowal, iz ma problemy z zalogowaniem sie na forum (przyczyna nieznana). Prosil by z jego wyjasnieniami poczekac az problem z logowaniem minie, tudziez zlapac go w Lotro i tam pod grozba zasztyletowania wyciagac z niego wyjasnienia :)
Post sponsorowany (meritum postu - Tessali , tresc i wykonanie ja :)
Pozdrawiam Lethearion
A wiec... moja wypowiedz zostala wyrwana z kontekstu.
Faktycznie, pokazana w ten sposob wyglada na chamska i buracka, aczkolwiek w szerszym ujeciu, nie powiedzialem do rozmowcy nic ponad to, co oczekiwal bym powiedzial, a nawet uwazal to za pozadane by dzialo sie mu jak najgorzej - aby mial 'zly dzien'. Wychodzac na przeciw oczekiwaniom rozmowcy zagralem na tej samej strunie co on sam, starajac sie wymyslic mozliwie niepozadana sytuacje dla jego osoby, co byloby zgodne z jego pragnieniem.
Wiem, ze nie jestesmy gildia RPG, lecz niestety RPG'a wyssalem z mlekiem matki, a moj adwersarz najwyrazniej tez, a wnioskuje to wlasnie z jego zagrywki czysto RPG'owej, a mianowicie zyczenia innym zlego dnia. Bylo i jest dla mnie oczywistym, ze chodzi tu o specyficzna konwencje jego postaci, (bo nie jest dla mnie do pomyslenia aby czlowiek z drugiej strony kabla swiadomie zyczyl mi zle, a jesli tak, to ja nie chce miec z tym typem nic doczynienia), ktora to jest pesymistycznie nastawiona do zycia i wzgledem innych ma podobne uczucia.Podpialem sie wiec niejako pod ten pomysl, niejako odruchowo rozwijajac watek.
Jesli kogos urazilem - przepraszam, nie bylo to moja intencja.
Pozdrawiam.
Cytat: Tessali w Styczeń 26, 2011, 09:53:43 PM
...nie powiedzialem do rozmowcy nic ponad to, co oczekiwal bym powiedzial
Cytat: Tessali w Styczeń 26, 2011, 09:53:43 PM
...co byloby zgodne z jego pragnieniem.
Jest wielce niepokojące, że wiesz czego chce lepiej od samego mnie.
Nie bawię się w RP i bynajmniej moje zachowanie nie było "czysto" RP-gowe.Rozumiem,że lubisz Role-Playing, ale nie można mierzyć każdego własną miarką.
przez wiele osób zwany jestem Złym Emilem, a żarty typu "złego dnia", "zły dzień"są moim małym wypaczeniem stereotypowego zachowania, jako że nie lubię utartych schematów.
Sam żart przyjąłbym z uśmiechem ,gdyby nie był tak obraźliwy i napisany językiem tak prostackim i napastliwym. Jednakże usłyszenie od osoby ,z którą rozmawia się po raz pierwszy , żeby dorobiła się złamania otwartego i zakaziła to kałem było dość przykre.
To tylko moja opinia, może zbyt pochopna, ale co tam. Po opisie sytuacji i Waszych wyjaśnieniach/komentarzach dochodzę do wniosku, że "zły" trafił na takiego, który postanowił mu pokazać, że jest od niego "bardziej zły". Zabrakło jednak pewnego wyważenia "ciężaru gatunkowego" i stąd problem. Uważam, że powinien być on rozwiązany między Wami poprzez pw w grze czy pw forum.
Według mnie problem został rozwiązany. Tessali opisał sytuacje ze swojej strony i przeprosił.
Prosiłbym tylko żebyś zachował rozsądek w swoim stylu RP, bo jak zam powiedziałeś nie jesteśmy kinem RP i czasami to co(być może) było by pasujące w RP może obrazić normalnego gracza.
Jak zwykle masz rację Veldirze. Moim błędem było rozdmuchiwanie tego zamiast porozmawiać na PM ,za co najmocniej przepraszam.
Zly Emilu...
Po pierwsze, nie bierz tego osobiscie, z mojego punktu widzenia moja postac rozmawiala z Twoja postacia w swiecie Srodziemia w okreslonej konwencji. Wiec nie widze powodow do osobistych animozji. To nie tobie zyczylem owej kontuzji, tak jak i nie ty, zyczyles mi zlego dnia, bo sprawa rozegrala sie pomiedzy postaciami. Na marginesie, Zly Emilu, ja przez wiele osob jestem zwany Gownanym Dziadkiem...
Napisales, ze moja riposta byla napisana jezykiem prostackim i napastliwym... twoj kolejny zart? Bo ja sie nie smieje... ale jesli czujesz sie napastowany, to moge sie zasmiac.
Przyjacielu, wiecej dystansu, przepraszam cie jeszcze raz, za to, iz byc moze przeze mnie miales zly dzien, a nie Twoja postac.
Ostatnia sprawa. Jestem czlowiekiem do porozmawiania, jesli nie zyczysz sobie takich RPG'ow i ubodlo Cie moje zachowanie, powiedz mi to osobiscie, gdyz osobiscie nie lubie prania brudow publicznie.
Pozdrawiam.
Edit: Wyprzedziles mnie nieco z odpowiedza. Ciesze sie, ze sprawa sie wyjasnila. Przepraszam jeszcze raz i obiecuje poprawe..
Dziękuję, sprawa wyjaśniona, jesli macie jeszcze jakieś uwagi - proszę już na pmy.
@Tessali - sprawa upubliczniona, bowiem jeszcze jesteś na próbnym.
Zmierzchało.
Chłod ciągnął od pobliskiej wody, aż w kościach łupało. Na niedalekim zaoranym polu, stadko wron w gorączkowych poszukiwaniach robactwa powtarzało do znudzenia swoje: Kraaaa... kraaa...
Zakapturzona postać, prowadząc rumaka za uzdę wędrowała poprzez osnuwające się przedwieczorną mgłą błonia. Podchodząc do okutej księgi, zsunęła kaptur z głowy, ukazując męskie lico - niemłode już co prawda, lecz w oczach dostrzec można było wesoły płomień.
Człowiek dobywszy pióra umoczył je inkauscie i na kolejnej czystej karcie, zamaszystym pismem spisał słowa:
Bardzo proszę mocium Panie,
Mocium Panie me wezwanie
Mocium Panie wziąć w sposobie...
Mężczyzna przerwał pisanie, a zasępiwszy się wymamrotał do siebie: Eh, chyba zle zacząłem. Wyrwał karte i zaczął od nowa:
Bardzo proszę, jako iż bawie w waszej gościnie juz czas jakowy,
o poniesienie mojego - człowiek zagryzł wargi nie wiedząc jak ująć mysl - stanowiska, tak bym dalsze rozdziały owej księgi mógł odczytać.
Skreśliwyszy te słowa podumał nad nimi jeszcze troche, a stwierdziwszy, iż jak napisał tako bedzie stało bukwami na papierze, uśmiechnał się pod nosem, a zarzuciwszy kaptur na głowe ruszył w droge powrotną.
Chyba kolega po roku może dostać awans - o ile oczywiście skonczą się akcje typu "fekalne zyczenia" :)
Popieram.