Dzień dobiegał końca. Czerwona poświata zachodzącego słońca rzucała krwisty cień na pobliskie zamczysko. Wędrowiec, skryty w pobliskich zaroślach, obserwował blanki oświetlone ostatnimi promieniami dnia.
- Rozejrzę się po zmierzchu. - pomyślał niepozorny hobbit. - Za dnia nie powinienem się pokazywać. W końcu przerażające historie o tym miejscu, przekazywane z dziada pradziada nie biorą się znikąd. - dokończył myśl, po czym położył się pod wielkim rozłożystym dębem otoczonym niewielkimi zaroślami...
Leniwe słońce powoli zaszło na zachodzie, ustępując miejsca na bezchmurnym nieboskłonie księżycowi. Oczy niziołka szybko przystosowały się do panującej ciemności, a słabe światło księżyca było wystarczające by hobbit pewnym lecz bezszelestnym krokiem mógł się zbliżyć do bramy prowadzącej do wnętrza zamku.
Stanąwszy przed bramą niziołek zwrócił uwagę na pergamin przybity do wielkich drewnianych drzwi. Zaciekawiony zaczął czytać:
"Szanowny wędrowcze. Aby przekroczyć te progi musisz wypełnić podanie.
1. Kim jesteś, jakim imieniem podpisane są karty Twojej historii, oraz doświadczenie.
2. Wiek
3. (...) "
- No chyba ktoś miał bliskie spotkanie z piorunami Gandalfa. - pomyślał Gustlic. - Ankiet im się zachciało. To nie w moim stylu... - dokończył myśl, po czym zaczął się wspinać na mury.
Będąc na szczycie zobaczył kilku sennych wartowników, pilnujących ognia palącego się w wielkim kotle.
- Heh... kiedy się Ci ludzie nauczą. - pomyślał z politowaniem - Patrząc w stronę światła nie widzisz co dzieje się po za jego granicami. - Po czym delikatnie i po cichu przemknął koło nich i z gracją zeskoczył na wewnętrzny dziedziniec. Rozejrzawszy się po nim zobaczył 3 piętrowy budynek, wejście do niego broniły kunsztownie wykonane stalowe drzwi, oraz para strażników.
- Solidna robota - pomyślał Gustlic, po czym wyciągnął woreczek z nieznaną zawartością i rzucił go w kierunku strażników. Zawiniątko poleciało niewielkim łukiem i wylądowało u stóp niczego nie spodziewających się strażników. W chwilę po wylądowaniu okolicę spowił siwy dym, nie dając najmniejszych szans, niczego niespodziewającym się strażnikom, na reakcję. Wiatr szybko rozwiał opary, a niziołek spokojnie podszedł do drzwi i otworzył je jednym ruchem ręki. Jego oczom ukazała się wielka sala, z dwoma rzędami bogato zdobionych kolumn podtrzymujących sklepienie. Nawy boczne prowadziły do drzwi, zapewne prowadzących na piętro, a ich ściany obstawione były ogromną ilością beczek. Na środku stał wielki stół, przy którym kilkanaście postaci ucztowało - zapewne po kolejnym udanym wypadzie. Gromki śmiech rozbrzmiewał raz po raz, a alkohol lał się strumieniami z okolicznych beczek. Tą o to sielankową scenerię przerwał głośny trzask otwieranych drzwi.
- Witam - powiedział niziołek - Jestem Gustlic, strażnik północnych krain (warden), oraz od czasu do czasu włamywacz (burglar). Przybywam do was z Brandywine (serwer). To co porozmawiamy... czy mam wyjść. ;D ;D ;D
Pozdrawiam
Gustlic
- Witaj za murami naszej Twierdzy nieznajomy. A jakże, porozmawiajmy, ale najpierw usiądź i napij się piwa. O suchym języku nie będziemy przecież rozprawiać - wskazał miejsce Engril.
- Chyba, że za mocne dla Ciebie krasnoludzkie trunki. - zaśmiał się krasnolud.
Niziołek skłonił się w pół przed krasnoludem.
- Witaj zacny panie... No dobra dworskie maniery, chociaż dobrze mi znane nie są moja domeną. - Zaśmiał się głośno hobbit, po czym pędem rzucił się w kierunku krasnoluda. W połowie drogi skoczył wysoko i wylądował wprost na kolanach krasnoluda, jedną ręką chwycił pełen kufel piwa ze stołu i wypił jednym haustem. Odłożył kufel i z uśmiechem na ustach chwycił obiema rękami policzki krasnoluda i zrobił mu "puci puci". Po czym wstał z kolan zaskoczonego krasnoluda i rozejrzał się po zdumionych zgromadzonych.
- Lubię Cię grubasku - z nonszalanckim uśmiechem na ustach rzekł w kierunku krasnoluda. - A to Twoja sakiewka mości Panie, pilnuj jej lepiej na drugi raz - zaśmiał gromko i rzucił sakwę z zawartością w kierunku krasnoluda. - A teraz do rzeczy. Przybyłem do tej krainy nie dawno, doświadczenie moje w tej krainie sięga poziomu 18 i 12 (jak na obecną minutę zaraz się pewnie zmieni). Kinship z którym jakiś czas temu współpracowałem na Brandywine może być wam znany, chodź nie musi, zwał się Phirro Quarre, dla wtajemniczonych bardziej znany jako Piaskownica. Na Brandywine spędziłem jakieś 3 lata. Co do wieku - można powiedzieć że wiek dojrzały według rachuby hobbickiej już osiągnąłem. A według ludzkiej już dawno za mną, chociaż ciągle się czuję jak 18-latek ;D ;D
Hobbit rozejrzał się w poszukiwaniu wolnego miejsca i usiadł na pierwszym wolnym krześle przysuwając do siebie kolejny kufel pełen krasnoludzkiego piwa.
- Pijemy?? - Powiedział z uśmiechem w kierunku krasnoluda.
Drzwi uchyliły się z wolna, zapadła cisza... do karczmy wszedł Milo...
Karczmarz wiedział co się święci, od razu wyciągnął najlepszy bimber z pod lady i jak najszybciej podał spragnionemu wędrowcowi. Milo łyknął i skinął głową o dolewkę... Karczmarz napełnił ponownie kufelek i do drugiego zaczął lać popitkę.
- Niet - warknął Milo - Po trzech pierwych nie zakuszajet.
Milo łyknął i rozejrzał się po izbie. Wzrok jego od razu padł na stolik przy którym znajoma krasnoludzka gęba zapijała się trunkami z jakimś młokosem... Zabrał ze sobą trzeci już napełniony kufelek i przysiadł się do stolika.
- Engril, stary druhu, czy Twój kompan aby nie za młody aby z nim popijać?
PS. Wiek i Imię kolego podaj, oraz napisz coś od siebie z RL (co lubisz itd)
Opowieści ładne snujesz i widać żeś kompan w porządku, dobrze trafiłeś, dużo tu pozytywnych osób i wielu u nas znajdziesz chętnych do takich klimatycznych rozmów, ale jak boisz się napisać cokolwiek o sobie to kiepsko cię widzę i ode mnie przynajmniej ZA na razie nie będzie. Rozwiń więc podanie o te kilka zdać, a już niedługo pod Kucykiem we trzech z rudobrodym krasnoludem obalimy nie jedną baryłkę... już jako kinowicze :)
Gustlic popatrzył zadziornie na nieznajomego. Uśmiechnął się pod nosem, po czym rzekł:
- 33 wiosny za mną, co do imienia - różnie mnie zwą na różnych światach. W realnym - Karol. Co do zainteresowań - fantasy/cyberpunk/SF - generalnie jestem starej daty MG z gier tzw papierowych RPG (zew cthulhu, cyberpunk 2020, warhammer, śródziemie). Dodatkowo lubię ciężką muzykę taneczną (heavy metal ;D). Odnośnie zawodu - no cóż tutaj jest ciężko ;D - czego to w życiu nie robiłem ;D - ogólnie obecnie pracuję jako elektromonter (co nie znaczy że za chwilkę się to nie zmieni), doświadczenie w MMORPG - heh brałem udział w betatestach WoW-a, potem grałem w Lineage 2, po drodze przewinęło się Eve online i parę innych pomniejszych. Obecnie gram casualowo - wiadomo praca rodzina dzieci.
Na pytanie czemu tutaj nie odpowiem w tej chwili - zostawię to na potem (albo nigdy) ;D Tyle o mnie.
P.S. Hobbit podszedł do nowo przybyłego i szepnął mu na ucho
- Informacje nie przychodzą tanio. - po czym odszedł ściskając w ręku ciężki mieszek ze złotem. ::) ::)
Milo uśmiechnął się i machnął ręką w kierunku karczmarza, ten chwycił baryłeczkę i szybko podbiegł do stolika i energicznie polewał trunek trójce towarzyszy. Engrilowi aż oczy poczerwieniały po pierwszym łyku, jednak nie odrywał kufla od brody - AAARRRGGGHHH - wrzasnął waląc pięścią w stół - Luuuubie takie rekrutacje ;D
ZA :) Witamy
Popieram, gorąco.
W ferworze wyjazdowo-chorobowym umknęło mi Twoje podanie.
"Za" i zgłoś się po zaproszenie za mury :)