I ja tam byłem miód i wino piłem, było fajnie, aż się łezka kręci na wspomnienie emocji, ale za często schodziłem z braku niewystarczającej liczby healerów.
To jest właśnie fajne w młotku, że najbardziej liczy się kooperacja i wspólne wsparcie. Nie ma healerów tanki szybciutko schodzą i na odwrót, ale możemy się pochwalić wspaniałym zgraniem. Zaraz na drugi dzień przyszło mi grać (z braku naszych) z inną gildią w warbandzie i nic tylko śmiać mi się chciało, jak wszyscy z całego warbandu rzucali się klikając needa przy dropie na rzeczy dla klas postaci, których nie było w ekipie

, a potem leader teamu wszystkich wyzywał od idiotów.