Kłaniam się nisko, omiatając brodą zaległy na butach kurz z gościńców i insze plugastwo. No, może nie aż TAK nisko, nie z braku szacunku jednak, jeno przez to, iż podniósłszy się, wyglądałbym cokolwiek niechlujnie. A nie przystoi tak kapitanowi Gondoru, choćby ledwież 15. był stopnia.
Jam jest Fearandil i stoję tu przed Wami, z ostatecznie nieupstrzoną niczym brodą, by, za radą krasnoludzkiego druha, Khadrima, ofiarować swój miecz i skromne usługi, na pohybel Nieprzyjacielowi. Albowiem, choć jego oko czujne, przez pożądliwość, wyłupione zostanie, a posoka jego popleczników użyźni ziemię, na której wolne ludy Śródziemia w szczęśliwości odtąd żyć będą. Wszak, nim to nastąpi, każda para rąk czy to elfa, czy krasnoluda, czy niziołka, czy człeka, jako ja, do zwycięstwa przybliżyć może, takoż miecz dzierżąc, strzałę wypuszczając czy w struny lutni uderzając coby melodią słodką Cień odgonić.
Tak tedy, bracia i siostry Twierdzy, czekając na werdykt na kolana padam, bacząc by brody nie upaprać i despektu Wam nie czynić, umorusaną facjatę okazując.
Hmmm... żem grafoman to już wiecie, więc teraz z innych rzeczy o sobie.
Jestem Mariusz, lat 27, a że "2" jeszcze z przodu, tedy bez starczych łez się obejdzie

Doświadczenie w MMO mam znikome. Na wszystkie próby i podchody przeważnie odzywało się we mnie jakieś wewnętrzne FUJ. Może przez to, że gdy pierwszy raz zobaczyłem okienko czatu, a w nim zdanie(?) złożone z trzyliterowych 4 wyrazów(?), pomyślałem sobie "WTF?". Fakt faktem, po pewnym czasie się z tym oswoiłem, ale, w zasadzie, jedynym znaczącym epizodem był Warhammer. Niemniej, mając porównanie z papierowymi sesjami,w których wciąż z lubością wielką uczestniczę (wcześniej Zew Cthulhu), zestawienie wyglądało blado, baaardzo blado. Zawsze wolałem BYĆ w świecie i śledzić fabułę, niż ścigać się na zasadzie "mam większy damage niż ktoś tam". Odkąd, lat temu dziesięć, znajomy mego ojca położył mi na biurku 5 płyt z Wrotami Baldura, wypowiadając tonem jakby już wtedy pewien był efektu "A teraz zagraj w to", wsiąknąłem w wirtualne światy całkowicie. Przez produkcje Bioware, 2 "wampiry", Fallouty (oddam 3. część za tanie wino

), 3 części Gothica itd. doszedłem do LOTRO (całkiem niedawno). I okazało się, że mimo "onlajnowości" swej, mogę i fabułę śledzić i w tolkienowskim świecie pobyć (a też już lat minął gzylion, kiedy jak wir wciągnęło mnie pierwsze przeczytane z Tolkiena zdanie o pewnym hobbicie mieszkającym sobie w norce).
Wzmianka o tym, skąd moje podanie tutaj, już padła. Twierdzę polecił mi Khadrim, który, w przerwach pomiędzy przycinaniem orków do krasnoludzkich rozmiarów, pracuje w tej samej firmie co ja. Idąc dalej tym tropem, skoro praca - to brak czasu. Brak czasu ergo casualowość/casualowatość

Twierdzy, ale też social nad progress, bardzo mi odpowiadają.
Zainteresowania, hobby - raczej nie odbiegają od panującej tu, jak widzę, normy. Książki (King, Sapkowski, zapomniałbym - Lovecraft!!! - wybacz Mistrzu), kino, historia, muzyka - tu od RHCP, przez Zevona, różne odmiany metalu, po ukochane soundtracki z gier i filmów (Poledouris i pierwszy Conan!!!) - wreszcie, zmniejszanie światowych zasobów piwa w weekendy z przyjaciółmi.
Na Ulryka! Już kończę, bo to dłuższe chyba, niż CV i list motywacyjny, jakie składałem do firmy

Ja przepraszam

Jeszcze tylko regulamin - zapoznałem, akceptuję.
Pozdrawiam!