Aktualności:

Witamy w nowej odsłonie forum!

Menu główne

Kobiety??!!

Zaczęty przez elrama, Grudzień 16, 2010, 10:23:03 AM

Poprzedni wątek - Następny wątek

elrama

Do pośmiania; ... :

Jakie są kobiety? Czy: "... I wcale nie o to chodzi, 
że Polki są najpiękniejsze. Uważam, że wcale nie są piękniejsze od Rosjanek, Rumunek czy Hiszpanek. Chodzi o to, jak wspaniałe jesteście. Takie Marylin Monroe XXI wieku: piękne, mądre i wyzwolone, ale inaczej niż gdzie indziej, bo tu życie zmusiło kobiety, by radziły sobie same – wojna, komuna itd. Ale jednocześnie nie przestały wierzyć w różnicę między kobietą a mężczyzną.
"
Czy:
"... W końcu doszliśmy do mojej chałupy, gdzieśmy sobie zrobili – ze zacytuję Artystkę Dodę – mega tajski wieczór. Czyli konkretny masaż, wołowinę z zielonym curry i takie tam... Po czym się walnęliśmy spać.

Kole piątej zaczęło mnie jakby smażyć, więc wstałam, przyniosłam sobie wody i przyszło mi do głowy, że można by tak obudzić kolegę mego i może wykorzystać jeszcze tę czarowną noc. Zadumałam się więc na moment, przypomniałam sobie jego imię i do niego sunę. A tam, słuchajcie... jakieś UFO.

Facet leży w moim łóżku w pozycji embrionalnej, pod czterema warstwami poduszek i kołder, rozpalony do białości i dyszy, świszczy, mamrocze coś, zawodzi.... Próbowałam go dobudzić, ale bezszansie totalne. Zwłoki. A przecież aż tak dużo to przecież nie wypiliśmy poprzedniego wieczora, więc to nie to.

Zdziczałam kompletnie. Znalazłam w kuchni termometr, przyłożyłam kolesiowi gdzie trzeba i od razu 39,9. To już nie mierzyłam dalej, bo się przestraszyłam, tylko poszłam do drugiego pokoju, żeby zadzwonić do Jadwini. I mówię jej, jaka sytuacja. Że byłam wczoraj na baletach, przygruchałam sobie kolesia, przyszliśmy do domu i tak dalej, a teraz on leży nieprzytomny w moim łóżku i paruje.

Jadwinia się o dziwo wcale nie przejęła tylko zarżała, a potem mi powiedziała, że to grypa. I że Bogu-nie-miła też podobno w piątek była wieczorem na jakiejś gali, a przed świtem już do niej wzywali karetkę, bo nikogo nie poznawała tylko mamrotała bez przerwy ,,Misza, Misza"...

- Ty, no ale co ja mam zrobić? – zakończyłam dramatycznym pytaniem.
- Zajmij się kolegą – zarechotała Jadwinia. – I nie pozwól mu się ziębić, bo to niebezpieczne – dodała i się wyłączyła.

No i dobra, skracamy już tę historię, bo sama dostaję dreszczy. Facet był incommunicado do popołudnia. Nie mogłam na to patrzeć, więc mu podawałam co parę godzin jakiś apap, coldrex i co tam było w domu. A on nic. Brał, popijał i z powrotem buch pod kołdrę. A od tej gorączki, to chyba nie wiedział, gdzie jest. No, po prostu komedia. Albo tragedia. Albo jedno i drugie. Czułam się jak w ukrytej kamerze. I tak do wieczora.

Całą następną noc przy nim chodziłam, bo jęczał jak potępieniec. Kompresy na głowę, aspirynki, sucha piżamka, pićku, termometr, te klimaty. Chociaż nawet nie wiedziałam, jak się nazywa. Tak mnie ta schiza zmęczyła, że kole szóstej obudziłam go i mówię:
- Mój drogi, nie wiem, co to za jazda, ja ci bardzo współczuję, ale masz dwie godziny na złapanie pionu, bo ja wychodzę do firmy. I przykro mi, ale dłużej tu pozostać nie możesz.  ""

Potwór !! Jak można zbolałego chłopa z chaty wyrzucić??  ;D