Aktualności:

Witamy w nowej odsłonie forum!

Menu główne

Elrama - podanie

Zaczęty przez elrama, Listopad 27, 2009, 12:07:51 PM

Poprzedni wątek - Następny wątek

elrama

Wersja skrócona  ;D

1. Elrama, 21, burg
2. 37
3. Coś ze 4 lata
4. Paczka kolegów biega po Śródziemu. Fajnie by loby ich spotkać. Coś o sobie - hmmm - gotowanie, muzyka, pływanie,.. wiele rzeczy lubię,
5. Kodeks poczytał, akceptuję
6. Rodzaj konta - full
Acha, Facetem jestem, ważny szczegół ale o tym niżej ;p

Niniejsza opowieść oparta jest na prawdziwych wydarzeniach, zawarte w niej są drastyczne sceny.

.... Tak dawno, nie opowiadałam tej historii. Ile to już dni? Dni, nie lat już prawie ... - głos kobiety uwiązł w gardle. – Tak dawno nie widziałam dawnych towarzyszy broni. Czy żyją? Czy ja żyję? Posłuchajcie wędrowcy i oceńcie sami.
- Wiele lat temu młoda czarodziejka elrama walczyła ramię przy ramieniu z Wolnymi Ludźmi przeciwko siłom ciemności. Naszą dewizą były dwa słowa wyhaftowane na sztandarze: Siła i Honor. Ten sztandar zawsze prowadził Nas w bój. A nie były to czcze frazesy, dla towarzysza w potrzebie, nie licząc sił Naszych nie patrząc na liczbę wrogów ruszało się do walki na całe hordy goblinów, ghuli, numa raiderów. Jednak ciągłe walki uszczuplały Nasze siły. Kłótnie, zawiść między klanami doprowadziły do tego, że nie walczyliśmy już dla Wolnego Świata. Walczyliśmy już tylko o honor, dla towarzysza z szeregu. Coraz więcej klanów przechodziło na stronę ciemności skuszeni obietnicami nowych artefaktów, ulegali podszeptom wielkiej władzy jakie miała im przypaść po zwycięstwie mroku. W ostatniej bitwie o Nasze siedziby mieszczące się w pustynnej krainie TaoSung, resztki naszego klanu które uszły cało z tej okropnej rzezi, rozeszły się w różne strony świata. Z całego tego szaleństwa ciągłych walko zostali w pamięci nieliczni współtowarzysze broni: Falrina, Dalma, Quint, Baro, Stenia, Ptah, Kendzior, Ocelot, Wielki. To była moja rodzina, za nich stawało się w bój, mimo ran i zmęczenia. Nie zaś za ,,wolnych ludzi" – tu usta opowiadającej kobiety skrzywiły się z niesmakiem – bo czy możemy nazwać ,,Wolnymi Ludźmi" tę bandę, wiecznie skłóconą, w pogoni za zyskiem, potrafiąca dla kilku sztuk srebra sprzedać swojego towarzysza z szeregu. To wszystko sprawiało że coraz częściej sprzymierzałam się z ludźmi z Haradu, Urukami z pieczar Ettenmors.  Z czasem zapomniałam magicznych słów, które pozwalały mi władać mocami ognia, lodu, wiatru i i światła. Z potężnej czarodziejki elramy stałam się elką, która w brudnych łachmanach, rzucała się z toporem w ręku na tych ,,Wolnych Ludzi". Pijana szałem bitewnym, zapachem krwi i śmierci, stałam się podobną do swoich kompanów – Uruk-hai. Zaczęłam cenić ich pogardę śmierci z jaką rzucały się do walki. Walka stała się celem samym w sobie. Jednak z biegiem czasu budziła się we mnie tęsknota za czymś. Za obietnicą innego świata. Zobaczyłam że Ci pogardzani ,,Wolni Ludzie", mimo że nie umieją walczyć, potrafią umierać za swoje ideały. Widziałam szaleńcze szarże mistreli, którzy mimo ran i zbliżającej się śmierci do końca próbowali uzdrawiać swoich towarzyszy, którzy stali w zwartych szeregach, walcząc ramię w ramię. Widziałam odwagę skautów wdzierających się do twierdz, którzy ze sztyletem w dłoni atakowali ciężkozbrojnych wrogów, często ginąc rozsiekani na mieczach. Od nielicznych wziętych do niewoli skautów, torturami wymusiłam podanie kilku tajemnych słów oraz poznałam techniki walki sztyletami. Te tajemne słowa sprawiły że przypomniałam sobie słowa z czasów gdy byłam elramą, nie zaś wiecznie pijaną, w potarganej odzieży elką.
Któregoś razu wymknęłam się z obozu Uruków, by dotrzeć do krainy Archet. Tam zaczęłam poznawać krainy Śródziemia. Ten świat był inny niż pamiętany z przeszłości. Przypomniałam sobie że świat to nie tylko rzeź, jęk mordowanych ale też śmiech, muzyka. Zrozumiałam, że ludzie w tych ciężkich chwilach znowu potrafili się zjednoczyć w walce z mrokiem. Znowu widzę śmiech , słońce, odwagę w ludziach. Nie dalej jak dwa dni temu wstecz, próbowałam przynieść głowę Leadera Goblinów z twierdzy w Lone-lands. Nie zdając sobie sprawy że poziom 18 to kpina w porównaniu z ogromem przedsięwzięcia . Otrzeźwienie przyszło w środku twierdzy, gdy stałam otoczona przez tłum goblinów, parując pchnięcia włócznią, robiąc uniki przed ciosami mieczy. Zaśmiałam się gorzko. Coraz trudniej było wznieść sztylet, coraz trudniej było z ust wydobyć tajemne słowa które osłabiały atakujących. To już koniec .....I wtedy właśnie zobaczyłam małego grubaska w śmiesznej czapce, który nie bacząc na tłum goblinów, który kłębił się w koło mojej reduty, zaczął potężnymi zaklęciami powalać jednego wroga za drugim. Leczącą runą wsparł moją słabnącą wolę. Jego walka przypominała szalejącą burzę z piorunami. Po kilku chwilach nie było ani jednego zdolnego do walki goblina. Okazało się że runekeeper wraz ze swoimi towarzyszami również chcą przynieść głowę Leadera Goblinów. Gdy zaczęłam dziękować za uratowanie życia, przerwał mi machnięciem dłoni: Nie masz za co Pani, Wolni Ludzie znowu się zjednoczyli w walce z mrokiem- spojrzał ponownie na mój 18 poziom i z ust jego wyrwało się krótkie – lol – cokolwiek to znaczy – Szanujemy odwagę Pani, ale to co robisz to najkrótsza droga do szybkiej śmierci. Przystań Pani do Naszej grupy, zjednoczeni możemy silniej uderzać na wroga. Cóż, zgodziłam się. Reszta poszła gładko. Lore-master potężnymi słowami ogłuszał przeciwników, Runekeeper za pomocą magii błyskawic pokonywał kolejnych przeciwników. Walcząc ramię przy ramieniu pokonaliśmy Leadera Goblinów, walcząc dalej przebiliśmy się na druga stronę obozu. Rozstając się w dolinie pająków, podaliśmy sobie dłonie i rozeszliśmy się w swoje strony. Odchodząc usłyszałam: ,,bye el". Ostatni raz słyszałam te słowa na rozstajach dróg w TaoSung ... ,,bye el".
Posłuchajcie wędrowcy, oficerowie, nie jestem już podlotkiem. Nauczyłam się podejmować szybkie decyzje. Teraz wiem że muszę odszukać starych towarzyszy broni: Quinta, Ptaha, Falrinę, chcę walczyć po stronie dobra. I tak to siedzę przed Wami i proszę o przyjęcie do Waszego grona. Znam kodeks którym się kierujecie i przyjmuję go jako własny. Znacie już moją historię. Do Was oficerowie należy decyzja.

Niobar

wow, ja obiecuję że to kiedyś przeczytam :P
Boże dałeś mi rozumek, ale gdzie instrukcja obsługi ?

Ptah

Oj elka!!!! Chyba się wzruszyłem. Przypomniałeś nie tylko swój talent pisarski (oj te Twoje i Quinta opowiadanka o wojnach w Tao Sung) ale też te piękne chwile (ile to latek 2-3?) w naszej gildii. Miło wspominać, choć to przeszłość. Fajnie, żeś się zdecydował wystawić nosa z Eten.
Zwracam się z prośbą do szefostwa o przyjęcie tego człowieka w skład gildii. Reczę za niego jako gracza, a przede wszystkim człowieka.
Lore-master 65 lvl.

Kadorin

Może i opowiadanie bardzo ładne, lecz podanie znikome.
Rozwiń bardziej, proszę.
Hiperpłaszczyzna rozpięta na ewaluowanej przestrzeni bazowej 25- wymiarowej posiada 17 ekstremów lokalnych. Niech k będzie dowolnym ciałem i zgodna z waluacją dyskretną dla hipotezy Jakobianowej. Domknięcie całkowite pierścienia izomorficznego definiuje wskaźniki sumacyjne ...

Utumo

Podanie ma świadczyć o człowieku,forma jest drugorzędna.Mi ten tekst mówi wystarczająco.Za.
I don't play Real Life. The balancing sucks.

Veldir

Zgadzam się w pełni z Utumo. Wielkie popieram!

Kadorin

To teraz musisz liczyć tylko na szefową ;), która wraca dopiero w poniedziałek wieczorem.
Hiperpłaszczyzna rozpięta na ewaluowanej przestrzeni bazowej 25- wymiarowej posiada 17 ekstremów lokalnych. Niech k będzie dowolnym ciałem i zgodna z waluacją dyskretną dla hipotezy Jakobianowej. Domknięcie całkowite pierścienia izomorficznego definiuje wskaźniki sumacyjne ...

Quintu

#7
Muszę przyznać, że wielkie wrażenie zrobiły na mnie Twe słowa Skrytobójczyni. Ale Quinta już nie ma... Przynajmniej takiego jakiego kiedyś poznałaś i z którym walczyłaś. Nie ma szalonego wara. W jego miejsce wstąpił zrównoważony kapitan, a Wiedz, że to jest w tej profesji najważniejsze - żeby w trudnych momentach nie tracić głowy. Jeżeli jednak godzisz się na to o Skrytobójczyni - przyznaję odnalazłaś starego druha.

pozdrawiam

ps. elrama to stary druh - mężny wojownik i dobry towarzysz w podróży i bojach. Bedzie podporą dla gildii - ręczę wam za to ja Quintu. Pięknie tez napisał między wierszami swojego opowiadanka czym się zajmował bezpośrednio przed złożeniem podania do naszego Bractwa. Bo niektórzy z Was o mężni wojownicy znają go pod mianem Elki czyli krwiożerczego Warleadera z Etten...
lotro:
Quinthurin - 24 lvl dwarf champion ; Faflun - Stalker R6
WoT:
quintu - E-50 M  tier X  ; IS-7 tier X

Huriel

Elka, słońce, ja za Tobą całym serduchem i obiema rączkami:)
"The trouble with having an open mind, of course, is that people will insist on coming along and trying to put things in it."
Terry Pratchett

Niobar

tak tak, mój Zwierzu kojarzy Elkę, nie za dobrze bo gra w brabarzyńskich porach ale zdarzało mu się pobiegać :P
Boże dałeś mi rozumek, ale gdzie instrukcja obsługi ?

Halina

Oj elka -wrocilo wspomnienie wspanialych  wspolnie spedzonych chwil w gildi Sila i Honor,byles i jestes swietnym kumplem i graczem. A Falrina podpisuje sie rekami i nogami za Toba i ciesze sie ze bedziesz z nami.Do zobaczenia w grze ;)

Etheldar

Elkaaa!  ;D dobrze wybrałeś, powodzenia  :P
Reaction is a weakness the strong cannot afford.

elrama

Dziękuję za udzielone mi poparcie, dziękuje za ten las rąk, no i oczywiście za las nóg (zwłaszcza żeńskich). A tak w temacie - do kogo mam cosik wysłać, aby zostać (że tak powiem "członkiem") Szanownego bractwa ? No jak futrzany Zwierz zauważył - gram w barbarzyńskich porach - więć kogo męczyć o inv?  ;D

Urendir

Zapytaj kogokolwiek z Twierdzy czy jest jakiś oficer. Jak będzie to się z nim wtedy skontaktuj :)
"A imię jego czterdzieści i cztery."

elrama

Szanowni zgromadzeni! Zwracam, się do Was pod wpływem impulsu ( o ile można nazwać impulsem lekki kop w tyłek od Khela - a tak nawiasem mówiąc - możesz Khel kopać mnie w tyłek ale nie jak masz buciory bojowe na kulasach  >:( - co innego kop w kapciach z pluszu  ;D ). Od niepamiętnych czasów ludzie zadawali sobie pytanie: być czy mieć!! Niestety jestem tylko biednym burgiem włóczącym się bez celu. Moje doświadczenie życiowe nie pozwala zmierzyć mi się z tym problemem. Tak więc na Was Szanowni zebrani muszę zrzucić ten problem. Czy mogę BYĆ pełnoprawnym członkiem Twierdzy? (podkreślenia autora - żeby było zabawniej  :) )