Aktualności:

Witamy w nowej odsłonie forum!

Menu główne

Tessali - podanie.

Zaczęty przez Tessali, Styczeń 04, 2011, 11:15:33 AM

Poprzedni wątek - Następny wątek

Tessali

Świtało.

Mgły podnosiły się z okolicznych łąk.

Jabłkowita klacz, idąca stępa, niosąc na swym grzbiecie zakapturzonego jeźdźca weszła na dziedziniec. Człowiek, mężczyzna, zatrzymał ją spokojnym ruchem ręki i poklepał po szyi. Wierzchowiec zarżał cicho.

Stadko szpaków poderwało się z drzewa jarzębinowego zatoczyło koło i usiadło na kolejnym. Przybysz odprowadził je wzrokiem, po czym zsiadł z rumaka, który parskając zatańczył na brukowanym placyku, wybijając kopytami niespokojne stakatto.

-   Ciiii... Mżawka – uspokoił ją człowiek, kładąc na jej grzbiecie dłoń.
Zdejmując kaptur odsłonił niemłode już oblicze i podszedł do przycupniętych przy ognisku ludzi.
-   Witam. – powiedział lekko zachrypniętym barytonem, a zobaczywszy w towarzystwie elfy dodał: Mae govannen. – i kładąc dłoń na piersi pokłonił się z szacunkiem.
-   
Widząc wyczekujący wzrok gospodarzy dodał:

-   Nazywam się Tessali Ravensaar. Pochodzę z Gondoru, z Andrastu. Tam się wychowałem i spędziłem młode lata mego życia. Gdy osiągnąłem dwie dziesiątki wiosen zostałem wcielony do armii gondorskiej, gdzie służyłem lat dwadzieścia pięć. Zakończywszy służbę zapragnąłem spokoju i osiedliwszy się w Bree kolejne piętnaście lat przepracowałem jako strażnik miejski. Teraz... – gorzki uśmiech zawitał na ustach przybysza – teraz jestem na emeryturze i puty sił starczy i wigoru, chciałbym zwiedzić świat, zaznać życia, pochędorzyć zdrowo... eee... nie o tym chciałem prawić.
-   A wiec do rzeczy. Mam na imię Tessali jako się rzekło, jestem mistrzem w walce brońmi dwiema i 30 szlif w owym fachu zdobyłem.
-   Mój dawca imienia ma 34 lata nosząc imię Marcin. Swoją przygodę w krainach śródziemia zaczął jakieś 6 lat temu gdzieśmy razem przez jakieś 3 lata przemierzali krainy Barsawii. Następnie, gdy żyć już się tam nie dało kolejne lata spędził w krainie zwanej ze staroelfickiego Lineage 2, lecz to już nie było to...
-   Teraz jestem tutaj. Wróciliśmy do domu... – mężczyzna westchnął wspominając dawne czasy – tak to czuje. I tu zapewne zostanę. Lubię walczyć ale lubię też przy kuflu piwa ziela fajkowego poćmić. Lubię wrosnąć w świat i nie zmieniam stron. Przybyłem do Was właśnie jako że wielu dobrych znajomych mam w waszych szeregach, takich też z którymi me losy się splatają od początku mych przygód. Wiem tedy, że można Wam zaufać i żeście godna kompania, tedy przybyłem.
-   Zaiste, przeczytałem kodeksum i regulamin... rozumiem je i akceptuję warunki.
-   Mam kąt swój własny w gospodzie Pod Rozbrykanym Kucykiem, a ludziska gadają żem Bardzo Ważna Osoba... jak to ludziska...

Huriel

Ciekawie:) Ode mnie masz "za", a sledztwo, któż to ten Twój "tajemniczy" przyjaciel, trwa:)
"The trouble with having an open mind, of course, is that people will insist on coming along and trying to put things in it."
Terry Pratchett

Edhenor

Za. Ale też jestem ciekaw owych tajemniczych przyjaciół ;D
Si vis pacem para bellum

Veldir

Popieram. (Mam swoje przypuszczenia)

Nepher

  .

Huriel

"The trouble with having an open mind, of course, is that people will insist on coming along and trying to put things in it."
Terry Pratchett

Nepher

  .

Walkos

Ładne podanie. Jednak w wieku 60 lat z tym chędożeniem to może być różnie :)

Khelegros


Tessali

Meżczyzna uśmiechnął się szeroko, przeczesał włosy i odparł:
- Dziekuję za pozytywne opinie, to zaszczyt, iż w oczach waszych ma kandydatura ma wartość... Co do przyjaciół tajemniczych, nie wymieniałem ich z imienia, tak aby nie robić wrażenia, że chcę się niejako na ich reputacji dostać do Waszej kompanii. Chciałbym dołączyć do Was nie jako Tessali kamrat tego, tego lub jeszcze tego, ale jako ja sam. O przyjaciołach prawiłem jeno w kontekście pozytywnej opinii o Was.

Obrazek na mym podaniu jeśli powielony, czym prędziej zmieniam.

Z chędorzeniem natomiast - dziekuję za troskę (szczególnie troska niewiast będzie dla mnie wielkim wsparciem) - jakoś jeszcze dzieki Valarom daję radę... chociaż nie wiem jak długo jeszcze Yavanna, dawczyni owoców, będzie me grona wzmacniać.

Fenrond

Apropo chędożenia, przypomnieliście mi jeden z moich najulubieńszych kawałków Wiedźmina...

" Stojąc niepewnie na rynnie, Jaskier zastukał w ołowiane ramki. Okno nie było zamknięte, ustąpiło przy lekkim pchnięciu.
- Geralt! Hej Geralt!
- Jaskier? Zaczekaj... Nie wchodź, proszę...
Jak to, nie wchodź? Co to znaczy, nie wchodź? - poeta pchnął okno. - Nie jesteś sam, czy co? Czy może chędożysz akuratnie? ( ;D )
Nie doczekawszy się odpowiedzi i nie czekając na nią, wgramolił się na parapet, strącając leżące na nim jabłka i cebule.
- Geralt... - sapnął i natychmiast umilkł. A potem zaklął półgłosem, patrząc na jasnozielony strój medyczki leżący na podłodze. Otworzył usta ze zdumienia i zaklął jeszcze raz. Wszystkiego mógł się spodziewać. Ale tego nie."

Ilekroć przeczytam sobie podkreślone pytanie, tak zawsze równie głośno się śmieję.  :D
Jeden z moich poprzedników skazywał ludzi na rozerwanie przez dzikie żółwie. Nie była to szybka śmierć. Uważał, że to świetny żart.

Skarpety są przebiegłe.

Nepher

Cytat: Tessali w Styczeń 04, 2011, 04:05:13 PM
Obrazek na mym podaniu jeśli powielony, czym prędziej zmieniam.

Mnie to nie przeszkadza. ;)
  .

Huriel

Prosimy o wyjasnienie zachowania:


Uploaded with ImageShack.us
"The trouble with having an open mind, of course, is that people will insist on coming along and trying to put things in it."
Terry Pratchett

Lethearion

Towarzysz Tessali prosil mnie bym w tym miejscu i o tej porze poinformowal, iz ma problemy z zalogowaniem sie na forum (przyczyna nieznana). Prosil by z jego wyjasnieniami poczekac az problem z logowaniem minie, tudziez zlapac  go w Lotro i tam pod grozba zasztyletowania wyciagac z niego wyjasnienia :)
Post sponsorowany (meritum postu - Tessali , tresc i wykonanie ja :)

Pozdrawiam Lethearion

Tessali

A wiec... moja wypowiedz zostala wyrwana z kontekstu.
Faktycznie, pokazana w ten sposob wyglada na chamska i buracka, aczkolwiek w szerszym ujeciu, nie powiedzialem do rozmowcy nic ponad to, co oczekiwal bym powiedzial, a nawet uwazal to za pozadane by dzialo sie mu jak najgorzej - aby mial 'zly dzien'. Wychodzac na przeciw oczekiwaniom rozmowcy zagralem na tej samej strunie co on sam, starajac sie wymyslic mozliwie niepozadana sytuacje dla jego osoby, co byloby zgodne z jego pragnieniem.
Wiem, ze nie jestesmy gildia RPG, lecz niestety RPG'a wyssalem z mlekiem matki, a moj adwersarz najwyrazniej tez, a wnioskuje to wlasnie z jego zagrywki czysto RPG'owej, a mianowicie zyczenia innym zlego dnia. Bylo i jest dla mnie oczywistym, ze chodzi tu o specyficzna konwencje jego postaci, (bo nie jest dla mnie do pomyslenia aby czlowiek z drugiej strony kabla swiadomie zyczyl mi zle, a jesli tak, to ja nie chce miec z tym typem nic doczynienia), ktora to jest pesymistycznie nastawiona do zycia i wzgledem innych ma podobne uczucia.Podpialem sie wiec niejako pod ten pomysl, niejako odruchowo rozwijajac watek.
Jesli kogos urazilem - przepraszam, nie bylo to moja intencja.
Pozdrawiam.